22 Lut 2021, 17:50:44
Dobrze, myślę więc, że nadeszła moja kolej...
W sumie nie wiem od czego tutaj zacząć... Wszystko w sumie było już powiedziane przez moich przedmówców, więc jedynie mi zostało wziąć to do kupy i jakoś podsumować. Przede wszystkim, jak powiedział Erik, brak nam tożsamości. Brak obywateli to też jest problem, choć on wynika z tego, że nie mamy tożsamości. Po prostu, o czym pisałem w swoim artykule, organizm naszego państwa zredukował się tylko do aparatu biurokratycznego. Np. w czasach Winkulijskiej Republiki Egvallandu, a jeszcze wcześniej Egvallandu tą formułę mieliśmy i dzięki temu przy stanie ludności wynoszącym tylko trzy osoby, za czasów Federacji Nordackiej radziliśmy sobie całkiem nieźle. Niestety, teraz dodatkowo osłabia nas real, więc tym bardziej musi nadać jakiś kształt naszemu krajowi. Nie chcę tutaj, abyśmy teraz z przymusu prowadzili miliony narracji, czy też pisali wierszyki o pięknie winkulijskiej przyrody, bo wiadomo że to nie na tym ma polegać. Bardziej musimy odnaleźć swój własny klimat.
Co do formy samej państwowości - szczerze, według mnie to czy będziemy monarchią, republiką, dyktaturą, czy też anarchią, nie ma większego znaczenia. Jedyne co to "discordnacja", jak dla mnie, nie ma sensu. Większe znaczenie ma na pewno kwestia biurokracji. Nie mam na myśli tego, że prawo i władze są w ogóle nie potrzebne - są i to bardzo. Lecz nie możemy prowadzić tego w obecnej formie, albowiem ta po prostu zjada naszą energię do działania. Ciągnące się tygodniami posiedzenia Rady, ciągłe nowelizacje prawa etc. etc. etc. - to będzie tylko bardziej nas zniechęcać. Myślę, że musimy też przemyśleć kwestię, czy w ogóle chcemy kontynuować przygodę z Winkulią? Może powinniśmy zakończyć ten projekt i rozejść się w swoją stronę? Albo może powinniśmy zostać wasalem jakiegoś Pana? Albo też powinnismy kontynuować przygodę z niepodległym państwem? To wszystko są kwestie, które musimy przemyśleć nie w ciągu dnia, kilku, czy tygodnia - przemyślenie tych kwestii zajmie nam więcej czasu. Ale mam nadzieję, że wyjdzie nam to na dobre.
W sumie nie wiem od czego tutaj zacząć... Wszystko w sumie było już powiedziane przez moich przedmówców, więc jedynie mi zostało wziąć to do kupy i jakoś podsumować. Przede wszystkim, jak powiedział Erik, brak nam tożsamości. Brak obywateli to też jest problem, choć on wynika z tego, że nie mamy tożsamości. Po prostu, o czym pisałem w swoim artykule, organizm naszego państwa zredukował się tylko do aparatu biurokratycznego. Np. w czasach Winkulijskiej Republiki Egvallandu, a jeszcze wcześniej Egvallandu tą formułę mieliśmy i dzięki temu przy stanie ludności wynoszącym tylko trzy osoby, za czasów Federacji Nordackiej radziliśmy sobie całkiem nieźle. Niestety, teraz dodatkowo osłabia nas real, więc tym bardziej musi nadać jakiś kształt naszemu krajowi. Nie chcę tutaj, abyśmy teraz z przymusu prowadzili miliony narracji, czy też pisali wierszyki o pięknie winkulijskiej przyrody, bo wiadomo że to nie na tym ma polegać. Bardziej musimy odnaleźć swój własny klimat.
Co do formy samej państwowości - szczerze, według mnie to czy będziemy monarchią, republiką, dyktaturą, czy też anarchią, nie ma większego znaczenia. Jedyne co to "discordnacja", jak dla mnie, nie ma sensu. Większe znaczenie ma na pewno kwestia biurokracji. Nie mam na myśli tego, że prawo i władze są w ogóle nie potrzebne - są i to bardzo. Lecz nie możemy prowadzić tego w obecnej formie, albowiem ta po prostu zjada naszą energię do działania. Ciągnące się tygodniami posiedzenia Rady, ciągłe nowelizacje prawa etc. etc. etc. - to będzie tylko bardziej nas zniechęcać. Myślę, że musimy też przemyśleć kwestię, czy w ogóle chcemy kontynuować przygodę z Winkulią? Może powinniśmy zakończyć ten projekt i rozejść się w swoją stronę? Albo może powinniśmy zostać wasalem jakiegoś Pana? Albo też powinnismy kontynuować przygodę z niepodległym państwem? To wszystko są kwestie, które musimy przemyśleć nie w ciągu dnia, kilku, czy tygodnia - przemyślenie tych kwestii zajmie nam więcej czasu. Ale mam nadzieję, że wyjdzie nam to na dobre.
