Już wkrótce kilkanaście kilometrów od Trinitzu, na wyspie Urholm, miał odbyć się zwołany Ländting. Od kilku dni trwały odpowiednie przygotowania. Wieść o sprawie zaniesiono na prowincję, w mieście powywieszano plakaty i ogłoszenia, mieszkańcom przekazano listy, na rynku urzędnicy informowali ludzi o sprawie. Burmistrz zlecił też zaopatrzenie się w jedzenie i trunki. Zdawało się, że wszystko przebiegało nadzwyczaj pomyślnie, jednak Burka trawiły nieustanne wątpliwości. Ostatni Ländting odbył się prawie 130. lat temu, nikt z żyjących już go chyba nie pamięta (może z wyjątkiem wyjątkowo długowiecznych Błotnych Żółwi). Któż teraz wie jak to wszystko ma się dokładnie odbyć?
Po podzieleniu się tym ze swoimi najbliższymi konfidentami, postanowił o stworzeniu rady, która będzie stać na czele tradycji i zachowania starego obrzędu.
Po podzieleniu się tym ze swoimi najbliższymi konfidentami, postanowił o stworzeniu rady, która będzie stać na czele tradycji i zachowania starego obrzędu.
Tak wyruszyli do domostwa gdzie mieszkał miejscowy pleban, Juval Silvlíra. Ten pochodził ze słynnego rodu trineskich këllhe - Irlingów, których jedna gałąź osiadła w mieście i już od pokoleń przekazywała sobie z ojca na syna godność kapłańską. W swoim domu Juval zgromadził znaczne zbiory dzieł o lokalnej historii. Burmistrzowi z powodzeniem udało się go przekonać do wejścia w skład nowo utworzonej rady mędrców, i podzielenia się swoją wiedzą. Przekazał on też kolejną bardzo ważną informację - o potencjalnym członku dla rady. Tuż za rzeką Trin, w na obrzeżach wsi Wide (Bory), mieszka pewien stary grabarz, Irenber Vilessun Hravin. Ma on mieć wielką wiedzę na temat starych zwyczajów, i oprócz grzebania prochów zmarłych jest też nieprzeciętnym këllha.
Burmistrz i jego kompan, Adlmus Mus, wyprawili się za miasto, przechodząc przez drewniany most na Trinie, i ruszyli drogą w stronę chaty Irenbera. Mus znał tutejszą okolicę dobrze, więc szybko dotarli tam, gdzie według ojca Juvala miał mieszkać grabarz. Na skraju pobliskiego lasu ujrzeli samotną, drewnianą chatę. Zbliżyli się i zapukali do drzwi.
Przez dłuższy czas nikt nie odpowiadał. W końcu jednak drzwi się otworzyły, a w nich stał staruszek z długimi, sumiastymi wąsami. Przypatrywał się przybyszom, ale nic nie mówił.
- Hade Irenber Altir! - odezwał się Mus. Irenber dalej nic nie mówił. Po chwili spędzonej w milczeniu zaprosił jednak gości do domu. Adlmus i Burek zdjęli buty i usiedli przy stole ustawionym w głównej hali. Irenber przyniósł im coś do przegryzienia i wypicia (głownie wypicia), Burek zaczął więc rozmowę o tym po co przyszli. Irenber był niechętny, nie miał zamiaru nabierać na siebie żadnych nowych obowiązków. Jednak po paru wypitych kubkach i wielu namowach, zaczął przekonywać się do pomysłu. W końcu, gdy na stole stały już ze trzy puste butelki, zgodził się.
Burek miał więc już kolejnego mędrca do kolekcji. Przyszedł czas znaleźć kolejnych. Tutaj miał już na myśli parę znanych mu już osób.
Burek von Hohenburg baron von Trinitz
minister spraw wewnętrznych
Ländgrav (Läjdegraf) av Trinitz
Ländgrav (Läjdegraf) av Trinitz
