14 Cze 2019, 21:54:21
10 czerwca, komenda główna Folksguarde
Loki zaraz po wejściu do komisariatu udał się prosto do biura komendanta. Szybko otworzył drzwi i wszedł do środka
- mam trop w sprawie de Qo - powiedział stojac przed biurkiem Loki - myślę że Gredon może być z tym powiązany - dodał
- zamknij drzwi! Szybko! - krzyknął komendant - skąd masz pewność że to Gredon? - zapytał
- według początkowych zeznań 2 czerwca przez cały dzień nie wychodził z biura, gdy zapytałem się kiedy raz ostatni widział de Qo to odpowiedział że miał z nim spotkanie 2 czerwca o 17.00. Dostałem informacje że Herman Gerdon zamówił stolik w kawiarni gdzie spotkał się z de Qo. To przypadek że widział go ostatniego po czym de Qo zginął? Muszę tylko powiązać z zabójstwem... - odpowiedział Loki
Przez chwilę komendanta nic nie odpowiadał, patrzył się tylko w czerwony dywanik przed biurkiem.
- muszę zapalić..... chodź ze mną - powiedział detektyw szybko wstając z krzesła i wychodząc z biura.
Po kilku minutach komendant i Loki znaleźli się na dachu. Komendant nerwowo wyciągnął paczkę z kieszeni, otworzył i podsunął Lokiemu ten jednak odmówił. Sam wyjął jednego papierosa i podpalił go zapalniczką.
- mówiłem ci żebyś to zostawił - po tych słowach komendanta wyciągnął pistolet i wymierzył w Lokiego - mówiłem ci kurwa! Teraz będę musiał ciebie zabić! - krzyknął
Zdezorientowany Loki podniósł ręce do góry - pracujesz dla Gerdona? Dlatego chciałeś żebym to zostawił tak? - zapytał Loki
- wszyscy dla niego pracujemy, Gerdon ma w garści całe miasto. Jeśli go dopadniesz wielu ludziom portfele staną się lżejsze... w tym i mnie - odpowiedział komendant
- dlatego chcesz mnie zabić? Dla forsy? - krzyknął Loki
- na początku nie myślałem że ci się uda ale pomyliłem się, nawet dobry z ciebie glina - zaśmiał się komendant i szykował się do strzału
Pistolet prawie dotykał czoła Lokiego, detektyw szybkim ruchem ręki złapał za pistolet i pociągnął w prawą stronę. Zaskoczony komenda utrzymał pistolet w ręce lecz nie miał już możliwości strzału. Rozpoczęła się szarpanina po kilku sekundach Loki wyrwał pistolet i rzucił w kąt. W wirze walki komendantowi udało się jednak podejść do pistole, szybko go podnisósł i już wycelował gdy dostał strzał w klatkę piersiową. Komendant leżał na ziemi dusząc się krawią, Loki podszedł powoli do niego i wycelował w głowę
- czy to Gerdon zabił de Qo? - zapytał nerwowym głosem Loki
- ty nic nie wiesz... nie wiesz z czym się mierzysz... oni ciebie zabiją....
Tylko te słowa udało się wypowiedzieć komendantowi. Loki szybko schował broń i szybkim krokiem udał się do wejścia na dach. Schodami pobiegł na sam dół i wybiegł z komisariatu. Wsiadł do samochodu i odjechał, prowadząc zadzwonił pod numer który był w teczce z aktami sprawy de Qo
- kto mówi? - zapytał mężczyzna po drugiej stronie
- David Loki, zajmuję się sprawą de Qo - odpowiedział poruszony Loki - nam podejrzanego, mnóstwo pytań i wygląda na to że chcą mnie zabić...
W odpowiedzi Loki nie otrzymał nic, po chwili dodał że podejrzanym jest Herman Gerdon i po tych słowach mężczyzna rozłączył się. Zdenerwowany Loki rzucił telefonem i zatrzymał się... nie wiedziałam co ma robić komu może zaufać.
Po chwili telefon jednak zadzwonił... Loki opowiedział o wszystki i gdy przestał już mówić tajemniczy mężczyzna odpowiedział "to koniec" i rozłączył się.....
Z wiadomości wynika że Folksguarde przedstawiło zarzuty wobec Hermanowie Gerdonowi zabójstwa Roman de Qo oraz wielu innych przestępstw. Podczas spektakularnej akcji "Liberator" Gerdon został złapany i trafi do sądu.
Loki zaraz po wejściu do komisariatu udał się prosto do biura komendanta. Szybko otworzył drzwi i wszedł do środka
- mam trop w sprawie de Qo - powiedział stojac przed biurkiem Loki - myślę że Gredon może być z tym powiązany - dodał
- zamknij drzwi! Szybko! - krzyknął komendant - skąd masz pewność że to Gredon? - zapytał
- według początkowych zeznań 2 czerwca przez cały dzień nie wychodził z biura, gdy zapytałem się kiedy raz ostatni widział de Qo to odpowiedział że miał z nim spotkanie 2 czerwca o 17.00. Dostałem informacje że Herman Gerdon zamówił stolik w kawiarni gdzie spotkał się z de Qo. To przypadek że widział go ostatniego po czym de Qo zginął? Muszę tylko powiązać z zabójstwem... - odpowiedział Loki
Przez chwilę komendanta nic nie odpowiadał, patrzył się tylko w czerwony dywanik przed biurkiem.
- muszę zapalić..... chodź ze mną - powiedział detektyw szybko wstając z krzesła i wychodząc z biura.
Po kilku minutach komendant i Loki znaleźli się na dachu. Komendant nerwowo wyciągnął paczkę z kieszeni, otworzył i podsunął Lokiemu ten jednak odmówił. Sam wyjął jednego papierosa i podpalił go zapalniczką.
- mówiłem ci żebyś to zostawił - po tych słowach komendanta wyciągnął pistolet i wymierzył w Lokiego - mówiłem ci kurwa! Teraz będę musiał ciebie zabić! - krzyknął
Zdezorientowany Loki podniósł ręce do góry - pracujesz dla Gerdona? Dlatego chciałeś żebym to zostawił tak? - zapytał Loki
- wszyscy dla niego pracujemy, Gerdon ma w garści całe miasto. Jeśli go dopadniesz wielu ludziom portfele staną się lżejsze... w tym i mnie - odpowiedział komendant
- dlatego chcesz mnie zabić? Dla forsy? - krzyknął Loki
- na początku nie myślałem że ci się uda ale pomyliłem się, nawet dobry z ciebie glina - zaśmiał się komendant i szykował się do strzału
Pistolet prawie dotykał czoła Lokiego, detektyw szybkim ruchem ręki złapał za pistolet i pociągnął w prawą stronę. Zaskoczony komenda utrzymał pistolet w ręce lecz nie miał już możliwości strzału. Rozpoczęła się szarpanina po kilku sekundach Loki wyrwał pistolet i rzucił w kąt. W wirze walki komendantowi udało się jednak podejść do pistole, szybko go podnisósł i już wycelował gdy dostał strzał w klatkę piersiową. Komendant leżał na ziemi dusząc się krawią, Loki podszedł powoli do niego i wycelował w głowę
- czy to Gerdon zabił de Qo? - zapytał nerwowym głosem Loki
- ty nic nie wiesz... nie wiesz z czym się mierzysz... oni ciebie zabiją....
Tylko te słowa udało się wypowiedzieć komendantowi. Loki szybko schował broń i szybkim krokiem udał się do wejścia na dach. Schodami pobiegł na sam dół i wybiegł z komisariatu. Wsiadł do samochodu i odjechał, prowadząc zadzwonił pod numer który był w teczce z aktami sprawy de Qo
- kto mówi? - zapytał mężczyzna po drugiej stronie
- David Loki, zajmuję się sprawą de Qo - odpowiedział poruszony Loki - nam podejrzanego, mnóstwo pytań i wygląda na to że chcą mnie zabić...
W odpowiedzi Loki nie otrzymał nic, po chwili dodał że podejrzanym jest Herman Gerdon i po tych słowach mężczyzna rozłączył się. Zdenerwowany Loki rzucił telefonem i zatrzymał się... nie wiedziałam co ma robić komu może zaufać.
Po chwili telefon jednak zadzwonił... Loki opowiedział o wszystki i gdy przestał już mówić tajemniczy mężczyzna odpowiedział "to koniec" i rozłączył się.....
Z wiadomości wynika że Folksguarde przedstawiło zarzuty wobec Hermanowie Gerdonowi zabójstwa Roman de Qo oraz wielu innych przestępstw. Podczas spektakularnej akcji "Liberator" Gerdon został złapany i trafi do sądu.

