15 Lip 2023, 10:42:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15 Lip 2023, 10:46:48 przez Erik Otton von Hohenburg.)
(14 Lip 2023, 23:09:24)Kamiljan de Harlin napisał(a):Cytat:Po drugie co łączącą nas umową z Księstwem Sarmacji o podwójnym obywatelstwie? natrualnie starciłaby moc prawną i trzeba byloby od nowa nawiazywac stosunki dyplomatyczne podpisywać umowę o podwójnym obywatelstwie, wysyłać amabasadora i może coś jeszcze, a to wszystko w atmosferze niepewności czy państw nie rozpadnie się za rok lub dwa, a potem jako Winkulia byśmy musieli te ustawy podpisywać od nowa, a potem pewnie znowu byśmy się sfederalizowali i tak w koło Macieju.Średnio rozumiem ten punkt... JE Erik chyba z góry zakłada, że II FN się rozleci, a potem Winkulia pomimo tego znowu wejdzie w jakąś federację i stąd takie zastrzeżenia?
Nawet jeśli kraj się rozleci, to (prawdopodobnie) to nie będzie nasza wina, więc czemu obce państwa mają nas za to oceniać? Nie wyszło i tyle, a traktaty w identycznej treści podpiszemy ponownie... wizyty dyplomatyczne będą świetną okazją do narracji.
Tak, zakładam czy po rozpadzie UTN, FN, RPN, faktycznej obstrukcji UN i spaleniu na panewce projektu FNv2 na jaki wskazują moi przedmówcy, nie mówiąc już o podobnych inicjatywach sprzed ponad dekady, muszę tłumaczyć dlaczego? Nordata nie umie się z integrować, nie pasujemy do siebie charakterami i dlatego zawiodły wszystkie próby jednoczenia Nordaty czy nawet Unia insulijsko-winkulijska. Tak naprawdę nic nas że sobą nie łączy z wyjątkiem tych kilku plam na mapie, które przyjmujemy za położenie na wspólnym kontynencie. Niestety wiem, że po rozpadzie nawet 1000 Federacji Nordackiej nic się nie zmieni, ponieważ nikt nie ma nic lepszego do zaproponowania więc cały czas będziemy wskrzeszać a potem dekonstruować FN i tak bez końca. Nie wiem czy ktokolwiek byłby zainteresowany podpisywaniem 10 traktatów o identycznej treści co rok z tymi samymi ludźmi tylko że zmieniającą się nazwą kraju. Nie bez powodu Dreamland, Bialenia czy Sarmacja miały takie opory z uznawaniem, a co dopiero nawiązywaniem stosunków dyplomatycznych z nowymi państwami, które choćby jutro mogą przestać istnieć lub połączą się w coś innego.
Cytat:Cytat:Trizondal piszący 10 postów na miesiąc istnieje chyba od 2009 rokuIle mikronacji prowadzi jakąkolwiek rzeczywistą dyplomację z Trizondalem, a ile ma z nim po prostu martwe, nic nie wnoszące traktaty? Papierki nic nie znaczą - ważne są rzeczywiste relacje oparte na aktywnym handlu międzynarodowym, ewentualnie funkcjonujących (niefasadowych) sojuszach militarnych, uniach gospodarczych/monetarnych. Do wspólnych działań nie potrzebujemy "stabilności" tylko obustronnych chęci.
Tutaj chodziło mi o zauważenie samego faktu, że kraj z niewielką aktywnością może istnieć i bez 10 obywateli. Aktywny handel międzynarodowy w mirko? Serio? Jestem za stary by wierzyć w takie rzeczy, że gdziekolwiek takie coś mogłoby funkcjonować. Sojusze militarne tak samo - prawie nic nie wnoszą,bo mikronacji nie da się podbić, inwazja na mikronacji jest jak napisanie w świecie realnymi powieści SF o tym, że jest się królem Marsa, więc wiązanie się sojuszem wojskowym tak na dobrą sprawę jest niczym więcej jak wyrażeniem sympatii do danego kraju. Swoją drogą te podpisane papierki są podstawą funkcjonowania stosunków dyplomatycznych - na mocy takiego papierki władca Trizondalu może być np. posłem w KS i nie ma znaczenia to, że aktywność Trizondalu to nie jest nawet 2% aktywności sarmackiej, tak więc nie pisz, że są to "nic nie wnoszące papierki".
EDIT: nie zapominajmy, że wiek, rozpoznawalność czy sentyment też robi swoje, tak jak przypadku konfliktu Edelweiss-Rzeczpospolita, mikroświat chętniej wstawi się za mikronacją, która funkcjonujonowała przez ostatnie 10 lat niż za krajem, który funkcjonuje rok, o ile uznajemy jakieś zasady prawa międzynarodowego a nie prawo dżungli.

