25 Paż 2020, 21:32:27
Hurrdurov nie spodziewał się aż takiej zadziwiającej zgodności. Wszyscy go popierali, poza jedną osobą, ale to ewidentnie nieprzychylny mu towarzysz. Już miał zapytać, kiedy zostaną napisane stosowne akty prawne (i może tym by się skompromitował, bo nie wiedział absolutnie nic o stanie biurokracji w Volkianie), gdy nastąpiło coś, co w powieściach zwane jest zwrotem akcji. Do pokoju wbiegł bez pukania jakiś człowiek z papierami, ewidentnie partyjny towarzysz. Jego twarz wyrażała wielkie zdenerwowanie. Zapanował niepokój, sączący się do pomieszczenia jak wieczorny mróz do Krasnodarska. I nagle atmosfera ta została rozwiązana, by po chwili jeszcze bardziej się pogłębić. Strajk! Katastrofa! Oni strajkują! Kolejarze! Po czym po wydyszaniu tych słów padł zemdlony. To z nerwów, ktoś stwierdził rzecz oczywistą. Znów nastała nerwowa cisza. Ktoś inny podbiegł, bo ocucić towarzysza, ktoś inny zaczął mu pomagać. Gdy tylko otrzeźwiał spytali, go gdzie strajkują. Wszędzie, odpowiedział. To wszystkich zadziwiło. Już wiedzieli, że trzeba interweniować...
