04 Lis 2023, 18:42:46
Zacznijmy od pierwszej fundamentalnej kwestii - zgadzam się z autorem projektu, że potrzebujemy uchwalenia konstytucji. Aktualna Karta Konstytucyjna, pomimo funkcjonowania już przez 2,5 roku i to dobrego funkcjonowania, gdzie nasz kraj przechodził wzloty i upadki była nowelizowana tylko 2 razy i to w sposób nieznaczący. Pozwolę sobie również przyznać rację autorowi, że Konstytucja nie powinna być regulaminem "wirtualnego państwa". Niemniej, traktowałbym to nie tak jak mój przedmówca, jako aktu kompleksowego. Nie umieszczałbym w nim przesadzonych i rozlazłych przepisów dotyczących spraw ustrojowych, a potraktował to jako gwarancję praw i swobód, obywatelskich. Jako sztukę prawniczą dla sztuki, a nie w celu regulowania spraw ustrojowych. To można delegować do innych aktów prawa, które później jest łatwiej zmodyfikować i dostosować.
Dodatkowo, nie zmieniałbym aż tak drastycznie spraw ustrojowych. Pozostałbym przy roli Króla jako najwyższego i nieomylnego sędziego, ponieważ w obecnych czasach, gdy debata nie jest już tak gorąca jak kiedyś, nie ma też potrzeby się sądzić. Nikt nie musi podejmować wtedy niepopularnych decyzji, a sądy sprowadzają się do tego, żeby gwarantować, że prawo jest przestrzegane. Król jest wystarczającą osobą, żeby taką gwarancję dawać.
Kwestie dziedziczenia pozostawiłbym trochę bardziej rozmyte, nie zawsze pierwszą osobą w kolejce do tronu będzie syn Jego Królewskiej Mości - czasami może być decyzja o podjęciu innej ścieżki niż primogenitura i chociaż sam kierowałem się właśnie tą zasadą, to jednak nie każdy monarcha ma obowiązek się nią kierować - no chyba, że faktycznie chcemy wpisać konkretny sposób dziedziczenia w konstytucji - ale tego wolałbym uniknąć ze względów elastyczności prawa.
Pozostałbym również przy tym, żeby kraj dalej był Związkiem Winkulijskim. Nie wyobrażam sobie, żeby powstało Królestwo Winkulii, a nawet jeżeli to traktowałbym to jako downgrade. Uważam, że Związek jest czymś więcej niż tylko nazwą, bo w sumie definiuje to, czym jest nasz kraj. A nie jest zwykłą monarchią, tylko właśnie związkiem, Unią z Volkianem. Nie wyobrażam sobie Volkianu, który jest częścią Winkulii. Ale tym bardziej nie wyobrażam sobie Związku Winkulijskiego bez Volkianu. Pomimo tego, że jest on gdzieś na uboczu, to bez względu na wszystko będzie zajmował specjalne miejsce w kraju.
Zrezygnowałbym z olbrzymich liczb dla kworum kosztem dłuższych głosowań. Raczej nigdzie nam się nigdy nie śpieszyło i nigdy nam się nie powinno śpieszyć. A tak możemy się o to kworum kiedyś rozbić w bardzo nieprzyjemny sposób. Jak decyzję podejmie 2 osoby to jest ona tak samo demokratycznie podjęta, jak przez 10 osób. A nawet bardziej demokratyczna będzie decyzja podjęta w 7-dniowym głosowaniu przez 2 osoby, niż przez 10 osób w 2 godziny (w założeniu, że w obu przypadkach, jeden czy dwa dodatkowe głosy są w stanie wpłynąć na wynik).
To tak po krótce z ważniejszych uwag, ale dokładniejsze kwestie ustrojowe, mam nadzieję będziemy poruszać w kolejnych etapach dyskusji, bo teraz najważniejsze to obrać kurs i zebrać ideę, którą jesteśmy w stanie później przelać na papier w postaci aktu/ów prawnych.
To tak po krótce z ważniejszych uwag, ale dokładniejsze kwestie ustrojowe, mam nadzieję będziemy poruszać w kolejnych etapach dyskusji, bo teraz najważniejsze to obrać kurs i zebrać ideę, którą jesteśmy w stanie później przelać na papier w postaci aktu/ów prawnych.
![[Obrazek: 99527777916551826.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1054/99527777916551826.png)
Każdy Winkuliczyk ma te trzy cechy
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
