29 Sie 2022, 18:17:24
Nieustępliwi w swoich poglądach i niezmiennie dążący do realizowania celów, które zazwyczaj były stawiane bardzo ambitnie. Niełatwo im się rozmawiało, gdyż oboje doskonale potrafili lawirować w sytuacjach jakie przed sobą stawiali. W sumie, podobało mu się to w niej i pewnie niekiedy prowokował sytuacje - nie po to, by postawić ją w kłopotliwej sytuacji, ale zdecydowanie bardziej był ciekawy sposobu, w jaki wywinie się z tego, by zadać jeszcze lepszą kontrę. Nie miał jednak pojęcia, jak kruchym lodem jest jego zachowanie i czy może pewnie po nim stąpać. Chciałby na chwilę wejść do jej myśli i stać się mądrzejszy o wiedzę dotyczącą tego jakie Ona ma zdanie na temat jego zachowań.
- Tego akurat jestem pewien, Pani Augentrost - nadmierne pogrywanie z nią na pewno byłoby bardzo intrygujące, jednak i ryzykowne wobec jej przebiegłości - jesteś wielkim wyzwaniem dla każdego, kto Ciebie spotka na swojej drodze.
Ukrył rozbawienie wymienionym imieniem, jednak nie przeszło to jego uwadze. Wątpił, by Lieselotte miała okazję z nią kiedyś rozmawiać, sam spotkał Adelkę podczas Bitwy Morskiej, a jednak Ona użyła tego imienia... Nie miał czasu długo się nad tym zastanawiać, gdyż Pani Augentrost właśnie skazywała go na zgubę, gdy tylko będzie musiała to zrobić.
Oczy jej błyszczały i były szeroko otwarte jakby wyczekiwały jego gestu, który zdradziłby zakłopotanie. Była ewidentnie zadowolona z ciężkiego działa, jakie właśnie wytoczyła. Tak mu się przynajmniej wydawało. Zaśmiał się więc, choć niekiedy mówi się, że i śmiech jest obroną przed strachem.
- Chyba nie masz na myśli tych bezwartościowych libertów? - zapytał z poważną miną. Tak naprawdę wątpił, by myślała o pieniądzach mówiąc o tym, co może stracić.
- Masz dużo więcej do zyskania, ale czy nie boisz się po to sięgnąć? - rzucił podchwytliwie chcąc zobaczyć jak zareaguje na zarzut bojaźni.
Przeżyli razem już kilka dziwnych wydarzeń, w których Lieselotte dzielnie stawiała opór wszelkim zwątpieniu i strachu. Miał wrażenie, że gdy chowa się za czyimiś plecami, po prostu pozwala się komuś wykazać.
- Czasami większy strach mamy w sobie, gdy boimy się puścić wodze, na których trzymamy nasze życie - po raz kolejny rzucił nieco filozoficznym sformułowaniem. Sam często zachwywał się swawolnie i nie myślał o konsekwencjach.
- Czego powinienem się obrażać? Twojego rewanżu? - dopytywał ją z lekkim usmiechem. I już otwierał usta, gdyż chciał coś dodać, ale powstrzymał się myśląc, że nie jest to jeszcze odpowiedni czas.
- Tego akurat jestem pewien, Pani Augentrost - nadmierne pogrywanie z nią na pewno byłoby bardzo intrygujące, jednak i ryzykowne wobec jej przebiegłości - jesteś wielkim wyzwaniem dla każdego, kto Ciebie spotka na swojej drodze.
Ukrył rozbawienie wymienionym imieniem, jednak nie przeszło to jego uwadze. Wątpił, by Lieselotte miała okazję z nią kiedyś rozmawiać, sam spotkał Adelkę podczas Bitwy Morskiej, a jednak Ona użyła tego imienia... Nie miał czasu długo się nad tym zastanawiać, gdyż Pani Augentrost właśnie skazywała go na zgubę, gdy tylko będzie musiała to zrobić.
Oczy jej błyszczały i były szeroko otwarte jakby wyczekiwały jego gestu, który zdradziłby zakłopotanie. Była ewidentnie zadowolona z ciężkiego działa, jakie właśnie wytoczyła. Tak mu się przynajmniej wydawało. Zaśmiał się więc, choć niekiedy mówi się, że i śmiech jest obroną przed strachem.
- Chyba nie masz na myśli tych bezwartościowych libertów? - zapytał z poważną miną. Tak naprawdę wątpił, by myślała o pieniądzach mówiąc o tym, co może stracić.
- Masz dużo więcej do zyskania, ale czy nie boisz się po to sięgnąć? - rzucił podchwytliwie chcąc zobaczyć jak zareaguje na zarzut bojaźni.
Przeżyli razem już kilka dziwnych wydarzeń, w których Lieselotte dzielnie stawiała opór wszelkim zwątpieniu i strachu. Miał wrażenie, że gdy chowa się za czyimiś plecami, po prostu pozwala się komuś wykazać.
- Czasami większy strach mamy w sobie, gdy boimy się puścić wodze, na których trzymamy nasze życie - po raz kolejny rzucił nieco filozoficznym sformułowaniem. Sam często zachwywał się swawolnie i nie myślał o konsekwencjach.
- Czego powinienem się obrażać? Twojego rewanżu? - dopytywał ją z lekkim usmiechem. I już otwierał usta, gdyż chciał coś dodać, ale powstrzymał się myśląc, że nie jest to jeszcze odpowiedni czas.
![[Obrazek: eFNkaw1.png]](https://i.imgur.com/eFNkaw1.png)
