04 Maj 2024, 20:49:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04 Maj 2024, 20:50:32 przez Santi Vilarte.)
Cytat:po dłuższym zastanowieniu przypomniałem sobie dlaczego kilka lat temu porzuciłem karierę w tym kraju. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że w tamtych czasach (2018-2019 rok), w Sarmacji był znacznie mniejszy niż tu dystans do polityki, za rządów RCA za najdrobniejszą uwagę w stosunku do księcia można było mieć prefekturę na karku, a pozwy o obrazę funkcjonariusza publicznego były na porządku dziennym, sam pamiętam jak po kilkanaście razy czytałem własne posty, choćby miały tylko po dwa zdania byle tylko nikt się nie miał o co do mnie przyczepić. Nie wiem czy obecne KS dokonało jakiejś refleksji w tym zakresie, ale mam w związku z tym pewne obawy. Niemniej nadal z uwagi na swój potencjał pozostaje to dla nas ciekawa opcja, choć nie wiem czy przyłączenie się Winkulii do Księstwa byłoby również atrakcyjne z perspektywy Sarmatów.
@Erik Otton von Hohenburg pod tym względem absolutnie nie ma się czego u nas obawiać, przede wszystkim doszło u nas do wymiany pokoleniowej - stała czołówka aktywności w KS (i co za tym idzie także obsada wielu urzędów): ja, Gibson, Fatimka, mamy max. po kilka lat stażu i nawet nie pamiętamy czasów RCA. Podczas debaty nad nową Konstytucją i zmianą trybu wyboru kanclerza pisałem na księcia elaboraty, zarzucając mu pośrednio atak na demokrację; Alfred przy innej okazji urządzał grę w "powieś ministra" i nikt nikogo nie pozywał. Reakcje ograniczały się do typowo politycznych, w rodzaju złożenie dymisji z urzędu.
Dlatego też zresztą w przeszłości bywały od nas nieco zirytowane reakcje na wypowiedzi niektórych osób z innych krajów, z dłuższym stażem, które wciąż widziały nas przez pryzmat jakichś przykrych przejść, jakie miały najwyraźniej z poprzednim pokoleniem Sarmatów, mimo że w żaden sposób nie możemy za to odpowiadać.
Aktualnie raczej obowiązują u nas ogólne zasady kultury, nie ma u nas mowy żeby jak w Dreamlandzie minister w odpowiedzi na interpelację kazał posłowi spier*alać, ale też nikt z byle głupotą nie lata do trybunału.
Dodałbym, że w przypadku krajów o podobnym lub mniejszym niż tutaj poziomie aktywności może być też obawa przed połączeniem się z racji ryzyka, że liczniejsza część takiej federacji będzie stale wygrywać wybory, formować rząd i dyktować prawo.
