01 Mar 2020, 02:46:49
Temacik do komentowania rzeczy wszelakich, od piosenek Krzysztofa Krawczyka po filmy dla dorosłych z Lena Paul. Jako że ja jestem filmoholikiem to chciałbym podzielić się moimi wywodami na temat filmów. Mam nadzieję że znajdzie się jakaś duszyczka o podobnym zamiłowaniu i wyjdzie z tego jakaś ciekawa dyskusja.
Na początku chciałbym zaznaczyć że nie będą to recenzje lecz zwykłe przemyślenia oglądacza (który ma może trochę większe pojęcie o filmach niż niedzielny amator kina). Radzę nie polegać na tym jako głos eksperta.
![[Obrazek: 7185094.3.jpg]](https://cdn.discordapp.com/attachments/594961302783393896/683457979810316347/7185094.3.jpg)
Pierwszy film jaki chciałbym się z wami podzielić to "Aż poleje się krew" reżyserii Paula Thomasa Andersona. Tytuł może okazać się dość mylące bo wbrew pozorom nie jest to kino akcji. Mamy tutaj do czynienia z prawdziwym dramatem. Zimne, epickie kino jakiego Amerykanie dawno nie mieli. Perfekcyjny formalnie, intelektualny i z pozoru bez uczuć, tętni jednak wewnętrznym, głęboko skrywanym napięciem. Świetna historia gdzie dwa światy, dwa koncept i charaktery zderzają się ze sobą.
Film może nie porywa fabułą, na próżno szukać tutaj złożonych intryg bądź dynamicznych zwrotów akcji. Jest to wolne kino dopracowane do perfekcji pod względem formalnym. Każdy kadr, ujęcie, gesty sa tu bezbłędnie wystudiowane i przemyślane. Mało jaki film wywarł na mnie tak ogromne wrażenie pod względem wykonania. Co ciekawe cały film składa się około z 579 cięć. Na 2 godziny i 40 minut filmu daje nam to 12 sekund na jedno cięcie, jest to bardzo dużo czasu. Co ważne nie są to sceny akcji w których coś się dzieję, lecz sceny rozmów które w tym filmie mają ogromne znaczenie. Cięcia w "Aż poleje się krew" są tak oszczędne że w niektórych scenach że gdy słyszymy wypowiedzi innych bohaterów, kadr nadal skupiony jest na pierwszym rozmówcy. Jest to celowy zabieg który ma pokazać kunszt gry aktorskiej bohaterów, ich emocje i to jak reagują.
Na pochwałę również zasuguje gra aktorska. Daniel Day-Lewis gra wybornie a niesamowity Paul Dano czaruje nas jako kapłan. Świetnie pokazana rywalizacja między tymi postaciami, Daniel jako zimny, bezwzględny przedsiebiorca i Paul Dano jako cyniczny kapłan. Film napędzany jest ichdoskonałą grą aktorską. "Aż poleję się krew" zdobył dwa osakry: za najlepszą postać pierwszoplanową (Daniel Day-Lewis) oraz za zdjęcia (Robert Elswit).
Teraz będzie trochę o filmie (mogą trafić się spoilery i jeśli nie chcesz zepsuć sobie seansu to radzę zakończyć na tym lekturę). Film opowiada o początkach potentata naftowego Daniela Plainviewa. Na przełomie XIX i XX wieku udało mu się znaleźć złóż ropy naftowej w Nowym Meksyku. Umiejętnie inwestując swój kapitał dorobił się wielkiej fortuny. Jednak jest i druga strona medalu, film doskonale pokazuje jak pieniądz działa na człowieka i kim się stajemy gdy rządzą fortuny bierze górę nad rozsądkiem. Moja ocena? 8 na 10.
Liczę na jakieś komentarze pod tym wywodem jak i ogólnie aktywność w tym temacie. Chcesz coś skomentować? Pisz to tutaj.
Na początku chciałbym zaznaczyć że nie będą to recenzje lecz zwykłe przemyślenia oglądacza (który ma może trochę większe pojęcie o filmach niż niedzielny amator kina). Radzę nie polegać na tym jako głos eksperta.
![[Obrazek: 7185094.3.jpg]](https://cdn.discordapp.com/attachments/594961302783393896/683457979810316347/7185094.3.jpg)
Pierwszy film jaki chciałbym się z wami podzielić to "Aż poleje się krew" reżyserii Paula Thomasa Andersona. Tytuł może okazać się dość mylące bo wbrew pozorom nie jest to kino akcji. Mamy tutaj do czynienia z prawdziwym dramatem. Zimne, epickie kino jakiego Amerykanie dawno nie mieli. Perfekcyjny formalnie, intelektualny i z pozoru bez uczuć, tętni jednak wewnętrznym, głęboko skrywanym napięciem. Świetna historia gdzie dwa światy, dwa koncept i charaktery zderzają się ze sobą.
Film może nie porywa fabułą, na próżno szukać tutaj złożonych intryg bądź dynamicznych zwrotów akcji. Jest to wolne kino dopracowane do perfekcji pod względem formalnym. Każdy kadr, ujęcie, gesty sa tu bezbłędnie wystudiowane i przemyślane. Mało jaki film wywarł na mnie tak ogromne wrażenie pod względem wykonania. Co ciekawe cały film składa się około z 579 cięć. Na 2 godziny i 40 minut filmu daje nam to 12 sekund na jedno cięcie, jest to bardzo dużo czasu. Co ważne nie są to sceny akcji w których coś się dzieję, lecz sceny rozmów które w tym filmie mają ogromne znaczenie. Cięcia w "Aż poleje się krew" są tak oszczędne że w niektórych scenach że gdy słyszymy wypowiedzi innych bohaterów, kadr nadal skupiony jest na pierwszym rozmówcy. Jest to celowy zabieg który ma pokazać kunszt gry aktorskiej bohaterów, ich emocje i to jak reagują.
Na pochwałę również zasuguje gra aktorska. Daniel Day-Lewis gra wybornie a niesamowity Paul Dano czaruje nas jako kapłan. Świetnie pokazana rywalizacja między tymi postaciami, Daniel jako zimny, bezwzględny przedsiebiorca i Paul Dano jako cyniczny kapłan. Film napędzany jest ichdoskonałą grą aktorską. "Aż poleję się krew" zdobył dwa osakry: za najlepszą postać pierwszoplanową (Daniel Day-Lewis) oraz za zdjęcia (Robert Elswit).
Teraz będzie trochę o filmie (mogą trafić się spoilery i jeśli nie chcesz zepsuć sobie seansu to radzę zakończyć na tym lekturę). Film opowiada o początkach potentata naftowego Daniela Plainviewa. Na przełomie XIX i XX wieku udało mu się znaleźć złóż ropy naftowej w Nowym Meksyku. Umiejętnie inwestując swój kapitał dorobił się wielkiej fortuny. Jednak jest i druga strona medalu, film doskonale pokazuje jak pieniądz działa na człowieka i kim się stajemy gdy rządzą fortuny bierze górę nad rozsądkiem. Moja ocena? 8 na 10.
Liczę na jakieś komentarze pod tym wywodem jak i ogólnie aktywność w tym temacie. Chcesz coś skomentować? Pisz to tutaj.

