25 Paż 2020, 22:06:10
Tymczasem w Kanugardzie...
Prezydent Żmigrodzki siedział przy kominku rozkoszując się dobrą whiskey, wytworzoną przez małą destylarnię na Azymutii. Odpoczywał po całym dniu pracy. Odwiedził kilka zakładów pracy, spotkał się z przedstawicielami biznesu, nic nadzwyczajnego. Sytuacja w kraju też była dosyć spokojna - w końcu nikt nie protestował, nie wychodził na ulice. Wszystkie bojówki polityczne zawarły ze sobą porozumienia stabilizacyjne, dzięki czemu rozładowano sytuację, a zadymiarzy ukarano. - Jak ja kocham takie rządy - powiedział w myślach Żmigrodzki.
Ze stanu odprężenia wyrwało go nagłe pukanie do drzwi. Lekko podirytowany Żmigrodzki zaprosił gościa do swojego gabinetu. Przez drzwi wkroczył wtedy naczelnik Pionu 'A' Folksguarde - Georg Lebenmann.
- Georg! Co ciebie sprowadza do mnie w ten niedzielny wieczór? - spytał się Prezydent Żmigrodzki.
- Przepraszam Panie Prezydencie, ale dostaliśmy telegram z Krasnodarska, od Kriega. - odparł lekko sapiąc Lebenmann.
- A co takiego się dzieje tam niby? - roześmiał się Zmigrodzki, biorąc od naczelnika teczkę z telegramem.
Żmigrodzki czytając każde kolejno słowo stawał się coraz bardziej poddenerwowany. W końcu złożył teczkę i powiedział do Lebenmanna:
- Oj, nie jest dobrze. Fritz, chodź tu! - krzyknął do swojego asystenta przybywającego za drzwiami, po czym zwrócił się do Lebenmanna - Gdzie teraz jest Wespucci?
- Według naszych informacji - odpowiadał Georg - na posiedzeniu Politbiura.
- O co chodzi, Panie Prezydencie? - wszedł do gabinetu Fritz.
- Fritz, łącz mnie natychmiast z Politbiurem SPV! - powiedział stanowczo Żmigrodzki.
Prezydent Żmigrodzki siedział przy kominku rozkoszując się dobrą whiskey, wytworzoną przez małą destylarnię na Azymutii. Odpoczywał po całym dniu pracy. Odwiedził kilka zakładów pracy, spotkał się z przedstawicielami biznesu, nic nadzwyczajnego. Sytuacja w kraju też była dosyć spokojna - w końcu nikt nie protestował, nie wychodził na ulice. Wszystkie bojówki polityczne zawarły ze sobą porozumienia stabilizacyjne, dzięki czemu rozładowano sytuację, a zadymiarzy ukarano. - Jak ja kocham takie rządy - powiedział w myślach Żmigrodzki.
Ze stanu odprężenia wyrwało go nagłe pukanie do drzwi. Lekko podirytowany Żmigrodzki zaprosił gościa do swojego gabinetu. Przez drzwi wkroczył wtedy naczelnik Pionu 'A' Folksguarde - Georg Lebenmann.
- Georg! Co ciebie sprowadza do mnie w ten niedzielny wieczór? - spytał się Prezydent Żmigrodzki.
- Przepraszam Panie Prezydencie, ale dostaliśmy telegram z Krasnodarska, od Kriega. - odparł lekko sapiąc Lebenmann.
- A co takiego się dzieje tam niby? - roześmiał się Zmigrodzki, biorąc od naczelnika teczkę z telegramem.
Żmigrodzki czytając każde kolejno słowo stawał się coraz bardziej poddenerwowany. W końcu złożył teczkę i powiedział do Lebenmanna:
- Oj, nie jest dobrze. Fritz, chodź tu! - krzyknął do swojego asystenta przybywającego za drzwiami, po czym zwrócił się do Lebenmanna - Gdzie teraz jest Wespucci?
- Według naszych informacji - odpowiadał Georg - na posiedzeniu Politbiura.
- O co chodzi, Panie Prezydencie? - wszedł do gabinetu Fritz.
- Fritz, łącz mnie natychmiast z Politbiurem SPV! - powiedział stanowczo Żmigrodzki.
