22 Lut 2021, 16:36:16
Cóż, to jest bardzo dobry wątek, aby powiedzieć, że udało mi się zrobić kompletnie nic, całkowicie nic, aby zmienić sytuację w Związku. Bo nie ukrywam, że po historiach z zagranicznymi mocarstwami, kilku kwasach, wywieranych wpływach zaczynam coraz bardziej powątpiewać w obraną przez siebie ścieżkę - którą jak słusznie zauważył Artur, obrałem.
Czasami jednak trzeba się wycofać. Nie mamy tyle energii, aby to zrobić, przeliczyłem nasze siły na moje zamiary. Chciałem, ale widzę, że nic z tego nie będzie. Ścieżkę trzeba obrać na nowo - tylko, to będzie jak słusznie zauważono - kolejna próba obrania kierunku, która równie dobrze może zakończyć się niewypałem.
Jednak z niewielu rzeczy, które mogę zaproponować, to, za przeproszeniem, wypierdolenie połowy tego co mamy i zrobienie tego od nowa. Może nie powinniśmy pisać konstytucji i ustaw, a "zasady gry", zamiast rozporządzeń pisać fabularne decyzje? Podkreślić należy jednak, że brakuje chęci - bo jak ktoś słusznie kiedyś zauważył - po co bawić się w mikronacje, jak jest tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia.
Może nie potrzebujemy Prezydenta, a Game Mastera, który będzie pilnował przebiegu rozgrywki? Zarządzał tworzonym przez graczy Rządem i Parlamentem? Zamiast ubierać decyzje w akty prawne - formułować je w zdaniach prostych lub nawet równoważnikach zdań? Ale podejmować decyzje, które bezpośrednio wpływają na rozgrywkę, a nie wybierać kolejnych urzędników do nic nierobienia.
Czy faktycznie cała nasza aktywność musi opierać się na górnolotnej jakości prasy i literatury? Nie jest to sympatyczne dla grywalności, nie każdy chce przeznaczać 2 godziny na czytanie i 120 minut na pisanie odpowiedzi. Gdyby każdy z nas napisał teraz ścianę tekstu na 5000 słów w każdym aktualnym wątku, to zanim każdy by przeczytał te wiadomości, minęłyby kolejne 2 dni (dodać należy również odpowiedzi). Co innego natomiast przelecieć wzrokiem 50 postów po 100 słów i 5 dłuższych - ale nie przesadnie (do 500 słów).
Obecny tekst ma prawie 400 wyrazów i nie sądzę, aby przeczytanie go zajęło dłużej niż 5 minut - co innego napisanie go - chociaż jest to proces trochę dłuższy, to jednak nie wyczerpuje to (generalnie) limitu, jaki możemy i chcemy przeznaczyć na mikronacje.
Czy to pora zmieniać formę? Zawsze pozostaje dalsza możliwość stania w miejscu i prób fabularyzacji tego, co mamy - chociaż czy w obecnej sytuacji jest to dla nas opłacalne? Możemy też zgasić światło i przenieść się na Discorda, dumnie mówić "Brukiewka, mój dom",?. Być w kontakcie z Nordatą, ale nie brać udziału w wydarzeniach. Tylko czy tego chcemy?
![[Obrazek: 99527777916551826.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1054/99527777916551826.png)
Każdy Winkuliczyk ma te trzy cechy
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
