21 Sie 2022, 12:30:06
- Tylu komplementów już dawno nie słyszałem - odpowiedział z typowym uśmiechem Joachim na słowa, które kierowała w jego stronę Lieselotte.
Widział, że pomysł na wyprawę spodobał jej się bardzo. Przechadzała się po pokładzie i wychylała za burtę, a gdy ją zaprowadził na dziób łajby, chętnie przysiadłą przy przygotowanych przekąskach...
- Dokąd płyniemy? Na pełne wody, na których nikt nas nie będzie widział! - rzucił pewnym głosem, a później odwiązał cumy i powoli wyprowadzał jednostkę z portu. Gdy już przestrzeń wokół nich zrobiła się większa, zdecydował się choć na chwilę rozwinąć żagle, które od razu napięły się na lekkim, prawie niewyczuwalnym wietrze.
Wody morza nordackiego były dzisiaj niezwykle spokojne, a statek płynnie przesuwał się do przodu bez większego chybotania na falach. Dopłynęli na środek bezkresu morza, które niemal ze wszystkich stron łączyło swoje wody z błękitem nieba. Tylko za nimi w dali było widać zarys winkulskich ziem, z których odpłynęli.
Szlafrok Lieselotte raz po raz niesfornie odkrywał ramiona. Zbliżył się do niej i oparł brodę na barku mówiąc cicho - jakby co, jakieś kremy do opalania też się tutaj znajdą - i musnął jej szyję ustami. Rzadko kiedy decydował się na takie gesty... Później przysiadł się obok i zaczął opowiadać o swoich planach.
- Wiesz, chciałem byśmy mieli możliwość wypływania na pełne morze. Ile można latać tymi samolotami? Gdyby się dało, moglibyśmy podróżować po świecie właśnie tą łajbą. Jest wystarczająco duża, by spokojnie przepłynąć największe morza i nie dać się ich falom. - opowiadał z wielką ekscytacją - Z resztą - kontynuował - w dokumentach wpisałem, iż to własność naszego rodu, więc mam nadzieję, że będzie często eksploatowana. Kto by pomyślał, że będę tak ochoczo dzielił się majątkiem!? - zaśmiał się na końcu.
Widział, że pomysł na wyprawę spodobał jej się bardzo. Przechadzała się po pokładzie i wychylała za burtę, a gdy ją zaprowadził na dziób łajby, chętnie przysiadłą przy przygotowanych przekąskach...
- Dokąd płyniemy? Na pełne wody, na których nikt nas nie będzie widział! - rzucił pewnym głosem, a później odwiązał cumy i powoli wyprowadzał jednostkę z portu. Gdy już przestrzeń wokół nich zrobiła się większa, zdecydował się choć na chwilę rozwinąć żagle, które od razu napięły się na lekkim, prawie niewyczuwalnym wietrze.
Wody morza nordackiego były dzisiaj niezwykle spokojne, a statek płynnie przesuwał się do przodu bez większego chybotania na falach. Dopłynęli na środek bezkresu morza, które niemal ze wszystkich stron łączyło swoje wody z błękitem nieba. Tylko za nimi w dali było widać zarys winkulskich ziem, z których odpłynęli.
Szlafrok Lieselotte raz po raz niesfornie odkrywał ramiona. Zbliżył się do niej i oparł brodę na barku mówiąc cicho - jakby co, jakieś kremy do opalania też się tutaj znajdą - i musnął jej szyję ustami. Rzadko kiedy decydował się na takie gesty... Później przysiadł się obok i zaczął opowiadać o swoich planach.
- Wiesz, chciałem byśmy mieli możliwość wypływania na pełne morze. Ile można latać tymi samolotami? Gdyby się dało, moglibyśmy podróżować po świecie właśnie tą łajbą. Jest wystarczająco duża, by spokojnie przepłynąć największe morza i nie dać się ich falom. - opowiadał z wielką ekscytacją - Z resztą - kontynuował - w dokumentach wpisałem, iż to własność naszego rodu, więc mam nadzieję, że będzie często eksploatowana. Kto by pomyślał, że będę tak ochoczo dzielił się majątkiem!? - zaśmiał się na końcu.
![[Obrazek: eFNkaw1.png]](https://i.imgur.com/eFNkaw1.png)
