06 Wrz 2023, 12:07:21
Zatem tak: generalnie trudno mi wyrazić jednoznaczną opinię na temat związany z wybieralnością Ministra Stanu. Po pierwsze dlatego, że sam pełnię tą funkcję i mimo wszystko jest mi jakoś nie zręcznie brać udział w sądzeniu tego, czy powinienem podlegać osądowi ludu, czy też nie. A po drugie, tak naprawdę zarówno i zwolennicy, jak i przeciwnicy bezpośredniego wyboru MSa mają rację.
Możemy się zgodzić, co do tego, że potrzebna jest pewna korekta w stosunku do obecnego stanu rzeczy. Moim zdaniem plan minimum jaki należy wcielić w życie na tą chwilę, to wydłużenie kadencji Ministra Stanu. Moim zdaniem tradycja polityczna, jaką myśmy ukształtowali przy okazji tychże wyborów jest niezwykle cenna i powinna zostać zachowana.
Musimy jednak także pochylić się nad samym Ministrem Stanu i jaką rolę pełnić on powinien. Moim zdaniem oczywiste jest to, że musimy on współpracować z Królem; to oczywiste, bowiem Król jest suwerenem, źródłem władzy i jednocześnie naczelnym organem prawodawczym, dlatego ta współpraca jest ważna. Jednak Minister Stanu jest niewątpliwie osobą, która stanowi łącznik pomiędzy monarchą a narodem. Konkludując, obydwie te grupy - zarówno władca, jak i obywatele - powinni brać udział w powoływaniu Premiera. Dlatego zarówno wybory powszechne (gdzie Król skazany jest na wolę narodu) oraz bezpośrednie mianowanie przez Króla (gdzie naród jest skazany na wolę monarchy) są prawdę mówiąc pogwałceniem tego stanu rzeczy.
Rozwiązaniem tego dylematu w mojej opinii jest przeniesienie procesu powoływania na łono Trybuny Ludowej, gdzie zresztą i tak uczestniczą wszyscy obywatele. Moja propozycja zakłada sytuację, w której jedna ze stron (Trybuna lub Król) proponuje kandydata, a druga go zatwierdza. Lecz są dwie sprawy: po pierwsze, trzeba byłoby zmienić obecny charakter Trybuny na bardziej polityczny, głównie poprzez wprowadzenie do niej aspektu partyjnego, który w chwili obecnej jest nieobecny. I po wtóre, rozwiązanie takowe musi być wdrożone w ramach szerszej reformy konstytucyjnej, która to mimo wszystko zajmie trochę czasu.
Dlatego też, podsumowując: moim zdaniem na razie najlepiej po prostu wydłużyć kadencję i zobaczyć, czy rozwiązanie to usprawni trochę ten cały proces konstytucyjny. Jeśli nie, to wtedy przejdziemy to opracowania nowych rozwiązań, które wdrożone zostaną w ramach wcześniej wspomnianej reformy konstytucyjnej. Wiem, że rozwiązanie to jest mało konkretne, jednak myślę, że zmian dotyczących naszego ustroju nie warto podejmować na hejnał, lecz w ramach powolnego i metodycznego procesu.
Możemy się zgodzić, co do tego, że potrzebna jest pewna korekta w stosunku do obecnego stanu rzeczy. Moim zdaniem plan minimum jaki należy wcielić w życie na tą chwilę, to wydłużenie kadencji Ministra Stanu. Moim zdaniem tradycja polityczna, jaką myśmy ukształtowali przy okazji tychże wyborów jest niezwykle cenna i powinna zostać zachowana.
Musimy jednak także pochylić się nad samym Ministrem Stanu i jaką rolę pełnić on powinien. Moim zdaniem oczywiste jest to, że musimy on współpracować z Królem; to oczywiste, bowiem Król jest suwerenem, źródłem władzy i jednocześnie naczelnym organem prawodawczym, dlatego ta współpraca jest ważna. Jednak Minister Stanu jest niewątpliwie osobą, która stanowi łącznik pomiędzy monarchą a narodem. Konkludując, obydwie te grupy - zarówno władca, jak i obywatele - powinni brać udział w powoływaniu Premiera. Dlatego zarówno wybory powszechne (gdzie Król skazany jest na wolę narodu) oraz bezpośrednie mianowanie przez Króla (gdzie naród jest skazany na wolę monarchy) są prawdę mówiąc pogwałceniem tego stanu rzeczy.
Rozwiązaniem tego dylematu w mojej opinii jest przeniesienie procesu powoływania na łono Trybuny Ludowej, gdzie zresztą i tak uczestniczą wszyscy obywatele. Moja propozycja zakłada sytuację, w której jedna ze stron (Trybuna lub Król) proponuje kandydata, a druga go zatwierdza. Lecz są dwie sprawy: po pierwsze, trzeba byłoby zmienić obecny charakter Trybuny na bardziej polityczny, głównie poprzez wprowadzenie do niej aspektu partyjnego, który w chwili obecnej jest nieobecny. I po wtóre, rozwiązanie takowe musi być wdrożone w ramach szerszej reformy konstytucyjnej, która to mimo wszystko zajmie trochę czasu.
Dlatego też, podsumowując: moim zdaniem na razie najlepiej po prostu wydłużyć kadencję i zobaczyć, czy rozwiązanie to usprawni trochę ten cały proces konstytucyjny. Jeśli nie, to wtedy przejdziemy to opracowania nowych rozwiązań, które wdrożone zostaną w ramach wcześniej wspomnianej reformy konstytucyjnej. Wiem, że rozwiązanie to jest mało konkretne, jednak myślę, że zmian dotyczących naszego ustroju nie warto podejmować na hejnał, lecz w ramach powolnego i metodycznego procesu.
