24 Mar 2020, 23:02:41
Wczesnym rankiem 24.03.2020 w ambasadzie Księstwa Sarmacji pojawił się jegomość wystrojony elegancko, w białych rękawiczkach i delikatnym uśmiechem na lekko piegowatej twarzy. Nic się nie zmieniło w byłym prezydencie Federacji, Alfredzie Fabianie von Tehen-Dżeku, dalej ta sama aura roztaczała się wokół hrabiego Księstwa Sarmacji.
Nowy ambasador zapytał się pracujących tam już o główne biuro konsulatu sarmackiego, po czym ruszył w jego kierunku. Lekko obszarpane, ale przytulne miejsce spokojnie można było wykorzystać. Kątem oka zauważył palący się w ogniu kominek, dopiero po chwili dotarł do niego trzask spalających się gałązek.
Skąd oni wiedzieli, że uwielbiam kominki - zapytał w myślach nowy przedstawiciel Sarmacji w Federacji.
Po chwili postoju i melancholicznego słuchania spalającego się ognia ruszył do biurka na którym leżał stos papierów. Większość z nich to liche ogłoszenia o muratyckiej agencji piorącej dywany oraz volkiańskiej brukwi w okazyjnej cenie (producent wielkimi kolorowymi literami zapewniał, że nie jest to egvallandzka podróbka). Wśród ogłoszeń znalazł jednak kilka ważnych dokumentów, notatki wszystkich, którzy w międzyczasie przewinęli się przez ambasadę. Przeczytał wszystko na spokojnie, po czym sortując każdy dokument włożył je do opisanych teczek po czym zamknął w biurkowej szufladzie. Gdy papiery już były uporządkowane szybkim gestem przetarł kurz z blatu i zapalił lampkę. Jego oczom rzuciły się brzydkie brązowe zasłony, które szybciutko zdjął.
Jutro przywiozę błękitne, będą lepiej pasować do naszej ambasady. Kilka kwiatków na parapecie też się przyda - pomrukiwał sobie Alfred.
Gdy biuro zostało względnie uprzątnięte zabrał się za zwiedzanie ambasady, zwracając uwagę na wszelkie szczegóły i szczególiki. Bardzo dobra organizacja terenu placówki bardzo zadowoliła nowego ambasadora, co sprawiło, że poczuł się pewniejszy.
Nowy ambasador zapytał się pracujących tam już o główne biuro konsulatu sarmackiego, po czym ruszył w jego kierunku. Lekko obszarpane, ale przytulne miejsce spokojnie można było wykorzystać. Kątem oka zauważył palący się w ogniu kominek, dopiero po chwili dotarł do niego trzask spalających się gałązek.
Skąd oni wiedzieli, że uwielbiam kominki - zapytał w myślach nowy przedstawiciel Sarmacji w Federacji.
Po chwili postoju i melancholicznego słuchania spalającego się ognia ruszył do biurka na którym leżał stos papierów. Większość z nich to liche ogłoszenia o muratyckiej agencji piorącej dywany oraz volkiańskiej brukwi w okazyjnej cenie (producent wielkimi kolorowymi literami zapewniał, że nie jest to egvallandzka podróbka). Wśród ogłoszeń znalazł jednak kilka ważnych dokumentów, notatki wszystkich, którzy w międzyczasie przewinęli się przez ambasadę. Przeczytał wszystko na spokojnie, po czym sortując każdy dokument włożył je do opisanych teczek po czym zamknął w biurkowej szufladzie. Gdy papiery już były uporządkowane szybkim gestem przetarł kurz z blatu i zapalił lampkę. Jego oczom rzuciły się brzydkie brązowe zasłony, które szybciutko zdjął.
Jutro przywiozę błękitne, będą lepiej pasować do naszej ambasady. Kilka kwiatków na parapecie też się przyda - pomrukiwał sobie Alfred.
Gdy biuro zostało względnie uprzątnięte zabrał się za zwiedzanie ambasady, zwracając uwagę na wszelkie szczegóły i szczególiki. Bardzo dobra organizacja terenu placówki bardzo zadowoliła nowego ambasadora, co sprawiło, że poczuł się pewniejszy.
![[Obrazek: 99527777916551826.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1054/99527777916551826.png)
Każdy Winkuliczyk ma te trzy cechy
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
