28 Paż 2020, 19:29:20
Towarzysz Hurdurov został objęty obserwacją Służby Bezpieczeństwa Volkianu z polecenia zastępcy komendanta głównego SBV, a właściwie jego ludzi. Esbecja miała go sprawdzić, a następnie odeskortować w odpowiednie miejsce. Kto by pomyślał, że Hurdurov wytropi SBV. Jeden z agentów przez nieuwagę zbliżył się do niego za bardzo. Później już nie było odwrotu. Wchodząc w ciemną uliczkę zanim zareagował widział przed sobą Lwa, celującego w niego bronią. Raczej przecenił swoje umiejętności. Agent jednym, szybkim i pewnym ruchem wytrącił mu broń, powalając go na ziemię. Przygniótł go jednym kolanem, przeszukując go dokładnie. W międzyczasie schował swój pistolet do kabury.
- To ja tu zadaję pytania. A teraz bez żadnych sztuczek, bo skończysz niezbyt ciekawie - ostrzegł go, po czym pomógł wstać. Gdy tamten dochodził do siebie, wziął z kieszeni płaszczu zapalniczkę i odpalił papierosa, lekko się zaciągając. - Służba Bezpieczeństwa Volkianu. Moje dane nie są towarzyszowi potrzebne. Towarzysz nazywa się Lew Hurdurov. Wszystko wytłumaczę po drodze - odparł esbek.
- To ja tu zadaję pytania. A teraz bez żadnych sztuczek, bo skończysz niezbyt ciekawie - ostrzegł go, po czym pomógł wstać. Gdy tamten dochodził do siebie, wziął z kieszeni płaszczu zapalniczkę i odpalił papierosa, lekko się zaciągając. - Służba Bezpieczeństwa Volkianu. Moje dane nie są towarzyszowi potrzebne. Towarzysz nazywa się Lew Hurdurov. Wszystko wytłumaczę po drodze - odparł esbek.
