20 Paż 2020, 17:22:53
- Jasne, że sprawdzę, postaram się dać znać jak już będę coś wiedział - uśmiechnąłem się. Podróże z Andrzejem zawsze były ciekawe, jak nie w miejsce pełne jadowitych pająków i węży, to prosto w paszczę krwiożerczego lwa. Na pewno wybuchnie jakiś pożar, albo tornado nas porwie, ale głośno tego nie mówiłem. Dreszczyk emocji jest największy, kiedy twój towarzysz nie jest świadomy, że za nim chodzą takie cuda.
W ratuszu zapytałem burmistrza o magiczną górę. Nie potrafił mi on jednak nic magicznego o niej opowiedzieć. W pobliżu co prawda leżało jakieś pasmo górskie, ale najwyższym szczytem była Góra Świętego Marcelego, mierząca zaledwie 756 m. Wobec tego musiałem dokonać poszukiwań na własną rękę. Nie było łatwo, książki i atlasy nie mówiły nic interesującego na ten temat. Dobre kilka dni ślęczałem nad różnymi mapami, atlasami, globusami i wszelkiej maści przyrządami geograficznymi, aby odnaleźć wzmiankę o czarodziejskiej górze. Już miałem się poddawać, kiedy ktoś przez szparę pod drzwiami wsunął dosyć małą książkę. Na dosyć zniszczonej już okładce było napisane: Legenda o czarodziejskiej górze.
- Bingo! - ucieszyłem się widząc tajemniczy podarunek i zacząłem studiować strony. Według nich czarodziejską górą był szczyt niewiele większy od siedmiorga siedmiolatków z siedmioma brzozami rosnącymi na szczycie. Dziwne, że siódemka powtarzała się. Legenda głosiła, że siódmego dnia siódmego miesiąca, brzozy zaczynają wydzielać zapach, który według opowieści ludowej sprawiał, że osoby odwiedzające tego dnia wzgórze zasypiały, a po obudzeniu się czuły ogromny przypływ sił i radości, nie miał problemów ze spaniem przez następne kilka dni oraz dokonywał dosyć sporego wysiłku bez większego nakładu pracy.
Jak po mefedronie. Z książki wyleciała karteczka z odręcznym pismem. Nie było ono najładniejsze, prawdopodobnie opisywało stan po odwiedzinach legendarnego wzgórza. Wszystko jasne. Zadzwoniłem do Andrzeja i opowiedziałem mu o wszystkim. Nie było jednak sensu, aby czekać do siódmego dnia siódmego miesiąca. Byłem gotowy ruszyć tam już dzisiaj i zobaczyć, jak wygląda wzgórze. Może faktycznie sanatorium w tamtym miejscu to będzie dobry pomysł?
![[Obrazek: 99527777916551826.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1054/99527777916551826.png)
Każdy Winkuliczyk ma te trzy cechy
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
