(13 Wrz 2023, 22:37:05)Erik Otton von Hohenburg napisał(a): Ja również nie mam co do samorządu wielkich oczekiwań, ale nie oznacza to bynajmniej że nie powinniśmy spróbować trochę go rozruszyć. Fakt, naszą sytuacja demograficzna nie pozwala nam na snucie tak ambitnej polityki regionalnej jak w Sarmacji czy nawet w FN, ale w czasach egvallandzkich było jeszcze gorzej, a mimo to udało się przeprowadzić kolonizację Ramandii, w której uczestniczyli nie tylko Winkulijczycy, ale też przybysze z zagraniNie wiem, może ja jako MSW powinienem być wodzirejem. Jak ogarnę kilka innych rzeczy to spróbuję.
cy, udało się wprowadzić program miast prywatnych w ramach którego swoje miasta nabyli August de la Sparasan, czy nie będący jeszcze wtedy obywatelami Winkulii Henryk Wespucci, czy Jan-Lubomirski Dostojewski, w Goruzji winnice zakupił Kaspar Waksman, także uważam, że jeśli rząd byłby tak jak to powiedział obecny premier "wodzirejem" i próbował obywatelom coś zaproponować, to mogłoby to dać całkiem przyzwoity efekt, może nie byłby to ogromny skok aktywności, ale zawsze tych kilka postów więcej nikomu nie zaszkodzi. Nie mówiąc o tym, że aktywność na polu samorządowym napędzała przetargi, gospodarke, powstawały opisy miast, napędzały politykę na szczeblu krajowym i w końcu demografie - możliwość szybkiego zyskania kawałka kraju była jedną z naszych przewag w czasie naszej obecności w FN, która jak sądzę przyciągnęła na nas uwagę zasłużonych Winkulijczyków takich jak Fazil Emre, czy Aleksander Nowak. Także uważam, że jest sens zainwestować nieco energii w jakąś atrakcyjną politykę zagospodarowania tych ogromnych pustych przestrzeni. Oczywiście nie mam tu na myśli tworzenia kolejnego legislacyjnego monstrum, czy większego skomplikowania podziału administracyjnego, ale wyznaczenia jakiegoś ogólnego kierunku jego rozwoju typu jakiego rodzaju aktywność chcemy pobudzić? Czy możemy do niej jakoś zachęcić? Czy historia Winkulii jest w jakiś sposób wybrakowana? Jakie miasta nie doczekały się jeszcze opisów? A może warto byłoby zasilić budżet jakąś licytacją majątku? która przecież też jest jakąś rozrywką.
Cytat:Po części zgadzam się z tym podejściem, choć i tu przydałoby się minimum spójności z tradycją czy lokalnym klimatem, więc jakiś organ nadrzędny mógłby się przydać. A poza tym zmierzam do tego, że całkowity leseferyzm jest w mikro o tyleż mało wydajny (o tyle mnie nauczyło doświadczanie), że czasami ludzie potrzebują impulsu z zewnątrz gdy nie mają pomysłu co robić dalej, jak się do czegoś zabrać. Może zle mi się zdaję, ale jeśli coś ktoś robi w ramach jakieś szerszej grupowej inicjatywy, to ma też większe poczucie docenienia i motywację. Przynajmniej ja tak mam.Cóż a czy takiej funkcji (zachowania spójności, obecnego klimatu) nie mogliby spełniać po prostu starsi/ogarnięci obywatele. Może znowu Minister Spraw Wewnętrznych.
Cytat:I docelowo nie miała to być drastyczna zmiana. Chciałem oprzeć Komitaty o dotychczasowe dzielnice. (istniałyby równolegle Komitat górnowinkulijski, albioński, azymucki etc.) Baronia Trintzu pozostałaby poprostu lennem, nie komitatem, Volkian zachowałby autonomię, choć nie wiem czymś ona jeszcze sens. Natomiast w ramach komitatów powstawałyby prywatne lenna, którymi zajmowaliby się lennicy, bo poprostu łatwiej zarządza się trzema miastami niż trzydziestoma.
Nie wiem czy będzie to jakakolwiek zmiana wobec obecnego stanu (oprócz tego, że coś włączyłoby się tam a co innego tu, czy jakieś takie mniejsze przetasowania) w sytuacji gdzie za wielu lenników nie będzie. Oczywiście można wydzielać okręgi w ramach większych całości jak Górna Winkulia, Albion, etc.
Cytat:Pomyślałem, że można wrócić do części programów z czasów egvallandzkich tj. programu miast prywatnych ew. sprzedawania (a raczej dzierżawienia) części kraju obcokrajowcom pod tymczasowy zarząd. Oczywiście w taki sposób aby nie zagrażało to interesom kraju. np. za określoną kwotę osoba prywatna czy nawet jakąś zorganizowana grupa/państwo dzierżawiony teren przez powiedzmy 4 miesięcy i mogłoby rozwiązać umowę dzierżawy lub ją przedłużyć za kolejną porcję gotówki, a jeśli nie byłoby dalej zainteresowane, to poprostu z chwilą wygaśnięcia umowy region wracałby znowu pod władzę rządu. Pomyślałem też, że pieniądze wpłacone do skarbu państwa mogłyby być zwracane w formie subwencji pod rozwój regionu, co napędzały gospodarkę.
Jakiś czas temu zrobiono coś takiego w Muratyce. Tylko tam zrobione te okręgi dawane cudzoziemcom za duże i na stałe. Jak będziemy coś takiego robić to, tak jak mówisz, w formie jakiejś czasowej dzierżawy. I najlepiej niech te części nie będą za duże (w sensie nawet jak na mapie będą małe - to ze względu na skalę i tak będzie to duży obszar, więc jak ktoś będzie chciał to będzie mógł tam i tak dużo realizować).

