Siema byki
Wystarczy zerknąć na mapę naszego kontynentu żeby zauważyć, że terytoria państw są bardzo porozrzucane. Wygląda to dość dziwnie, no a z narracyjnego punktu widzenia stanowiłoby dla państwa niezłe obciążenie logistyczne. Co więc jakby nieco pomyśleć i być może nieco się powymieniać?
O ile część naszych ziem zamorskich jest w jakiś tam sposób wykorzystywane, lub ważne z sentymentalnego czy historycznego znaczenia (Volkian, Norrington), to co nam po takiej Lotryganii? Nie jest ona w zasadzie w jakikolwiek sposób połączona narracyjnymi czy faktycznymi więziami z resztą kraju. Kiedy ostatni raz ktoś o tym słyszał? Nie wiem czy część obywateli w ogóle wie, że takie coś mamy (jest to ta wysepka koło Voxlandu) Kto tam w ogóle mieszka? Chyba nie winkulijczycy czy volkiańczycy.
Inni też mają ten problem. W Insulii (czy niedługo Voxland, zobaczymy) była mowa o tym, żeby zunifikować państwo (ewentualnie zostawiając autonomię Voxlandu) i pozbyć się wszystkich samorządów. Ich śródlądowa kolonia - Westland nie ma do końca racji bytu po ogłoszeniu niepodległości przez Repujerstan z jedynym westlandzkim mężem stanu na czele. Być może Voxland byłby zainteresowany zamianą - Winkulia dostałaby wschodni Westland z Górnem i Gryffinem (który jest wpisany w naszą narrację, kiedyś te tereny do nas należały, no i myślę, że jakiś potencjał jest tu większy niż przy Lotryganii) - a Voxland leżącą u wybrzeży ich wyspy Lotryganię. Repujerstan i FN (i być może inne państwa) może też mogłyby się zastanowić czy czegoś nie chciałyby wsiąść (lub czegoś się pozbyć).
Można by nawet zrobić jakiś kongres żeby sensownie podzielić się tortem.
