20 Sie 2022, 21:53:51
Z Kanugardu do Leziel był spory kawałek drogi, szczególnie, kiedy Alfred nie zdecydował się na tak krótki lot swoim służbowym samolotem, wybierając limuzynę oraz kolej. Nie wiedział w sumie, czy będzie jeszcze potrzebny w Marinie, ale w sumie lubił Joachima i nie chciał, żeby gość z Edelweiss pierwszą noc balował sam. Gdy przybył na miejsce, jego jacht już stał w porcie. Piękny jacht, białe żagle powiewały na wietrze, podkreślając kadłub tego samego koloru. Dzieło winkulijskich rączek, było już po kilku rejsach wzdłuż wybrzeża, zarówno przez testerów, jak i samego właściciela.
Gdy dotarł na miejsce, Joachim właśnie kończył kolejny test. Był wprawnym żeglarzem, ciężko mu było zaprzeczyć, że majestatycznie wyglądał za sterem. Pomachał w jego kierunku, oczekując, że podpłynie do brzegu i się przywita. I szybko podpłynął, w jego oczach było widać błysk, jaki towarzyszy awanturnikom w trakcie przygody w nieznanym. Gdy tylko zszedł z pokładu, Alfred uścisnął bardzo szybko wyciągniętą w jego kierunku rękę. Jego gość długo nie czekał, zasypując go pytaniami.
Szybko wyciągną z torby jeszcze jeden drobny prezent - czapkę marynarską.
- Przyda ci się w trakcie żeglowania - powiedział nakładając ją na głowę Joachima. Pasowała prawie jak ulał. No... Może była ciutkę za ciasna, ale nie było aż tak źle. Przynajmniej sztorm jej nie zdmuchnie.
- No cóż, dowódcy się nie popisali, ale jeszcze nie wszystko stracone - Alfred nadal czuł niesmak, że wszyscy marynarze z Winkulii z nim na czele, odnoszą porażki z chłopakiem z gór. - No, ale gdzie Lieselotte? Może i zostaniesz wilkiem morskim, ale ona pewnie cię ze smyczy nie spuszcza za często.
![[Obrazek: 99527777916551826.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1054/99527777916551826.png)
Każdy Winkuliczyk ma te trzy cechy
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
