26 Sty 2019, 19:10:09
Około godziny 16tej do Henia zadzwonił on... Prezydent Federacji we własnej osobie, Kaspar Waksman. Spytał on, czy Wespucci nie mógłby jechać wraz z nim do Brodrii w celach wizyty dyplomatycznej. Przystał on na propozycję Prezydenta i czym prędzej założył kurteczkę i udał się do swojej Wołgi, którą oboje mieli się udać w delegację. Odpalił samochód, po czym odśnieżył go i już pędził do Zwierzogrodu.
Silnik Wołgi przyśpieszając wydawał głośne mruczenie. Wrrrrruuuuuuuum. I cyk, dwójeczka. Brrrrrruuuum. I zgrzyt, trójeczka. Ffruuuuuuuu. I pach, czwóreczka. I mknął tak Heniu do Zwierzogrodu. Po drodze puścił sobie piosenkę zespołu volkiańskiego z przebojem Nas Nie Dogoniat. I faktycznie, Wołgi nie dogonił nawet radiowóz policji zwierzogrodzkiej. Po kilku okrążeniach Heniu zaparkował już w umówionym miejscu.
Silnik Wołgi przyśpieszając wydawał głośne mruczenie. Wrrrrruuuuuuuum. I cyk, dwójeczka. Brrrrrruuuum. I zgrzyt, trójeczka. Ffruuuuuuuu. I pach, czwóreczka. I mknął tak Heniu do Zwierzogrodu. Po drodze puścił sobie piosenkę zespołu volkiańskiego z przebojem Nas Nie Dogoniat. I faktycznie, Wołgi nie dogonił nawet radiowóz policji zwierzogrodzkiej. Po kilku okrążeniach Heniu zaparkował już w umówionym miejscu.
