02 Paż 2022, 18:58:40
Futurysta
O miłe miasto, tyś futurystów grota,
woń twa się wznosi się krwią niczem brama złota,
nad głowy tłumów zaprzęgnięte w prace,
w postęp, w maszynę, w ciemnie, w zwierzynę
celujesz w oślep na wskroś kopytem,
przeszyte bólem, miażdżysz co jest rytem,
a ja wdeptuję, zagładzam, poniżam aż zadrży
wierny twoim prawom i zasadom nowym,
co stary kanon uradzić niezdoła,
ja wyrywam pięścią i w gwałcie zaciskam,
ostrzem gardziel rozrywam starym zwyczajom,
wznoszę modlitwę - ja futurysta,
na gruzach kultury, wypełza esencja ma wyboista,
co do zycia ja powołałem,
z tobą włącznie, kształt ja ci nadałem,
gdzie stał zamysł, tam został lej,
jest tylko więcej, mocniej, taniej i śmielej,
Nie ma zabobonów, czartów na rynku ani też baronów,
ani i ch kaszteli, ich marzenie diabli z nami wzieli,
I ujarzałem wówczas w całej swej ozdobie,
kształt bożyszcza kopytnego, stopionego w złocie,
i oddałem mu cześć choć dzielo moje kopyta podniesc samo z siebie nie zdoła,
którym miażdżyło porządek i cześć, tożsamość wyrżniętą na planie koła,
uczynić wielkim nie ciebie ale siebie się starałem,
ofiarą pychy własnej się stałem.
O miłe miasto, tyś futurystów grota,
woń twa się wznosi się krwią niczem brama złota,
nad głowy tłumów zaprzęgnięte w prace,
w postęp, w maszynę, w ciemnie, w zwierzynę
celujesz w oślep na wskroś kopytem,
przeszyte bólem, miażdżysz co jest rytem,
a ja wdeptuję, zagładzam, poniżam aż zadrży
wierny twoim prawom i zasadom nowym,
co stary kanon uradzić niezdoła,
ja wyrywam pięścią i w gwałcie zaciskam,
ostrzem gardziel rozrywam starym zwyczajom,
wznoszę modlitwę - ja futurysta,
na gruzach kultury, wypełza esencja ma wyboista,
co do zycia ja powołałem,
z tobą włącznie, kształt ja ci nadałem,
gdzie stał zamysł, tam został lej,
jest tylko więcej, mocniej, taniej i śmielej,
Nie ma zabobonów, czartów na rynku ani też baronów,
ani i ch kaszteli, ich marzenie diabli z nami wzieli,
I ujarzałem wówczas w całej swej ozdobie,
kształt bożyszcza kopytnego, stopionego w złocie,
i oddałem mu cześć choć dzielo moje kopyta podniesc samo z siebie nie zdoła,
którym miażdżyło porządek i cześć, tożsamość wyrżniętą na planie koła,
uczynić wielkim nie ciebie ale siebie się starałem,
ofiarą pychy własnej się stałem.

