Cóż myślałem, że taka oferta byłaby atrakcyjna dla obu stron. Być może swoimi umiejętnościami dyplomatycznymi pogrzebałem jakiekolwiek szanse na takie rozwiązanie sprawy.
Co do Insulii - jestem za rewizją stosunków między naszymi państwami. Cesarz Insulii zdaje się być, niestety, partnerem dla nas nieakceptowalnym. Trzeba było to zobaczyć już w pewnej jego odezwie. Spójrzmy na TO. Również na dyskusję, która się wywiązała (gdzie mowa o Nowej Winkulii mającej powstać na terenach Samudy). Cesarz Insulii (i w tym czasie - obywatel Winkulii) wzywał tu do rozbicia naszej wspólnoty obywatelskiej, dlatego że prognozy co do demokratycznej decyzji narodu nie wyglądały dla niego pomyślnie (warto dodać, że było to jeszcze przed referendum w sprawie akcesji). Oczywiście pomysł ten był kuriozalny i został szybko odrzucony. Wtedy też go skrytykowałem, ale głównie dla tego, że był właśnie kuriozalny. Ale - zareagowaliśmy za miękko na takie słowa ze strony głowy obcego państwa. Nie zareagowaliśmy odpowiednio na lisa skradającego nam się przy kurniku.
Cesarz Insulii niestety zdaje się być władcą antywinkulijskim (oraz - antyinsulijskim, ale tu nie ma się co dziwić, nikt nie jest proinsulijski).
Cesarz Insulii niestety zdaje się być władcą antywinkulijskim (oraz - antyinsulijskim, ale tu nie ma się co dziwić, nikt nie jest proinsulijski).
