26 Paż 2020, 17:08:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26 Paż 2020, 17:08:35 przez Mateusz Żmigrodzki.)
- Nie wiem kto ty jesteś, ale dobra, czekaj... zostań na linii...
Żmigordzki, który miał wyrzuty sumienia, przełączył się na drugą linię, na której miał połączenie z Radiem Winkulia:
- Dobra, uruchomić system "Śpiewak"
- Tak jest Panie prezydencie - odpowiedział pracownik Radia.
Po chwili Żmigrodzki usłyszał mechaniczny kobiecy głos, który odliczał od 10 do 1. Gdy system wypowiedział "1", to w tym samym czasie w Volkianie załączył się radiowęzeł miejski, co zwróciło uwagę volkiańskich robotników. Po chwili z radiowęzła wybrzmiał dźwięk:
- Volkiańczycy! To ja, prezydent Związku Winkulijskiego, Mateusz Żmigrodzki. Przemawiam przez specjalny system alarmowy. Ludu Pracujący! Wiem, że jesteście przepełnieni gniewem i złością w stosunku do Partii. Wiem, że ona Was przez wiele lat zaniedbywała. Ale przemoc nie ma sensu, Wespucci i tak zawsze Wam ucieknie. Musicie przystąpić do pokojowego dialogu z przedstawicielami Partii. Jeżeli Partia nie będzie chciała z Wami rozmawiać, to wtedy ja odpowiednio na to zareaguje. Albowiem nam Winkulijczykom zależy na Was. Robotnicy, wróćcie do domów, jutro pójdźcie do zakładów pracy i wybierzcie swoich przedstawicieli. Razem dacie radę! Dziękuję.
Po chwili transmisja zakończyła się. Robotnicy nieco zdezorientowani zaczęli powoli wychodzić z wieżowca SPV. Żmigrodzki w tym czasie przełączył się z powrotem na linię pierwszą:
- Chyba powinno podziałać. Jeśli Pan nie uciekł naprawdę przed takim nawałem ludzi - powiedział patrząc na zdjęcia przesłane faksem - To pan jest prawdziwym socjalistą, rewolucjonistą.
Żmigordzki, który miał wyrzuty sumienia, przełączył się na drugą linię, na której miał połączenie z Radiem Winkulia:
- Dobra, uruchomić system "Śpiewak"
- Tak jest Panie prezydencie - odpowiedział pracownik Radia.
Po chwili Żmigrodzki usłyszał mechaniczny kobiecy głos, który odliczał od 10 do 1. Gdy system wypowiedział "1", to w tym samym czasie w Volkianie załączył się radiowęzeł miejski, co zwróciło uwagę volkiańskich robotników. Po chwili z radiowęzła wybrzmiał dźwięk:
- Volkiańczycy! To ja, prezydent Związku Winkulijskiego, Mateusz Żmigrodzki. Przemawiam przez specjalny system alarmowy. Ludu Pracujący! Wiem, że jesteście przepełnieni gniewem i złością w stosunku do Partii. Wiem, że ona Was przez wiele lat zaniedbywała. Ale przemoc nie ma sensu, Wespucci i tak zawsze Wam ucieknie. Musicie przystąpić do pokojowego dialogu z przedstawicielami Partii. Jeżeli Partia nie będzie chciała z Wami rozmawiać, to wtedy ja odpowiednio na to zareaguje. Albowiem nam Winkulijczykom zależy na Was. Robotnicy, wróćcie do domów, jutro pójdźcie do zakładów pracy i wybierzcie swoich przedstawicieli. Razem dacie radę! Dziękuję.
Po chwili transmisja zakończyła się. Robotnicy nieco zdezorientowani zaczęli powoli wychodzić z wieżowca SPV. Żmigrodzki w tym czasie przełączył się z powrotem na linię pierwszą:
- Chyba powinno podziałać. Jeśli Pan nie uciekł naprawdę przed takim nawałem ludzi - powiedział patrząc na zdjęcia przesłane faksem - To pan jest prawdziwym socjalistą, rewolucjonistą.
