30 Sie 2022, 00:05:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30 Sie 2022, 00:06:54 przez Natalia von Lichtenstein.)
Nie poddał się. Ani nie zaprzeczył. Lieselotte obawiała się takiego scenariusza, choć oceniała go na mało prawdopodobny. Nastał dzień, gdy napotkała na zdecydowanego przeciwnika. Nie bał się o to, co przyniesie los i z premedytacją grał na jej emocjach, do których wcale nie chciała się przyznawać.
"Czy to wszystko tak go bawi?" - dzwoniło w jej uszach, gdy ogarniała ją coraz większa słabość do niego.
Poczuł delikatne drgnięcie i spostrzegł gęsią skórkę na jej ramionach. Milczała przez krótką chwilę, dając sobie moment na złapanie oddechu.
Odsunęła głowę, by spojrzeć na niego z bliska kolejny raz.
- Je też chcesz zabrać? - zapytała niepewnie, czując, jak sytuacja wymyka się jej spod kontroli. - Nie bierzesz jeńców, prawda?
"Czy to wszystko tak go bawi?" - dzwoniło w jej uszach, gdy ogarniała ją coraz większa słabość do niego.
Poczuł delikatne drgnięcie i spostrzegł gęsią skórkę na jej ramionach. Milczała przez krótką chwilę, dając sobie moment na złapanie oddechu.
Odsunęła głowę, by spojrzeć na niego z bliska kolejny raz.
- Je też chcesz zabrać? - zapytała niepewnie, czując, jak sytuacja wymyka się jej spod kontroli. - Nie bierzesz jeńców, prawda?
