09 Sie 2024, 11:48:38
9 sierpnia 2024 roku
Vihres
Odnowionym jachtem "Ścigacz" wypłynęliśmy rankiem z portu w Vihres. Niesieni wiatrem ruszyliśmy na północ, ku rozległym wybrzeżom Nan Di. Po konsultacji z załogą zdecydowałem, że zatrzymamy się w Południowej Twierdzy (mieście Nanfang Yaosai). Nie sposób opisać tego uczucia, gdy zewsząd otacza cię błękitna otchłań. Morze to niekończąca się opowieść wody i wiatru, gdzie fale jak niespokojne myśli unoszą się i opadają w rytmie oddechu świata. Jest jak wielka tajemnica, której nikt nie potrafi do końca zgłębić, kryjąc w sobie opowieści z dawnych czasów, szeptane przez syreny do ucha podróżnych. Brzegi otula grzmotem fal, które rozbijając się o skały, śpiewają pieśń o wiecznym trwaniu i przemijaniu. Woda lśni w słońcu jak rozlana nadzieja, a nocą, gdy gwiazdy schylają się ku niej, staje się zwierciadłem marzeń. Morze to nieskończona przestrzeń wolności, która jednocześnie przyciąga i przeraża swoją potęgą, przypominając, że choć jest piękne, to nigdy nie podda się woli człowieka. W moim sercu morze pozostawało żywe, przypominając o wolności, o której marzę, o podróżach bez końca i o chwilach, kiedy wszystko inne traci znaczenie. W snach wracałem na brzeg, czując pod stopami chłodny piasek, patrząc na wodę, która rozciąga się aż po horyzont. Ta tęsknota była nie tylko pragnieniem powrotu, ale i potrzebą zanurzenia się w przestrzeni, która jest tak samo tajemnicza, jak i znajoma. Morze wołało, a ja słuchałem jego głosu, czekając na dzień, kiedy znowu poczuję jego bliskość, kiedy szum fal znów zagłuszy wszystkie inne dźwięki, a ja będę mógł zapomnieć o wszystkim, oprócz niezmierzonych wód, które wzywają mnie do siebie. Ten dzień naszedł dzisiaj....
Vihres
Odnowionym jachtem "Ścigacz" wypłynęliśmy rankiem z portu w Vihres. Niesieni wiatrem ruszyliśmy na północ, ku rozległym wybrzeżom Nan Di. Po konsultacji z załogą zdecydowałem, że zatrzymamy się w Południowej Twierdzy (mieście Nanfang Yaosai). Nie sposób opisać tego uczucia, gdy zewsząd otacza cię błękitna otchłań. Morze to niekończąca się opowieść wody i wiatru, gdzie fale jak niespokojne myśli unoszą się i opadają w rytmie oddechu świata. Jest jak wielka tajemnica, której nikt nie potrafi do końca zgłębić, kryjąc w sobie opowieści z dawnych czasów, szeptane przez syreny do ucha podróżnych. Brzegi otula grzmotem fal, które rozbijając się o skały, śpiewają pieśń o wiecznym trwaniu i przemijaniu. Woda lśni w słońcu jak rozlana nadzieja, a nocą, gdy gwiazdy schylają się ku niej, staje się zwierciadłem marzeń. Morze to nieskończona przestrzeń wolności, która jednocześnie przyciąga i przeraża swoją potęgą, przypominając, że choć jest piękne, to nigdy nie podda się woli człowieka. W moim sercu morze pozostawało żywe, przypominając o wolności, o której marzę, o podróżach bez końca i o chwilach, kiedy wszystko inne traci znaczenie. W snach wracałem na brzeg, czując pod stopami chłodny piasek, patrząc na wodę, która rozciąga się aż po horyzont. Ta tęsknota była nie tylko pragnieniem powrotu, ale i potrzebą zanurzenia się w przestrzeni, która jest tak samo tajemnicza, jak i znajoma. Morze wołało, a ja słuchałem jego głosu, czekając na dzień, kiedy znowu poczuję jego bliskość, kiedy szum fal znów zagłuszy wszystkie inne dźwięki, a ja będę mógł zapomnieć o wszystkim, oprócz niezmierzonych wód, które wzywają mnie do siebie. Ten dzień naszedł dzisiaj....

