27 Kwi 2025, 14:09:23
Myślę, że mój przedmówca uchwycił clue całego zagadnienia. W naszym kraju polityka, przynajmniej w ostatnim okresie działalności, nie stanowiła głównego obiektu zainteresowania naszego społeczeństwa, które właśnie raczej skupiało się na tej bardziej narracyjnej warstwie. O ile jeszcze wybory koncentrowały trochę uwagi, to już później obieralne ciała polityczne grzęzły w urokach codzienności. Niejako w sumie odpowiedzią na to było zadomowienie się u nas monarchii, jako swoistego sposobu na przesunięcie tego politycznego trudu na osobę Króla i Ministra Stanu z nim kooperującego.
Dlatego też uważam, że wprowadzenie obieralnego parlamentu, nawet jeśliby znaleźć optymalny dla nas model, co uważam, że obecnie jest trudne, zaktywizowałoby naszą politykę doraźnie, potem by zaś znowu ona zapadła w marazm. Moim zdaniem, jeśli już mówimy o próbach zaktywizowania naszej sceny politycznej, to trzeba byłoby spróbować na szczeblu narracyjnym. Wiadomo, że mało to atrakcyjna perspektywa, ale chyba jedyna realna w obecnym stanie rzeczy.
Dlatego też uważam, że wprowadzenie obieralnego parlamentu, nawet jeśliby znaleźć optymalny dla nas model, co uważam, że obecnie jest trudne, zaktywizowałoby naszą politykę doraźnie, potem by zaś znowu ona zapadła w marazm. Moim zdaniem, jeśli już mówimy o próbach zaktywizowania naszej sceny politycznej, to trzeba byłoby spróbować na szczeblu narracyjnym. Wiadomo, że mało to atrakcyjna perspektywa, ale chyba jedyna realna w obecnym stanie rzeczy.
