14 Wrz 2023, 16:56:59
Właściwie nie wiem od czego zacząć swój komentarz do spraw tutaj poruszonych. Pozwólcie, że pozwolę go sobie podzielić na dwie części, bowiem w tym wątku poruszone zostały dwie kwestie, które nie są jednak ze sobą ściśle powiązane, a każda z nich mimo to wymaga jakiegoś omówienia.
I. Kwestia Winkulii Taskaskiej
Swoje rozważania rozpocznę od kwestii Winkulii Taskaskiej. Jak już wcześniej bowiem zostało ustalone - wymiana Azymutii za Osaczeska nie ma zbytniego sensu, z powodów historycznych (tj. przeniesienie DRWMO do NUPIA) oraz logistycznych (wspomniany przez Erika brak pomysłu na zagospodarowanie ewentualnie pozyskanych ziem, tym bardziej, że mimo wszystko obecnie Azymutia ma jakieś perspektywy rozwojowe - np. Azymucka Fabryka Samochodów albo hipotetyczne złoża ropy naftowej, jakie się tam znajdują).
Przechodząc zatem do meritum, przyznam się, że sam rozważałem, aby nasz Rząd - oczywiście po uprzedniej akceptacji przez JKW - przedłożył propozycję wymiany Lotryganii/Ramandii na Winkulię Taskaskę, tj. Winkulijską Republikę Ludową Westlandu. Jednak swoją opinię w tej sprawie zmieniłem i jestem przeciwny takowym wymianom.
Po pierwsze, jak widać obecne władze Insulii nie są zainteresowane taką wymianą. Co więcej, oskarżają nas, że my próbujemy jakoby naruszyć ich integralność terytorialną. To nieprawda; Związek Winkulijski nigdy nie planował, nie planuje i nie będzie planować żadnych działań o charakterze polityczno-militarnym, które zmierzałyby do odebrania ziem Cesarstwu przemocą i siłą. Osobiście te pohukiwania ze strony Jego Cesarskiej Wysokości odczytuję jako próbę ratowania przez niego swojej słabnącej władzy oraz wpływów w państwie. I właśnie takowe wykorzystywanie relacji winkulijsko-insulijskiej do wewnętrznych gierek politycznych, stawia pod znakiem zapytania obecny poziom współpracy pomiędzy nami. Niewątpliwie nasz Gabinet wraz z JKW podda przeglądowi dotychczasowe ścieżki współpracy pomiędzy ZW a CI.
Po drugie, ziemie skupione wokół Górnego i Gryffina Westlandzkiego są ziemiami rdzennie winkulijskimi. To na tych ziemiach najwierniejsi winkulijscy patrioci walczyli z brodryjskim najeźdźcą i oddawali życie za Ojczyznę. I teraz na tych ziemiach walczą rebelianci, którzy chcą po prostu zabezpieczyć swoje prawa w ramach insulijskiego państwa. Dlatego nikt nam nie wmówi, że to jest jakieś krojenie tortu. My po prostu chcieliśmy aby historycznej sprawiedliwości stało się zadość. Niestety, jak już mówiłem, nie jest to obecnie możliwe.
Po trzecie, również z powodów historycznych oddawanie Lotryganii/Ramandii byłoby zdradą naszych ideałów. Przecież myśmy o tą wyspę również walczyć musieli. Są to dzieje zamierzchłe, ale w czasach I FN chciano nam tą wyspę odebrać. I wtedy także wielu winkulijskich patriotów, chociaż nie musieli, stanęli do broni. I gdyby tylko trzeba było, byli gotowi stanąć do walki o tą wyspę. Dzięki Najwyższemu, przelewanie krwi nie było konieczne. Ale nie możemy po tym wszystkim, tak po prostu zrzec się tej ziemi.
Podsumowując, nasz Rząd będzie dbał o interesy Winkulijczyków w Westlandzie. Ale nie będziemy kupczyć naszym terytorium, tym bardziej, że nasza oferta zostaje odrzucona, a nam zarzuca się nieczyste zamiary.
II. Uwagi dotyczące samorządów
Przechodząc do meritum, czyli propozycji wprowadzenia programu prywatnych miast - popieram to. Zgadzam się ze swoim przedmówcą, że wydzielane tereny muszę być dostatecznie małe, aby mieć na nie jakikolwiek pomysł. Myślę, że w moim przypadku wystarczyła by nawet zabita dechami wiocha, patrząc na moją przygodę z samorządami. Co do samej dzierżawy - nie mam nic przeciwko, zawsze dawałoby to jakąś formę ewaluacji, o której wcześniej wspominał Erik. Jednak nie jestem za tym, aby to było obejmowane jakimiś wysokimi opłatami. W końcu mamy zachęcać, nie utrudniać samorealizowanie się u nas. No i jak najbardziej - wszelkie dochody powinny iść na dotacje dla samorządów.
Co do tego aparatu nadzoru - to zgadzam się z Burkiem, że najlepiej to ograniczyć. Formę takiego nadzoru pełnić mogliby właśnie starsi obywatele albo Minister Spraw Wewnętrznych. Sam program miast prywatnych powinien być pod nadzorem MSW. Jeśli chodzi z kolei o zmianę nazwy z "dzielnice" na "komitaty" - nie mam nic przeciwko, jednak jest to zmiana kosmetyczna. Chociaż z drugiej strony myślę, że bardziej by ta nazwa przystawała do naszej historii i kultury.
Przy okazji należy zwrócić uwagę na kwestię Volkianu. Zgodnie z traktatem zjednoczeniowym Volkian powinien mieć zagwarantowaną konstytucyjnie autonomię. Obecnie tego w stanie prawnym nie ma i moim zdaniem trzeba to jak najszybciej zmienić, bowiem stwarza to pewne ryzyko dla przyszłości stosunków Kanugard-Krasnodarsk. Warto również porozmawiać z p. Wespuccim o przyszłości tego regionu, bowiem jak na razie się on marnuje.
I. Kwestia Winkulii Taskaskiej
Swoje rozważania rozpocznę od kwestii Winkulii Taskaskiej. Jak już wcześniej bowiem zostało ustalone - wymiana Azymutii za Osaczeska nie ma zbytniego sensu, z powodów historycznych (tj. przeniesienie DRWMO do NUPIA) oraz logistycznych (wspomniany przez Erika brak pomysłu na zagospodarowanie ewentualnie pozyskanych ziem, tym bardziej, że mimo wszystko obecnie Azymutia ma jakieś perspektywy rozwojowe - np. Azymucka Fabryka Samochodów albo hipotetyczne złoża ropy naftowej, jakie się tam znajdują).
Przechodząc zatem do meritum, przyznam się, że sam rozważałem, aby nasz Rząd - oczywiście po uprzedniej akceptacji przez JKW - przedłożył propozycję wymiany Lotryganii/Ramandii na Winkulię Taskaskę, tj. Winkulijską Republikę Ludową Westlandu. Jednak swoją opinię w tej sprawie zmieniłem i jestem przeciwny takowym wymianom.
Po pierwsze, jak widać obecne władze Insulii nie są zainteresowane taką wymianą. Co więcej, oskarżają nas, że my próbujemy jakoby naruszyć ich integralność terytorialną. To nieprawda; Związek Winkulijski nigdy nie planował, nie planuje i nie będzie planować żadnych działań o charakterze polityczno-militarnym, które zmierzałyby do odebrania ziem Cesarstwu przemocą i siłą. Osobiście te pohukiwania ze strony Jego Cesarskiej Wysokości odczytuję jako próbę ratowania przez niego swojej słabnącej władzy oraz wpływów w państwie. I właśnie takowe wykorzystywanie relacji winkulijsko-insulijskiej do wewnętrznych gierek politycznych, stawia pod znakiem zapytania obecny poziom współpracy pomiędzy nami. Niewątpliwie nasz Gabinet wraz z JKW podda przeglądowi dotychczasowe ścieżki współpracy pomiędzy ZW a CI.
Po drugie, ziemie skupione wokół Górnego i Gryffina Westlandzkiego są ziemiami rdzennie winkulijskimi. To na tych ziemiach najwierniejsi winkulijscy patrioci walczyli z brodryjskim najeźdźcą i oddawali życie za Ojczyznę. I teraz na tych ziemiach walczą rebelianci, którzy chcą po prostu zabezpieczyć swoje prawa w ramach insulijskiego państwa. Dlatego nikt nam nie wmówi, że to jest jakieś krojenie tortu. My po prostu chcieliśmy aby historycznej sprawiedliwości stało się zadość. Niestety, jak już mówiłem, nie jest to obecnie możliwe.
Po trzecie, również z powodów historycznych oddawanie Lotryganii/Ramandii byłoby zdradą naszych ideałów. Przecież myśmy o tą wyspę również walczyć musieli. Są to dzieje zamierzchłe, ale w czasach I FN chciano nam tą wyspę odebrać. I wtedy także wielu winkulijskich patriotów, chociaż nie musieli, stanęli do broni. I gdyby tylko trzeba było, byli gotowi stanąć do walki o tą wyspę. Dzięki Najwyższemu, przelewanie krwi nie było konieczne. Ale nie możemy po tym wszystkim, tak po prostu zrzec się tej ziemi.
Podsumowując, nasz Rząd będzie dbał o interesy Winkulijczyków w Westlandzie. Ale nie będziemy kupczyć naszym terytorium, tym bardziej, że nasza oferta zostaje odrzucona, a nam zarzuca się nieczyste zamiary.
II. Uwagi dotyczące samorządów
Przechodząc do meritum, czyli propozycji wprowadzenia programu prywatnych miast - popieram to. Zgadzam się ze swoim przedmówcą, że wydzielane tereny muszę być dostatecznie małe, aby mieć na nie jakikolwiek pomysł. Myślę, że w moim przypadku wystarczyła by nawet zabita dechami wiocha, patrząc na moją przygodę z samorządami. Co do samej dzierżawy - nie mam nic przeciwko, zawsze dawałoby to jakąś formę ewaluacji, o której wcześniej wspominał Erik. Jednak nie jestem za tym, aby to było obejmowane jakimiś wysokimi opłatami. W końcu mamy zachęcać, nie utrudniać samorealizowanie się u nas. No i jak najbardziej - wszelkie dochody powinny iść na dotacje dla samorządów.
Co do tego aparatu nadzoru - to zgadzam się z Burkiem, że najlepiej to ograniczyć. Formę takiego nadzoru pełnić mogliby właśnie starsi obywatele albo Minister Spraw Wewnętrznych. Sam program miast prywatnych powinien być pod nadzorem MSW. Jeśli chodzi z kolei o zmianę nazwy z "dzielnice" na "komitaty" - nie mam nic przeciwko, jednak jest to zmiana kosmetyczna. Chociaż z drugiej strony myślę, że bardziej by ta nazwa przystawała do naszej historii i kultury.
Przy okazji należy zwrócić uwagę na kwestię Volkianu. Zgodnie z traktatem zjednoczeniowym Volkian powinien mieć zagwarantowaną konstytucyjnie autonomię. Obecnie tego w stanie prawnym nie ma i moim zdaniem trzeba to jak najszybciej zmienić, bowiem stwarza to pewne ryzyko dla przyszłości stosunków Kanugard-Krasnodarsk. Warto również porozmawiać z p. Wespuccim o przyszłości tego regionu, bowiem jak na razie się on marnuje.
