20 Lut 2021, 16:10:27
![[Obrazek: 2c430de08cd031ecc3f034e59a50fa75.jpg]](https://i.pinimg.com/564x/2c/43/0d/2c430de08cd031ecc3f034e59a50fa75.jpg)
W sali obrad zebrali się wszyscy członkowie Ligi. Spotkaniu przewodniczył sir Stuart Strange, Lord Admiralicji i prawa ręka Artura Kardacza. - Panowie, jesteśmy w dupie - zaczął Strange siadając na drugim końcu wielkiego, dębowego stołu. - te bogobojne szczury dobierają nam się do kieszeni - mówił wskazując gdzieś za okno palcem - wysłali "misję" do naszych kolonii - parsknął - zdzierają kasę z każdego biedaka w tym kraju i teraz chcą położyć łapę na naszym, musimy ich powstrzymać - ciągnął przez dłuższą chwilę. Po chwili jednak zawiesił głos i w sali zapanowała zupełna cisza. Wszyscy jakby szukali pomysłu na zaistniałą sytuację. - Franklinie! - krzyknął po chwili Stuart wskazując na młodego lorda - masz ich wszystkich obserwować, jeśli pójdą na kurwy to mam to wiedzieć. Masz o wszystkim mnie informować. Czy to jasne? - zapytał Stuart na co Franklin odpowiedział kiwając głową. - świetnie.... bardzo dobrze - ciągnął Stuart.

