![]() |
|
Śmierć Romana de Qo - śledztwo Folksguarde - Wersja do druku +- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu) +-- Dział: Podziemia Zamku Królewskiego (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=39) +--- Dział: Forum Archiwalne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=628) +---- Dział: Wiadomości z kraju (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=187) +---- Wątek: Śmierć Romana de Qo - śledztwo Folksguarde (/showthread.php?tid=928) |
Śmierć Romana de Qo - śledztwo Folksguarde - Artur Kardacz - 03 Cze 2019 3 czerwca, komenda Folksguarde w Miedzyzdrojach Detektyw David Loki właśnie kończył raport dotyczący jego ostatniej pracy, było to zabójstwo młodej pary 23 letniego mężczyzny i 20 letniej kobiety oboje mieszkali w Miedzyzdrojach. Detektyw właśnie zamykał teczkę gdy zadzwonił telefon, spojrzał na aparat i podniósł słuchawkę - detektyw Loki? - zapytał dziwny, nieznany dotąd głos po drugiej stronie - tak to ja - odpowiedział David - o co chodzi? - dodał - zapewne wiecie już o śmierć I sekretarza, macie zająć się tą sprawą... za chwilę do Waszego biura wejdzie sekretarka z teczką w której są akta sprawy. Podobno jesteście najlepszym detektywem w Starowinkuli, jeśli coś ustalicie to dzwonicie na numer podany w teczce - na tym zakończyła się wypowiedzieć tajemniczego mężczyzn i po chwili rozłączył się. Loki przez chwilę tępo patrzył w blat biurka przed sobą, był zdziwiony tym telefonem. W jego głowie rodziło się tysiące pytań, dlaczego on? Co on ma zrobić? Skąd ten telefon? Kto to był? Myślenie nad tą sprawą przerwał mu dzwięk otwierania drzwi. Do biura wbiegła młodziutka, atrakcyjna blondynka z teczką w ręce. Dziwnym wzrokiem spojrzała na Davida i wręczyła mu teczkę - to dla was detektywie, bardzo pilne, prosto od szefa - powiedziała stojąc przed biurkiem i momentalnie opuściła pokój Zdezorientowany Loki otworzył teczkę, od razu rzucił mu się w oczy wielki czerwony napis Ściśle tajne raport śmierci Romana de Qo. Rzeczywiście, w teczce znajdowały się akta sprawy oraz raport z dotychczasowego postępu w śledztwie. Według niego Roman de Qo zginął podczas wypadku samochodowego, przyczyną kolizji był niesprawny układ hamulcowy. Właśnie te ostatnie zdanie najbardziej przykuło uwagę detektywa. - wygląda na to że nie był to zwykły wypadek, ale kto chciałby zabić Romana? - odparł sam do siebie David złożył wszystkie papiery do teczki, wstał i wyszedł z biura. Kierował się w stronę biura komendanta komisariatu w Miedzyzdrojach. Przed drzwiami zobaczył że rozmawia z dziwnymi ludźmi, sądząc po gestykulacji rozmowa jest dość nerwowa. Po kilku minutach rozmowy Panowie wyszli z biura gdzie został sam komendant. Loki szybko wszedł do środka i rzucił teczkę na biurko - co wiesz o tej sprawie? - zapytał zdenerwowany Loki - i dlaczego akurat przydzielono ją mi? - o sprawie wiem tyle że dotyczy śmierci de Qo, nie wiem czemu akurat ty. Takie było polecenie z góry - odpowiedział komendant jednak było widać że coś ukrywał - to nie był zwykły wypadek! Ktoś majstrował przy układzie hamulcowym, dlatego de Qo miał wypadek - odpowiedział poruszony Loki - pokaż to, rzeczywiście... ale kto? Jak to? - wyraz twarzy komendanta się zmienił, widać że czegoś się przestraszył - zostaw tą sprawę, niech weźmie to ktoś z ludzi Kardacza, nie nie to jest za ciężka sprawa - dodał Ciąg dalszy nastąpi....... RE: Śmierć Romana de Qo - śledztwo Folksguarde - Artur Kardacz - 08 Cze 2019 8 czerwca, Miedzyzdroje ul. Chadzianestis 12 Detektyw siedział na kanapie i rozmyślał o słowach komendanta co chwilę biorąc mały łyczek wiskhy. Ta sprawa została mu przydzielona, to jego wybrano aby ją rozwiązał i postanowił że to zrobi, wbrew woli komendanta. Czuł że w tej sprawie chowa się coś jeszcze, to nie jest zwykłe zabójstwo. Loki odstawił szklaneczkę i sięgnął ręką po akta, chciał znaleźć jakąś wskazówkę, ślad niestety bezskutecznie. Znany jest jeden fakt Roman de Qo został zamordowany ale przez kogo? Kto chciał śmierć I Sekretarza? - trzeba wreszcie ruszyć do przodu - powiedziała sam do siebie po czym wstał i wyszedł z domu. Na zewnątrz było już ciemno i cicho... tak nienaturalnie cicho. Ogromny księżyc oświetlał swoim blaskiem całą okolicę, detektyw rozejrzał się dokładnie i zobaczył stojącego przed scianą mężczyznę palącego papierosa, panowie patrzyli na siebie przez chwilę po czym Loki podszedł do samochodu. Wsiadł i wyjechał na ulicę, miał zamiar udać się do żony de Qo. Podróż zajęła mu jakieś 30 minut. Gdy podjechał pod dom zobaczył że światła się nadal świecą, wyszedł z auta i szybkim krokiem udał się do drzwi. Zapukał trzy razy i oczekiwał na otwarcie, tak też się stało. Drzwi otworzyła mu starsza brunetka mająca na sobie szlafrok. Zmęczone, przygnębienione oczy patrzyły na Lokiego próbując przypomieć sobie czy jest im znany. - jestem detektyw David Loki - pokazuje odznakę - przepraszam za późną porę ale czy mogę zająć Pani chwilę? - zapytał Loki - jeśli chodzi o mojego męża... to policja już tu była, nie mam nic do dodania w tej spraw - odpowiedziała żonande Qo. Jego głos... głos kobiety która straciła ukochaną osobę, nie było w nim życia tylko sama rozpacz, cierpienie i ból. - jednak chciałbym jeszcze o tym porozmawiać - nalegał Loki - mam kilka bardzo ważnych pytań - dobrze... proszę wejść - kobieta zaprosiła Lokiego do środka Loki wszedł do wielkiego salonu z kominkiem, kanapą i wieloma innymi rzeczami. Salon wydawał mu się dość ładny, dębowe meble świetnie konponowały się z resztą salonu. Gdy był już na środku pokoju zobaczył buteleki różnego rodzaju alkoholi na stoliku. Wódka, drogie szampany, wina duża ilość może świadczyć o tym że od dłuższego czasu to jest głównym zajęciem żony Romana. Chciała znaleźć lekarstwo na swój ból, Loki doskonale to rozumiał. - proszę siadać - wskazała ręką na kanapę - napiję się pan czegos? - nie dziękuję - skorzystał z propozycji i usiadł patrząc na Panią de Qo która była w kuchni. - proszę nie przeszkadzać sobie tymi butelkami... po pewnym czasie człowiek rozumie że to już nie działa. Nie ma prawdziwej rady na cierpienie, na ból który nas spotyka. Możemy tylko.... z tym żyć i trzymać to w sobie, pozwolić na to aby niszczył nas od środka i doprowadzić do podjęcia decyzji.... która.... będzie już naszą ostatnią - mówiąc te słowa kobieta wróciła na kanapę i usiadła obok detektywa - jakie są Pana pytania? - dodała patrząc na Lokiego i biorą duży łyk czerwonego wina. - czy Pani mąż miał wrogów, kogoś z kim jego relacje nie należały do najlepszych? - zapytał David - mój mąż? Nie sądze... mimo że był ważnym człowiekiem... to starał się nie mieć wrogów, skąd te pytanie? - odpowiedziała kobieta, wyraźnie zdziwiona pytaniem Lokiego - może był ktoś taki? Ktoś z rządu? Przeciwnik polityczny? - zapytał Loki - nie... raczej nie.... nie rozmawialiśmy o jego służbowych sprawach. Tutaj w domu i ogólnie prywatnie był zwykłym Romanem. Nie lubił gdy na kolacji ze mną pytał go ktoś o służbowe sprawy, pracę zawsze zostawiał w biurze.... jaki to ma związek ze śmiercią mojego męża? - zapytała - niestety mam dla pani złe wieści, to nie był zwykły wypadek, pani mąż - głos Davida zatrzymał się, spojrzał na zdruzgotaną twarz kobiety. Nie wiedział czy poradzi sobie z ciężarem jaki ma ta wiadomość - pani mąż został zamordowany Nie doczekał się odpowiedzi, kobieta rozpaczliwym wzrokiem patrzyła się na Lokiego, jej zielone oczy zalały się łzami.... zaczęła rozpaczliwe płakać. To był cios... ogromny cios który z ogromną siłą poruszył już słabe fundamenty życia kobiety. Żona de Qo rzuciła się w ramiona detektywa, potrzebowała tego oparcia... RE: Śmierć Romana de Qo - śledztwo Folksguarde - Artur Kardacz - 09 Cze 2019 Kawiarnia w Kanugardzie, 9 czerwca, godzina 19.52 W niewielkiej kawiarni siedzi przy stole dwóch mężczyzn. Jeden elegancko ubrany z cygarem w ręku, drugi ma na sobie czarną skórzaną kurtkę. Oprócz ich w kawiarni znajduję się jeszcze kilka osób. - sprawa z de Qo załatwiona, nie zostawiliśmy żadnych śladów - zaczął rozmowę facet w skórzanej kurtce - gówno prawda! Folksguarde znaleźli ślady - bierzę kęs kotleta - wiedzą że to zabójstwo, spierdoliłeś robotę - dodał - tak czy siak de Qo nie żyję czy nie o to ci chodziło? - odpowiedział facet - czy ty naprawdę jesteś taki głupi? - zapytał mężczyzna z cygarem zajadając obiad - już zaczynają węszyć, zaraz polecisz ty a za tobą ja - dodał odkładając sztućce - ten detektyw... sprzątnąć go? - zapytał facet w kurtce - taa... będzie trzeba to zrobić, cwany jest... ale po cichu - odpowiedział elegancko ubrany mężczyzna - moi ludzie już go obserwują.... W tym samym czasie, Miedzyzdroje Detektyw właśnie siedzi w swoim biurze. Próbuje poskładać wszystkie informacje, poszlaki które udało mu się zebrać do tej pory. Od żony de Qo dowiedział się że jego głównym przeciwnikiem politycznym był Herman Gerdon, praktyka zawodowa kazała go przesłuchać. Loki wstał i wyszedł z biura, szybkim krokiem szedł w kierunku windy mijając po drodze małe boksy. Wsiadł do windy i zjechał na sam dół po czym wyszedł na zewnątrz. Była ładna czerwcowa pogoda, lekki wiaterek sprawiał że wysoka temperatura nie była aż tak mocno odczuwalna. Loki wsiadł do swojego Forda Victoria zaparkowanego przed komisariatem. Po chwili ruszył jego celem był Gerdon, czuł że on będzie coś wiedział. Godzinę później - witam, detektyw David Loki czy mogę zadać panu kilka pytań? - wyrecytował regułkę detektyw - ależ oczywiście, proszę.... - odpowiedział Gerdon siedzący w swoim biurze - w czym mogę pomóc? - gdzie pan był 2 czerwca? Po południu? - zapytał Loki - byłem w pracy - odpowiedział uśmiechając się Gerdon - tutaj w biurzę, do wieczora nie wychodziłem z biura - dobrze.... - wymamrotał Loki zapisując coś w notesie - jakie były pana relacje z Romanem de Qo? - dodał - był moim przeciwnikiem, nasze poglądy różniły się - odpowiedział - było między nami parę zgrzytów... ale myślę że tylko w sferze zawodowej - dodał - mhm... rozumiem, kiedy ostatnio widział pan Romana de Qo? - zapytał detektyw - miałem z nim spotkanie właśnie 2 czerwca.... o 17.00 chyba.. mogę sprawdzić - odpowiedział Gerdon - nie, nie będzie to konieczne - odpowiedział zapisując coś szybko w notesie - to wszystko, jeśli coś się panu przypomni... proszę dzwonić na ten numer - mówiąc to podał wizytówkę i wyszedł Gdy Loki był za drzwiami Gerdon szybko wyjął telefon i wpisał numer - halo? On wie, dziś w magazynie o 23.50 Osoba po drugiej stronie rozłączyła się, Gerdon odłożył telefon, otworzył szafkę i wyjął flaszkę szkockiej. Nalał sobię całą szklankę i momentalnie wziął łyk. - kurwa - krzyknął Gerdon rzucając szklanką Magazyn na obrzeżach miasta, godzina 23.50 - Oni wiedzą Brook! Widziałem to w jego oczach, on coś podejrzewa.... trzeba go zabić i to już... - wykrzyczał zdenerwowany Gerdon - spokojnie szefie.. może nic jeszcze nie wie - odpowiedział Brook - kurwa ty wiesz co się stanie jak to się wysypie? Jesteś tego świadom? - zapytała Gerdon nadal bardzo zdenerwowany - dzwoń po chłopaków.... na zginąć... i to zaraz RE: Śmierć Romana de Qo - śledztwo Folksguarde - Artur Kardacz - 14 Cze 2019 10 czerwca, komenda główna Folksguarde Loki zaraz po wejściu do komisariatu udał się prosto do biura komendanta. Szybko otworzył drzwi i wszedł do środka - mam trop w sprawie de Qo - powiedział stojac przed biurkiem Loki - myślę że Gredon może być z tym powiązany - dodał - zamknij drzwi! Szybko! - krzyknął komendant - skąd masz pewność że to Gredon? - zapytał - według początkowych zeznań 2 czerwca przez cały dzień nie wychodził z biura, gdy zapytałem się kiedy raz ostatni widział de Qo to odpowiedział że miał z nim spotkanie 2 czerwca o 17.00. Dostałem informacje że Herman Gerdon zamówił stolik w kawiarni gdzie spotkał się z de Qo. To przypadek że widział go ostatniego po czym de Qo zginął? Muszę tylko powiązać z zabójstwem... - odpowiedział Loki Przez chwilę komendanta nic nie odpowiadał, patrzył się tylko w czerwony dywanik przed biurkiem. - muszę zapalić..... chodź ze mną - powiedział detektyw szybko wstając z krzesła i wychodząc z biura. Po kilku minutach komendant i Loki znaleźli się na dachu. Komendant nerwowo wyciągnął paczkę z kieszeni, otworzył i podsunął Lokiemu ten jednak odmówił. Sam wyjął jednego papierosa i podpalił go zapalniczką. - mówiłem ci żebyś to zostawił - po tych słowach komendanta wyciągnął pistolet i wymierzył w Lokiego - mówiłem ci kurwa! Teraz będę musiał ciebie zabić! - krzyknął Zdezorientowany Loki podniósł ręce do góry - pracujesz dla Gerdona? Dlatego chciałeś żebym to zostawił tak? - zapytał Loki - wszyscy dla niego pracujemy, Gerdon ma w garści całe miasto. Jeśli go dopadniesz wielu ludziom portfele staną się lżejsze... w tym i mnie - odpowiedział komendant - dlatego chcesz mnie zabić? Dla forsy? - krzyknął Loki - na początku nie myślałem że ci się uda ale pomyliłem się, nawet dobry z ciebie glina - zaśmiał się komendant i szykował się do strzału Pistolet prawie dotykał czoła Lokiego, detektyw szybkim ruchem ręki złapał za pistolet i pociągnął w prawą stronę. Zaskoczony komenda utrzymał pistolet w ręce lecz nie miał już możliwości strzału. Rozpoczęła się szarpanina po kilku sekundach Loki wyrwał pistolet i rzucił w kąt. W wirze walki komendantowi udało się jednak podejść do pistole, szybko go podnisósł i już wycelował gdy dostał strzał w klatkę piersiową. Komendant leżał na ziemi dusząc się krawią, Loki podszedł powoli do niego i wycelował w głowę - czy to Gerdon zabił de Qo? - zapytał nerwowym głosem Loki - ty nic nie wiesz... nie wiesz z czym się mierzysz... oni ciebie zabiją.... Tylko te słowa udało się wypowiedzieć komendantowi. Loki szybko schował broń i szybkim krokiem udał się do wejścia na dach. Schodami pobiegł na sam dół i wybiegł z komisariatu. Wsiadł do samochodu i odjechał, prowadząc zadzwonił pod numer który był w teczce z aktami sprawy de Qo - kto mówi? - zapytał mężczyzna po drugiej stronie - David Loki, zajmuję się sprawą de Qo - odpowiedział poruszony Loki - nam podejrzanego, mnóstwo pytań i wygląda na to że chcą mnie zabić... W odpowiedzi Loki nie otrzymał nic, po chwili dodał że podejrzanym jest Herman Gerdon i po tych słowach mężczyzna rozłączył się. Zdenerwowany Loki rzucił telefonem i zatrzymał się... nie wiedziałam co ma robić komu może zaufać. Po chwili telefon jednak zadzwonił... Loki opowiedział o wszystki i gdy przestał już mówić tajemniczy mężczyzna odpowiedział "to koniec" i rozłączył się..... Z wiadomości wynika że Folksguarde przedstawiło zarzuty wobec Hermanowie Gerdonowi zabójstwa Roman de Qo oraz wielu innych przestępstw. Podczas spektakularnej akcji "Liberator" Gerdon został złapany i trafi do sądu. |