18 Sty 2021, 13:10:38
Dobrze, to przeanalizujmy to po kolei
Tak, niestety Kodeks Karny wymaga nowelizacji już od początku obowiązywania obecnej Konstytucji. Lecz myślę, że wymaga to tylko odpowiedniej nowelizacji, która to przystosuje Kodeks do obecnej struktury sądowej, przewidzianej w Konstytucji, przy okazji odpowiednio zmieniając listę czynów karalnych i przysługujących za nie kar.
Co do Kancelarii Prezydenckiej, zarządzanej przez Sekretarza Generalnego, był to element utworzony na potrzeby moich rządów za ustroju folksfuetherowskiego. Wtedy też został zaprowadzony swego rodzaju dualizm kancelaryjno-gabinetowy, że się posłużę takim sztucznym terminem. Członkowie urzędującego wtedy Gabinetu Doradczego byli jednocześnie sekretarzami Kancelarii. Np. p.o. Kanclerza Związkwego Pan Erik Otton von Hohenburg był jednocześnie Sekretarzem Generalnym, a doradca do spraw zagranicznych Pan Artur Kardacz był sekretarzem Kancelarii. Takie rozwiązanie było trochę wzorowane na rozwiązaniach z pewnego ustroju totalitarnego, którego nazwy nie przywołam, na wszelki wypadek.
W każdym razie, myślę, że Kancelarię na razie można by swobodnie zlikwidować, chyba że Pan prezydent uzna, że jest to organ potrzebny. Wtedy trzeba będzie odpowiednio ustawę tą znowelizować, m.in. zamienić to "mianowanie dekretem" na "mianowanie rozporządzeniem".
Niestety tu muszę przyznać bez bicia, że brak zapisu o przewodnictwie jest moim przeoczeniem wynikłym z gorączki legislacyjnej. Można to naprawić na dwa sposoby. Pierwszy, doraźny, czyli można opracować uchwałę - Regulamin Rady Egzekucyjnej, w której będą odpowiednie przepisy precyzujące. Drogi sposób, to po prostu zmiana Konstytucji. Co do samego zwrotu "władza zwierzchnia" - jako że obecny ustrój ZW nawiązuje swoją formą do Polski w okresie rozbicia dzielnicowego, to zwrot ten nawiązuje do istniejącej wtedy zasady pryncypatu-senioratu - czyli, że najstarszy z książąt otrzymuje tytuł princepsa, zwierzchnika ziem polskich, który również otrzymuje we władanie dzielnicę senioralną.
Zgadzam się, dlatego po prostu trzeba albo uchylić tą ustawę, albo zmienić ją tak, aby pasowała do obecnego stanu.
Właśnie dlatego wprowadzony został w tym artykule mechanizm awaryjny, czyli możliwość uchylenia tej decyzji Prezydenta przez Radę Egzekutywną w dordze uchwały. Co do samego "rażącego złamania prawa" miałem na myśli próbę secesji, spiskowanie z państwami trzecimi, łamanie prawa ZW, godzenie w konstytucyjny porządek ustrojowy etc.
Akurat myślę, że tego problemu nie ma. Art. 31c. wystarczająco to opisuje. Ogólnie uważam, że tworzenie w Konstytucji osobnego urzędu Wiceprezydenta byłoby już przerostem biurokracji. A myślę, że to jest coś, czego powinniśmy unikać, albowiem to to zabiło poprzednią formę Związku Winkulijskiego.
Tu akurat myślę, że jest to łatwa sprawa. Na pewno centrala powinna zajmować się polityką zagraniczną. Bezwzględnie, nie może być tutaj żadnego rozluźnienia w tej dziedzinie. Jak już władca dzielnicy chce podejmować jakieś kontakty, to powinny one być zawsze konsultowane z ministrem ds. zagranicznych. Na pewno centrala powinna także mieć monopol na politykę monetarną. Podkreślam - monetarną, akurat jeśli dzielnice mogą mieć własne mechanizmy ekonomiczne, tak aby były dopasowane do ich realiów, to nie powinniśmy pozwalać na pluralizm walutowy. Prezydent na pewno powinien być arbitrem w sporach między dzielnicami, chyba że sam będzie w nie uwikłany.
Chciałbym tutaj również poruszyć temat dzielnicy senioralnej. Myślę, że moglibyśmy nadać jej status strefy zdemilitaryzowanej. Mógłby to być fajny element naszej zabawy, gdyby np. jeden z władców naruszył granice tej dzielnicy.
(17 Sty 2021, 21:10:34)Alfred Fabian von Tehen-Dzek napisał(a): [..]chcę poruszyć sprawę kilku martwych urzędów, takich jak Trybunał Powszechny i Narodowy Sąd Powszechny, zamieszczone w Kodeksie Karnym oraz Kancelarię Prezydenta, oraz urząd Sekretarza Generalnego, administratora Kancelarii Prezydenckiej.
Tak, niestety Kodeks Karny wymaga nowelizacji już od początku obowiązywania obecnej Konstytucji. Lecz myślę, że wymaga to tylko odpowiedniej nowelizacji, która to przystosuje Kodeks do obecnej struktury sądowej, przewidzianej w Konstytucji, przy okazji odpowiednio zmieniając listę czynów karalnych i przysługujących za nie kar.
Co do Kancelarii Prezydenckiej, zarządzanej przez Sekretarza Generalnego, był to element utworzony na potrzeby moich rządów za ustroju folksfuetherowskiego. Wtedy też został zaprowadzony swego rodzaju dualizm kancelaryjno-gabinetowy, że się posłużę takim sztucznym terminem. Członkowie urzędującego wtedy Gabinetu Doradczego byli jednocześnie sekretarzami Kancelarii. Np. p.o. Kanclerza Związkwego Pan Erik Otton von Hohenburg był jednocześnie Sekretarzem Generalnym, a doradca do spraw zagranicznych Pan Artur Kardacz był sekretarzem Kancelarii. Takie rozwiązanie było trochę wzorowane na rozwiązaniach z pewnego ustroju totalitarnego, którego nazwy nie przywołam, na wszelki wypadek.
W każdym razie, myślę, że Kancelarię na razie można by swobodnie zlikwidować, chyba że Pan prezydent uzna, że jest to organ potrzebny. Wtedy trzeba będzie odpowiednio ustawę tą znowelizować, m.in. zamienić to "mianowanie dekretem" na "mianowanie rozporządzeniem".Cytat:Nigdzie nie ma bezpośrednio napisanego, że Prezydent przewodzi obradom Rady Egzekutywnej, można jednak domniemać, że jest to związane z pełnieniem władzy "zwierzchniej" - co jednak faktycznie to oznacza?
Niestety tu muszę przyznać bez bicia, że brak zapisu o przewodnictwie jest moim przeoczeniem wynikłym z gorączki legislacyjnej. Można to naprawić na dwa sposoby. Pierwszy, doraźny, czyli można opracować uchwałę - Regulamin Rady Egzekucyjnej, w której będą odpowiednie przepisy precyzujące. Drogi sposób, to po prostu zmiana Konstytucji. Co do samego zwrotu "władza zwierzchnia" - jako że obecny ustrój ZW nawiązuje swoją formą do Polski w okresie rozbicia dzielnicowego, to zwrot ten nawiązuje do istniejącej wtedy zasady pryncypatu-senioratu - czyli, że najstarszy z książąt otrzymuje tytuł princepsa, zwierzchnika ziem polskich, który również otrzymuje we władanie dzielnicę senioralną.
Cytat:Dodatkowo można znaleźć dysonans pomiędzy kandydatami na urząd znajdujący się pomiędzy Konstytucją, a ustawą o wyborach prezydenckich - jest to sprawa, która wymaga zmian względnie szybko, gdyż jest to niezgodność pomiędzy aktem wyższego, a niższego rzędu.
Zgadzam się, dlatego po prostu trzeba albo uchylić tą ustawę, albo zmienić ją tak, aby pasowała do obecnego stanu.
Cytat:Kolejnym problemem jest niesprecyzowany Art. 35. Konstytucji pozwalający na nadużycia ze strony Prezydenta w stosunku do dzielnic. Rażące złamanie prawa może być różnie interpretowane, więc wypadałoby przynajmniej ramy, w jakich powinna się decyzja o odsunięciu władz dzielnicy od władzy, znajdować.
Właśnie dlatego wprowadzony został w tym artykule mechanizm awaryjny, czyli możliwość uchylenia tej decyzji Prezydenta przez Radę Egzekutywną w dordze uchwały. Co do samego "rażącego złamania prawa" miałem na myśli próbę secesji, spiskowanie z państwami trzecimi, łamanie prawa ZW, godzenie w konstytucyjny porządek ustrojowy etc.
Cytat:Brakuje też szczegółów dotyczących zastępowania Prezydenta. Ja zabezpieczyłem ten przypadek poprzez powołanie Wiceprezydenta w randze ministra, ale warto byłoby to dokładniej ustalić w naszym prawie.
Akurat myślę, że tego problemu nie ma. Art. 31c. wystarczająco to opisuje. Ogólnie uważam, że tworzenie w Konstytucji osobnego urzędu Wiceprezydenta byłoby już przerostem biurokracji. A myślę, że to jest coś, czego powinniśmy unikać, albowiem to to zabiło poprzednią formę Związku Winkulijskiego.
Cytat:[...] jakie prerogatywy powinien mieć prezydent lub też jakie powinny mu zostać odebrane i przeniesione na np. władców dzielnic.
Tu akurat myślę, że jest to łatwa sprawa. Na pewno centrala powinna zajmować się polityką zagraniczną. Bezwzględnie, nie może być tutaj żadnego rozluźnienia w tej dziedzinie. Jak już władca dzielnicy chce podejmować jakieś kontakty, to powinny one być zawsze konsultowane z ministrem ds. zagranicznych. Na pewno centrala powinna także mieć monopol na politykę monetarną. Podkreślam - monetarną, akurat jeśli dzielnice mogą mieć własne mechanizmy ekonomiczne, tak aby były dopasowane do ich realiów, to nie powinniśmy pozwalać na pluralizm walutowy. Prezydent na pewno powinien być arbitrem w sporach między dzielnicami, chyba że sam będzie w nie uwikłany.
Chciałbym tutaj również poruszyć temat dzielnicy senioralnej. Myślę, że moglibyśmy nadać jej status strefy zdemilitaryzowanej. Mógłby to być fajny element naszej zabawy, gdyby np. jeden z władców naruszył granice tej dzielnicy.
