29 Paż 2020, 15:18:18
Do nieznanego miejsca dojechali bardzo szybko. Gdzie to było? Trudno stwierdzić. Niemniej weszli do środka ukrytego głęboko w jakimś lesie budynku. Wyglądał w mroku nocy jak połączenie zamku i twierdzy warownej. Szare mury mieszały się z czerwoną cegłą. Sypialnia znajdowała się na niewielkiej wieży z wysokimi, wąskimi oknami, z pewnością starszymi niż wstawione do nich szyby. Hurrdurov zasnął dość szybko, a obudził się dopiero po godzinie dziewiątej rano, jak wskazywał wielki, stary zegar z wahadłem umieszczony w sypialni. Wiadomo było jednak, że nie zamierzali tu zbyt długo zostać. Jednakże, gdy zaczęli zbierać się do ponownego odjazdu, esbek zauważył, że jedna z opon auta pękła... Bądź została przebita. Wyciągnął telefon i próbował dokądś zadzwonić, jednak nie było zasięgu. Mieli poważny problem, ponieważ nie było opony zapasowej, która znikła z bagażnika, który to nosił ślady usilnych prób dostawania się do niego...
