![]() |
|
Zebranie Kierownictwa KC SPV - Wersja do druku +- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu) +-- Dział: Kraje Koronne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=15) +--- Dział: Volkian (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=43) +---- Dział: Samorządy (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=224) +----- Dział: Obwód Krasnodarski (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=225) +------ Dział: Krasnodarsk (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=71) +------ Wątek: Zebranie Kierownictwa KC SPV (/showthread.php?tid=3033) |
Zebranie Kierownictwa KC SPV - Henryk Wespucci - 25 Paż 2020 15:50. Gmach Komitetu Centralnego Socjalistycznej Partii Volkianu jak zawsze tętnił życiem. Przechodnie idący ulicą Awangardy nawet nie domyślali się, jak ważne decyzje dla państwa były podejmowane w tym modernistycznym biurowcu, tak niepozornym u zbiegu ulic Awangardy i Proletariackiej. W pokoju narad Komitetu Centralnego zebrali się już prawie wszyscy. Trzech mężczyzn i jedna kobieta. Jurij Novak, Władysław Peszko, Ivan Kaczmareczko i Wiesława Proszkowska. Wraz z nimi w pokoju przebywał tajemniczy gość. Wszyscy wiedzieli o nim dosyć mało, właściwie to nic nie wiedzieli... Zasłonięte okna w pokoju narad sprawiały, że w pomieszczeniu panował półmrok. Światło dostające się do pomieszczenia szczelinami uwydatniało tylko gęsty, siwy dym papierosowy unoszący się w pomieszczeniu. Tylko co jakiś czas przebłyski światła docierały do twarzy członków KC, lekko je rozświetlając. Wszyscy siedzieli zebrani wokół ogromnego stołu. Wszyscy po obu dłuższych bokach. Jedno, centralne miejsce było jednak jeszcze puste. W pomieszczeniu słychać było tykanie zegara, który za kilka chwil miał wybić 16-tą. Jedynymi ozdobnymi elementami w pomieszczeniu poza portretem Imperatora Palpatajna, flagą Volkianu była kryształowa, mosiężna popielnica w centrum stołu. Do niej właśnie zrzucali kawałki popiołu i swoje niedopałki osoby zebrane w pomieszczeniu. Nie palił właściwie wspomniany gość... - Kurwa no japierdolę, towarzysze. Po co nas ten stary komuch tu ściągnął? Miałem kulturalnie najebać się w swoim domu - przerwał ciszę jeden z mężczyzn, który po chwili oparł się wygodnie na krześle, kładąc nogi na stół. Dokładnie i mocno zaciągnął się swoim papierosem. - To już kolejny raz, kiedy tak robi. I co? I jak zawsze się spóźnia! - kontynuował dalej, już mniej nerwowo. Miał rację. Ostatnimi czasy ścisłe kierownictwo Komitetu Centralnego spotykało się częściej o bardzo niecodziennych porach. Dwa dni temu cały Komitet Polityczny obradował w nocy. W pomieszczeniu znów zapadła chwilowo cisza. Wszyscy przyglądali się uważnie temu z powodu którego się najprawdopodobniej znaleźli. - Towarzysz wybaczy za kolegę. Towarzysz Wiesław słynie ze swojej wybuchowości - spojrzał w stronę gościa, jak i przedmówcy Ivan. - Towarzysz Wiesław Peszko to członek Komitetu Politycznego Komitetu Centralnego Partii, od niedawna jest również ministrem w rządzie. Zajmuje się sprawami wewnętrznymi i administracją. Ja, czyli Ivan Kaczmareczko jestem szefem komisji ds. struktur regionalnych Partii - opowiedział spokojnym głosem, wyrzucając swojego papierosa do popielnicy. Wszyscy zamilkli dalej. Czekali na to, aż gość cokolwiek powie. Przy okazji musieli tak, czy tak czekać na Wespucciego. W końcu to był on inicjatorem spotkania. Bez niego nie mogło się ono rozpocząć. Pozostawało im tylko czekać i spodziewać się, że do tego czasu cokolwiek towarzysz-gość im rozjaśni, jaka jest sytuacja, czy cokolwiek. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Lew Hurdurov - 25 Paż 2020 Przybysz chciał jakoś przełamać falę nieprzystępnego milczenia partyjnego kierownictwa, zatem powiedział, głosem niezamierzenie cichym: Witam... Towarzysze. Jak już pewnie dobrze wiecie... Ja jestem bezpośrednim powodem tego spotkania. Zamierzałem tu przyjechać, by odpoczywać i robić różne rzeczy urlopowo podobne, niemniej taka bezczynność to nie dla mnie. Podzielam poglądy polityczne tu obecnych... SPV górą, wiadomo. Mam, nie chwaląc się, spore doświadczenie w zarządzaniu najróżniejszymi... Dużymi obszarami, w sensie politycznym rzecz jasna. Te dokumenty to potwierdzą, to mówiąc, schylił się do swojej walizki i wyciągnął całkiem spory plik kartek, po czym położył je na stole. Wśród towarzyszy widać było zdziwienie zmieszane z zaciekawieniem. Łapczywie zaczęli studiować w półmroku dokumenty, podczas, gdy towarzysz-gość zapalił wyjęte również z walizki cygaro. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Henryk Wespucci - 25 Paż 2020 Na dokumenty niechętnie spojrzał towarzysz Wiesław,, dalej mając nogi na stole, zaciągając się dalej swoim papierosem. Studiował dokładnie każdą kartkę z tego pliku. Szukał błędu, dowolnego. Nie podobał mu się ten nowy typ. Chciał go spławić jak najszybciej, zanim namiesza w partyjnym betonie. - Takie doświadczenie w Volkianie ma każda kucharka, nic ponadprzeciętnego. Według mnie wręcz przeciwnie, ale ocenę pozostawiam towarzyszom kolegom i towarzyszowi I Sekretarzowi. Właśnie... gdzie ta tłusta świnia... - powiedział, skiepując przypadkowo na plik kartek, zrzucając kawałek popiołu na podłogę. - Lubicie towarzyszu cygaro, co? Takie kapitalistyczne? Człowiek z kapitalizmu wyjdzie, ale kapitalizm w człowieku pozostanie - rzekł złośliwie. - Towarzyszu Peszko, Opamiętajcie się! - rzuciła kobieta, Wiesława Proszkowska. W tym momencie jednak wśród wszystkich zrobiło się wielkie poruszenie. Wszyscy, jak poparzeni wstali ze swoich miejsc i poprawili swoje ubrania. Drzwi pomieszczenia otwarła wysoka postać w garniturze. Z szyi swobodnie zwisał czerwony jak krew krawat. I Sekretarz Henryk Wespucci zajął swoje miejsce, od razu czytając dzisiejszą prasę. Po chwili odparł. - Witajcie towarzysze - odparł. Ze strony reszty odparło kontrprziwytanie. - Czytałem dziś w prasie, że znów rolnicy strajkują. Czy my kurwa towarzysze, coś z tym zrobimy? W dupach im się przewraca! Tak atakować. Władzę ludową! - wykrzyknął, głośno, odpalając swojego papierosa, mocno się zaciągając. - Witam też towarzysza Hurdurov na pokładzie. Na jakiś czas, może na dłużej zabawi w Volkianie, naszej socjalistycznej ojczyźnie. Trzeba towarzyszowi znaleźć jakieś odpowiednie zajęcie. Pomysły? - kontynuował. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Lew Hurdurov - 25 Paż 2020 Tymczasem już nie taki tajemniczy powód zebrania był dość zaskoczony wejściem tak ważnej persony tutaj, choć przy czymś tak ważnym jak posiedzenie Partii, nic nie mogło się bez przedstawiciela samej góry. Widać było, że cieszy się on ogromnym szacunkiem i poważaniem. Niemniej Hurrdurov zadecydował się zgasić cygaro i schować je, by nie zostać znów posądzony o kapitalistyczne skłonności. Słychać były pojedyncze szepty w półcieniu: Taki zachodni socjalista z tego Hurrdurova. Nie wszyscy byli tak sympatycznie nastawieni do nowego, lecz kąśliwe uwagi w typie on nie ma nawet obywatelstwa, nic spotkały się ze zdecydowaną odpowiedzią to da się zmienić. Padła nieśmiała propozycja rzucona do Wespucciego: A może dajmy mu jakiś okręg? Spotkało się to z pewnym poparciem, wszyscy jednak czekali, co powie na ten temat sekretarz Partii... RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Henryk Wespucci - 25 Paż 2020 Wespucci lekko podniósł brwi. Zaciekawiła go ta wizja. Wiedział, że osoba z która miał do czynienia miała jakieś tam doświadczenie w administracji na szczeblu jednostek podziału terytorialnego. Uznał to z początku za bardzo dobry, jak nie najlepszy pomysł. - Dobry pomysł, towarzyszko Wiesławo. Najchętniej wysłałbym do Sarjeńska, żeby walczył z rolnikami, ale mam nadzieję, że sytuacja nie jest tam aż tak tragiczna, prawda towarzyszu Novak? - spytał, czytając dalej jakąś gazetę. - Towarzyszu I Sekretarzu... właściwie to... sytuacja jest poważna, ale stabilna... Ja proponowałbym osobiście, coś w lepszym stanie, nie stojące na skraju upadku moralnego. Jakiś San Escobar, czy Stołock - powiedział zmieszany. - Towarzyszu! San Escobar to czysty upadek moralny, jak to nazwaliście. Kto w końcu ciągnie lepiej, niż san escobarskie kurwy? No nikt! Najlepiej dajmy mu granat i niech nas wszystkich wysadzi, ja uważam, że nie! Mamy wielu wybitnych volkiańskich politykierów, którzy nadaliby się... - kpił z pomysłu dalej Wiesław Peszko. - A Towarzysz, Hurdurov? Ma jakieś konkretne oczekiwania względem partii? - zapytała, paląc swojego długiego papierosa Wiesława Proszkowska. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Lew Hurdurov - 25 Paż 2020 Hurrdurov był już dość dobrze zapoznany z regionami Volkianu jak na dopiero co przyjezdnego, częściowo była to zasługa licznych ulotek reklamowych walających się po szufladach w jego miejscu noclegu. Jednakże w tym momencie miał przed sobą trudny wybór. Mierzenie się z upadkiem moralnym to nie dla niego. Niemniej wahał się w zasadzie pomiędzy San Escobarem a Stołockiem. Nie chciał być jednak bardzo, bardzo daleko od "centrum wydarzeń", jak to nazywał w myślach. Dlatego po chwili milczenia pełnego niecierpliwego oczekiwania odchrząknął i stwierdził: Cóż, konkretnych oczekiwań nie śmiałbym mieć wobec wielkiej Partii, jednakże mam pewne doświadczenia z przemysłem... Co prawda nie w najbardziej zaawansowanej formie, ale jednak... Więc najbardziej preferowałbym Stołock, stwierdził. A co tam! Niech sobie towarzysz Peszko nie myśli, że towarzysz Hurrdurov taki słaby kapitalofil. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Henryk Wespucci - 25 Paż 2020 Gdy padło słowo Stołock zrobiło się na sali tak jakby poważniej. Stołock to nie byle wiocha. Większość osób nawet ten pomysł uważała, za dobry, na miejscu. Totalnym przeciwnikiem był oczywiście towarzysz Peszko. - Nie no, towarzysze błagam. Może najlepiej wrzućmy tutaj jakiś granat, skończymy wtedy lepiej, niż dając tak ważny region takiej niepewnej osobie. - odezwał się znów Wiesław Peszko... - A ja myślę, że to dobry pomysł, skoro towarzysz chce się podjąć tego zadania, to czemu nie? - odezwał się towarzysz Ivan. Po dłuższej chwili zaczęły toczyć się burzliwe debaty na temat tego, czy na pewno Stołock, czy na pewno sobie poradzi. Właściwie wszyscy wyrazili wsparcie dla towarzysza Hurdurova, nie licząc towarzysza Peszko. On był... pesymistą. W końcu wszyscy raczej wspólnie, poza towarzyszem Peszko powiedzieli, że to dobry pomysł. Wespucci nic nie mówiąc, zareagował tylko lekkim uśmiechem na tę wiadomość. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Lew Hurdurov - 25 Paż 2020 Hurrdurov nie spodziewał się aż takiej zadziwiającej zgodności. Wszyscy go popierali, poza jedną osobą, ale to ewidentnie nieprzychylny mu towarzysz. Już miał zapytać, kiedy zostaną napisane stosowne akty prawne (i może tym by się skompromitował, bo nie wiedział absolutnie nic o stanie biurokracji w Volkianie), gdy nastąpiło coś, co w powieściach zwane jest zwrotem akcji. Do pokoju wbiegł bez pukania jakiś człowiek z papierami, ewidentnie partyjny towarzysz. Jego twarz wyrażała wielkie zdenerwowanie. Zapanował niepokój, sączący się do pomieszczenia jak wieczorny mróz do Krasnodarska. I nagle atmosfera ta została rozwiązana, by po chwili jeszcze bardziej się pogłębić. Strajk! Katastrofa! Oni strajkują! Kolejarze! Po czym po wydyszaniu tych słów padł zemdlony. To z nerwów, ktoś stwierdził rzecz oczywistą. Znów nastała nerwowa cisza. Ktoś inny podbiegł, bo ocucić towarzysza, ktoś inny zaczął mu pomagać. Gdy tylko otrzeźwiał spytali, go gdzie strajkują. Wszędzie, odpowiedział. To wszystkich zadziwiło. Już wiedzieli, że trzeba interweniować... RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Mateusz Żmigrodzki - 25 Paż 2020 Tymczasem w Kanugardzie... Prezydent Żmigrodzki siedział przy kominku rozkoszując się dobrą whiskey, wytworzoną przez małą destylarnię na Azymutii. Odpoczywał po całym dniu pracy. Odwiedził kilka zakładów pracy, spotkał się z przedstawicielami biznesu, nic nadzwyczajnego. Sytuacja w kraju też była dosyć spokojna - w końcu nikt nie protestował, nie wychodził na ulice. Wszystkie bojówki polityczne zawarły ze sobą porozumienia stabilizacyjne, dzięki czemu rozładowano sytuację, a zadymiarzy ukarano. - Jak ja kocham takie rządy - powiedział w myślach Żmigrodzki. Ze stanu odprężenia wyrwało go nagłe pukanie do drzwi. Lekko podirytowany Żmigrodzki zaprosił gościa do swojego gabinetu. Przez drzwi wkroczył wtedy naczelnik Pionu 'A' Folksguarde - Georg Lebenmann. - Georg! Co ciebie sprowadza do mnie w ten niedzielny wieczór? - spytał się Prezydent Żmigrodzki. - Przepraszam Panie Prezydencie, ale dostaliśmy telegram z Krasnodarska, od Kriega. - odparł lekko sapiąc Lebenmann. - A co takiego się dzieje tam niby? - roześmiał się Zmigrodzki, biorąc od naczelnika teczkę z telegramem. Żmigrodzki czytając każde kolejno słowo stawał się coraz bardziej poddenerwowany. W końcu złożył teczkę i powiedział do Lebenmanna: - Oj, nie jest dobrze. Fritz, chodź tu! - krzyknął do swojego asystenta przybywającego za drzwiami, po czym zwrócił się do Lebenmanna - Gdzie teraz jest Wespucci? - Według naszych informacji - odpowiadał Georg - na posiedzeniu Politbiura. - O co chodzi, Panie Prezydencie? - wszedł do gabinetu Fritz. - Fritz, łącz mnie natychmiast z Politbiurem SPV! - powiedział stanowczo Żmigrodzki. RE: Zebranie Kierownictwa KC SPV - Henryk Wespucci - 26 Paż 2020 Wszyscy byli dosyć jednoznacznie przestraszeni, nawet towarzysz Wiesław. W sali panowało poruszenie, na tyle duże, że przez moment procentowa zawartość dymu papierosowego w powietrzu niebezpiecznie się zmniejszyła. Po sali latały kartki, ludzie nagle jakby się ruszyli. Wespucci wziął z jednej z szafek pół litrową butelkę volkiańskiej wódki, oraz szklankę (musztardówkę). - Kurw... kieliszki wcięło. Dobra, nieważne, mam szklankę. Tym krajem nie da się na trzeźwo rządzić... muszę się napić - odparł Wespucci, przechylając napełnioną wcześniej do 1/4 szklankę. Przezroczysta ciecz wlała się do jego organizmu. To w jego odczuciu miało pomóc w tej sytuacji. Może nie jemu, ale całemu kraju! - Towarzysze, potrzeba pomysłów. Towarzyszu Hurdurov, towarzysz zdaje się myśleć trzeźwo, co chcemy zrobić z tymi protestującymi kolejarzami? W oczekiwaniu na odpowiedź Henryk przechodził się nerwowo po pokoju. Wszyscy myśleli ze zdwojoną siłą. Partia czekała na jakieś konkretne informacje z struktur regionalnych, ale plan działania powinien być już opracowany. Tu i teraz. Henryk był coraz bardziej zdenerwowany, a napięcie rosło. - Kurwa. Że też kolejarze zechcieli strajkować, niech ich chuj jebnie! - zaklął Wespucci, przewracając jakiś rupieć ze stołu. Gdyby tego było mało, do sali weszła pani Halinka, która poinformowała, że jest połączenie bezpośrednie z Kanugardem i chcą rozmawiać z nim. Początkowo próbował się wykręcić, że go nie ma, że jest na nartach. Nieugięta pani Halinka jednak postanowiła dopiąć swojego i wręczyła Wespucciemu telefon ze słuchawką, mówiąc, że na linii już jest Żmigrodzki. - Tu Krasnodarsk. Henryk Wespucci słucham. Skąd ten nagły telefon ze stolicy naszego bratniego kraju? U nas sytuacja ma się dobrze, jeśli o to towarzysz-prezydent pyta - próbował jak najszybciej zbyć rozmówcę Henryk. Nie wiedział, że Żmigrodzki wie i chciał, żeby nie wiedział. W Volkianie strajków nie było, nie ma i nigdy nie będzie. |