29 Sie 2022, 10:03:46
Lieselotte uśmiechnęła się dwuznacznie i popatrzyła na niego, jak na zdobycz, po czym, nie mając w sobie jednak tyle pewności i siły przebicia, opuściła wzrok i powiodła nim po deskach pokładu. Nierzadko tak właśnie reagowała na wiele spraw, których napięcie sama budowała, a wcale nie potrafiła tak łatwo udźwignąć. Nie każdy odbiorca potrafił takie zachowanie łatwo zinterpretować. Robiła to z premedytacją, żeby zasiać ziarno niepewności w swoim rozmówcy i w ten sposób subtelnie wybadać zamiary przeciwnika. Gdyby Herr Joachim znał ją nieco lepiej, znałby odpowiedź na pytanie: „Chciałabyś dążyć do mojego zatracenia?”, lecz skoro tak nie było, Lieselotte nie zamierzała go naprowadzać na właściwy trop.
Lieselotte podejrzewała, że wcale nie oczekiwał odpowiedzi, lecz zadał to pytanie po to, by ona mogła zaprzeczyć i musiała odkryć swoje karty. Ona jednak nie chciała tego robić, dlatego napiła się łyka szampana i po krótkiej pauzie powiedziała:
- Na pewno nie chciałabym dążyć do własnego zatracenia, Herr Joachim. – odparła, odrzucając swoje włosy na plecy. – Jeśli to gra, to wiedz, że łatwo się nie poddaję. Nie jestem taka jak jakaś Adelka czy inna świeżynka, z którą mógłbyś sobie pogrywać – odpowiedziała, po czym znowu posłała mu spojrzenie, wciąż trzymając się nieco na dystans. – Być może nie chciałabym tego, byś się zatracił, ale jeśli mnie do tego zmusisz, będę musiała cię poświęcić. – wydała słownie wyrok, po czym na jej ustach pojawił się cień uśmiechu, jaki nie raz tańczył na jej ustach, gdy powstrzymywała wewnętrzne rozbawienie i siliła się na powagę. – Za dużo mam do stracenia, Herr Joachim. Nie bałbyś się igrać ze mną? A ja myślę, że powinieneś.
Lieselotte podejrzewała, że wcale nie oczekiwał odpowiedzi, lecz zadał to pytanie po to, by ona mogła zaprzeczyć i musiała odkryć swoje karty. Ona jednak nie chciała tego robić, dlatego napiła się łyka szampana i po krótkiej pauzie powiedziała:
- Na pewno nie chciałabym dążyć do własnego zatracenia, Herr Joachim. – odparła, odrzucając swoje włosy na plecy. – Jeśli to gra, to wiedz, że łatwo się nie poddaję. Nie jestem taka jak jakaś Adelka czy inna świeżynka, z którą mógłbyś sobie pogrywać – odpowiedziała, po czym znowu posłała mu spojrzenie, wciąż trzymając się nieco na dystans. – Być może nie chciałabym tego, byś się zatracił, ale jeśli mnie do tego zmusisz, będę musiała cię poświęcić. – wydała słownie wyrok, po czym na jej ustach pojawił się cień uśmiechu, jaki nie raz tańczył na jej ustach, gdy powstrzymywała wewnętrzne rozbawienie i siliła się na powagę. – Za dużo mam do stracenia, Herr Joachim. Nie bałbyś się igrać ze mną? A ja myślę, że powinieneś.
