Związek Winkulijski
Spacerem po Zanahorii - Wersja do druku

+- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu)
+-- Dział: Podziemia Zamku Królewskiego (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=39)
+--- Dział: Forum Archiwalne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=628)
+---- Dział: Kraje koronne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=28)
+----- Dział: Zanahoria (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=44)
+----- Wątek: Spacerem po Zanahorii (/showthread.php?tid=3015)

Strony: 1 2


Spacerem po Zanahorii - Alfred Fabian - 14 Paż 2020

Alfred w końcu dotarł do Zanahorii, wniosek leżał już w kancelarii Prezydenta jednak trudno było nie zobaczyć tej ziemi przed nadaniem jej jako ziemi honorowej. Pierwsze wrażenie zawsze jest najważniejsze, jednak gość widział, że łatwo nie będzie. Drobne zabudowania na przedmieściach nie były najwyższej jakości, niemniej jednak trudno ukrywać, że panorama była przepiękna. 
 
[Obrazek: pDzMijs.png]
 
Dawno nie widział tak urzekających widoków, ostatni raz jeszcze za czasów bycia Prezydentem Federacji Nordackiej i podróży dyplomatycznej do Dreamlandu, kiedy to podpisano traktat o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych. 
- To były czasy - westchnął po czym ruszył w poszukiwaniu jakiejkolwiek cywilizacji.

[Obrazek: U3ByJEN.png]
 
Podróż nie była łatwa. Zanahoria miała mnóstwo ślepych zaułków, miejsc, w których można było się zgubić. Zabudowania mieszkalne w niektórych dzielnicach dopiero powstawały, co sprawiało, że rozwój tej części Związku Winkulijskiego do teraz nie został ukończony.
- Ale to i lepiej - myślał Alfred - ludzie będą chcieli współpracować.

[Obrazek: GxdNliZ.png]
 
Długo mu się spacerowało po Zanahorii. Nie sposób było odnaleźć najważniejsze miejsca w mieście, tym bardziej, że nic nie wskazywało, aby się znajdowały w tym mieście jakieś ważniejsze zakątki. Aż w końcu doszedł do jakiegoś parku. Zmęczony zdecydował się na spacer po nim i odetchnięcie na łonie natury. Park był uporządkowany, piękny, zapierający dech w piersiach. Po prostu chciało się tutaj wracać i Alfred myślał tak samo. No bo w końcu też nieczęsto widuje się takie miejsca. 

[Obrazek: anwr51o.png]
 
Jak był uradowany, kiedy zbliżając się do wyjścia zobaczył na jednym z ciasnych zabudowań napis: "Ratusz miejski". Ruszył w kierunku drzwi, w nadziei, że w końcu dowie się czegoś ciekawego na temat miasta. Ku jego zaskoczeniu jednak drzwi były zamknięte, a na drzwiach napisane: "Zapraszamy w godzinach otwarcia".
- No to wrócimy tu później - powiedział głośno, zwracając przy okazji uwagę kilku przechodniów.
 
[Obrazek: 0PPugwO.png]



RE: Spacerem po Zanahorii - Alfred Fabian - 14 Paż 2020

Ostatecznie udało mu się dostać do Ratusza. Piękny budynek, nie można ukrywać, szczególną uwagę przykuwa ścianka z herbami włodarzy Zanahorii, na których bardzo często powtarzającym się symbolem są króliki i zające, a najczęściej występującym - marchewka. Trudno się w sumie dziwić, bo Zanahoria w przeszłości była znana z wyrobów z króliczego mięsa oraz marchwi. Nie bez powodu znajduje się tutaj również jedna z większych ferm królików w całym Związku Winkulijskim. 
[Obrazek: UTu0SeY.png][Obrazek: LLECZAb.png]
Burmistrz, Teodor Scesja z dużym zaangażowaniem przywitał domniemanego nowego włodarza Zanahorii. Już słyszał o złożonym wniosku i również czekał na rozpatrzenie tegoż. Wiedział, że od tego, jakim panem będzie nowy właściciel tego terenu zależeć będzie cała przyszłość pięknego zakątka ziemi.
 
Po nakreśleniu obecnej sytuacji w Zanahorii, powszechnego entuzjazmu związanego z zaplanowanymi inwestycjami oraz brakiem podwykonawców Alfred zapisał sobie wszystko w notesiku. Wydawać by się mogło, że jest profesjonalistą, ale w sumie to sam nie miał jeszcze aż tak szczegółowego planu, jaki by chciał mieć. 
 
Wiadomo było o fermie królików przynoszącej wymierny zysk oraz średnio opłacalnej w utrzymaniu hodowli marchewek. Miasto w tym zakresie walczyło z kilkoma mniejszymi gospodarstwami, które oferowały wyroby gorszej jakości, ale za to zdecydowanie tańsze, przez co zyskiwały w oczach społeczeństwa. Teodor Scesja przekazał również informacje na temat walorów turystycznych miejsca w którym obecnie się znajdowali, przez co najbliższe dni Alfred postanowił przeznaczyć na zwiedzenie reszty miasta. 



RE: Spacerem po Zanahorii - Erik Otton von Hohenburg - 14 Paż 2020

Po długiej i żmudnej pracy dla winkulijskiego rządu, postanowiłem udać się na kilkudniowy wypoczynek, który potrwa so oficjalnego zaprzysiężenia Folksfühtera w tą sobotę, jako kierunek wypoczynku wybrałem właśnie Zanahorie, jako, że jest mi całkowicie nieznany kawałek Związku Winkulijskiego, ale także z dostępem do morza nad jakie bardzo chciałem się ostatnimi udać, ale i co ważniejsze natrafiła się doskonała okazja do odwiedzenia rodziny Hohenburgów — tej bliższej i dalszej, ale w szczególności v-kuzyna Alfreda
[Obrazek: 5080b042-fb88-11e3-a715-0025b511226e.jpg...5&dsth=177]



RE: Spacerem po Zanahorii - Andrzej Płatonowicz Ordyński - 15 Paż 2020

Ładnie tu. Macie jakiś dom starców dla mnie?


RE: Spacerem po Zanahorii - Alfred Fabian - 16 Paż 2020

Zgodnie z radą burmistrza zabrałem się za zwiedzanie. Przejście w narrację pierwszoosobową zdecydowanie pomoże mi w tym. Pierwszym miejscem jakie zostało polecone przez Teodora Scesję było zanahoryjskie Stare Miasto oraz zamek znajdujący się w jego centrum. Przejście przez Stare Miasto było dosyć ciekawym przeżyciem. Uliczki nie należały do największych, zaskoczony jednak byłem bardzo małą ilością osób przemieszczających się po nim. Prawie puste, nikogo nie interesujące, a mimo to piękne. 
 
[Obrazek: U1bL18E.png]
 
Oglądając zabytkowe zabudowania nie zauważyłem, że ktoś idzie za mną. Dopiero czując jego oddech na karku i rękę na ramieniu, drgając odwróciłem się. Był to kuzyn Erik, którego dawno nie widzałem.
- Witaj Eriku! - powiedziałem - Co cię sprowadza w te piękne strony? 
Nie dałem mu jednak odpowiedzieć od razu zachwycając się kamienicą w której to spotkaliśmy się. 
  
[i][Obrazek: vLnon2q.png][/i]

  
- Chodź ze mną, zwiedzimy tutejszy zamek - zaprosiłem Erika nie dając mu wyjścia i prawie, że zmuszając go do wspólnego zwiedzania.
Brama do zamku była ładna. Nie najciekawsza, nie zachwyciła mnie szczególnie, ale mimo to miała w sobie coś, co nie pozwalało jej zignorować. Przejście przez nią przypomniało mi zwiedzanie podziemi w Wedli. Kto by się spodziewał, że tutaj na powierzchni będę miał podobne odczucia.
 
[Obrazek: mt3x0xO.png]
 
Mokre i ciężkie powietrze wewnątrz portalu do zamku sprawiło, że z ulgą z kuzynem Erikiem opuściliśmy je. Zamek zapierał dech w piersiach, monumentalna budowla z pewnością należała do piękniejszych, które widziałem. 
 

[Obrazek: PNNaTbT.png]
 
Przez chwilę myślałem, że jest to tylko zabytek. Jakie było moje zdziwienie, kiedy ludzie będący w okolicy zaczęli mi się kłaniać. Nie rozumiejąc zapytałem jednego z przechodniów dlaczego to robią. Z tego co zrozumiałem po niezbyt szczegółowym tłumaczeniu już całe miasto wiedziało o złożonym wniosku i starało się o względy nowego włodarza miasta. Co więcej - miała być to moja rezydencja, mój dom, w którym po przyznaniu lenna miałem zamieszkać.
 
[Obrazek: Y7EDWON.png]
 
- No to nieźle - pomyślałem, po czym poszedłem dalej.
Kończąc zwiedzanie zauważyłem, że zamek znajduje się na wzniesieniu. Idąc Starym Miastem nie odczuwało się tego aż tak bardzo, ale korzystając z możliwości jeszcze raz spojrzałem na panoramę miasta. Była zupełnie inna niż ta, którą oglądałem wcześniej. To dopiero uświadomiło mi, jak duża jest Zanahoria i jak bardzo jest ona zróżnicowana.
 
[Obrazek: bfk42QL.png]

***
Dom starców? Zawsze coś się znajdzie Smile 



RE: Spacerem po Zanahorii - Erik Otton von Hohenburg - 16 Paż 2020

Ach, zaiste przecudowna jest to budowla — stwierdził Erik zachwycony doskonałością przybytku i biebywałym kunsztem, jakim wykazali się zanahoryjscy twórcy Zamku. — trafiła w dobre ręce! — podsumował, gratulując kuzynowi przejęcia tego kawałka ziemi, życząc mu przy tym możliwie jak najlepszego zarządzania regionem. Po opuszczeniu twierdzy, gdzieś na mieście przypadkiem spotkali Andrzeja Swarzewskiego, z którym Alfred wdał się w rozmowę na temat domu starców w regionie:
państwo chętnie wspomoże ów słuszny projekt, o ile będzie taka wola ze strony władz lokalnych, realizując przy tym swoją najbardziej podstawową misję, pomocy osobom najbardziej tego potrzebującym. Zanadto proponuję, jeśli nie mają państwo pomysłu na nazwę dla tegoż przybytku "Dom Spokojnej starości im. emerytów i rencistów przed trzydziestką z tytułu permanentnej prokrastynacji" 
Smile 
***
Rozmowa trwała już jakiś czas i w końcu z ust Erika padło pytanie skierowane w stronę Alfreda: Czy w twoich zacnych włościach są jeszcze jakieś ciekawe miejsca jakie łaskaw byłbyś przedstawić? choć spodziewam się że jest ich niewątpliwie zbyt wiele do zobaczenia na jak na mój krótki urlop! — poczym spojrzał się na Andrzeja — czy w takim wypadku, byłbyś skory do tego, abyś udał się z nami na zwiedzanie miasta? 



RE: Spacerem po Zanahorii - Andrzej Płatonowicz Ordyński - 16 Paż 2020

- Zaiste, interesujący pomysł na patrona domu spokojnej starości. Ale może lepiej pasowałby do sanatorium? Znakomity klimat Zanahorii zdaje się temu sprzyjać. Wiem, że mojemu przyjacielowi, Hansowi Castorpowi przydałby się odpoczynek, mógłby zostać pierwszym pacjentem. Co powiecie, żeby zbudować je w pobliżu czarodziejskiej góry? Chodźmy właśnie tam na spacer, pokażę Panom mój pomysł.

[Obrazek: H_Sanatorium_Valbella_DokBib.jpg]


RE: Spacerem po Zanahorii - Alfred Fabian - 17 Paż 2020

- Oczywiście Eriku, zapraszam. Podobno mają tutaj całkiem interesującą budowlę, która służyła jako obiekt zagłady w którejś wojnie. Nie wiesz może o którą może chodzić?

Ruszyłem rozmawiając na ten temat z Erikiem. Wolnym krokiem doszliśmy do ciekawego, dziwnie wykrzywionego budynku. Kolorowe belki nie wskazywały na okrutne przeznaczenie budynku. 

[Obrazek: 9pdA9Si.png]

Wracając już w kierunku ratusza spotkaliśmy Andrzeja, który poruszył temat sanatorium oraz czarodziejskiej góry. O niej akurat nie słyszałem:

- Opowiesz więcej Andrzeju? - zagaiłem - Bo w Ratuszu o żadnej czarodziejskiej górze nie mówili.


RE: Spacerem po Zanahorii - Andrzej Płatonowicz Ordyński - 17 Paż 2020

- Jeden z napotkanych mieszkańców Zanahorii opowiedział mi, że kilka kilometrów od miasta znajduje się niewielkie pasmo górskie. Najwyższą z nich ma być owa czarodziejska góra, ale nie wiem, czy jest to nazwa oficjalna. Biorąc pod uwagę to, jak się ów jegomość prezentował, mógł żadnego atlasu nigdy nie mieć w ręce. Dałbyś radę to sprawdzić? Proponuję, żebyśmy wybrali się tam na wycieczkę. Nocną, nawiasem mówiąc.


RE: Spacerem po Zanahorii - Alfred Fabian - 20 Paż 2020

- Jasne, że sprawdzę, postaram się dać znać jak już będę coś wiedział - uśmiechnąłem się. Podróże z Andrzejem zawsze były ciekawe, jak nie w miejsce pełne jadowitych pająków i węży, to prosto w paszczę krwiożerczego lwa. Na pewno wybuchnie jakiś pożar, albo tornado nas porwie, ale głośno tego nie mówiłem. Dreszczyk emocji jest największy, kiedy twój towarzysz nie jest świadomy, że za nim chodzą takie cuda. 
W ratuszu zapytałem burmistrza o magiczną górę. Nie potrafił mi on jednak nic magicznego o niej opowiedzieć. W pobliżu co prawda leżało jakieś pasmo górskie, ale najwyższym szczytem była Góra Świętego Marcelego, mierząca zaledwie 756 m. Wobec tego musiałem dokonać poszukiwań na własną rękę. Nie było łatwo, książki i atlasy nie mówiły nic interesującego na ten temat. Dobre kilka dni ślęczałem nad różnymi mapami, atlasami, globusami i wszelkiej maści przyrządami geograficznymi, aby odnaleźć wzmiankę o czarodziejskiej górze. Już miałem się poddawać, kiedy ktoś przez szparę pod drzwiami wsunął dosyć małą książkę. Na dosyć zniszczonej już okładce było napisane: Legenda o czarodziejskiej górze.

- Bingo! - ucieszyłem się widząc tajemniczy podarunek i zacząłem studiować strony. Według nich czarodziejską górą był szczyt niewiele większy od siedmiorga siedmiolatków z siedmioma brzozami rosnącymi na szczycie. Dziwne, że siódemka powtarzała się. Legenda głosiła, że siódmego dnia siódmego miesiąca, brzozy zaczynają wydzielać zapach, który według opowieści ludowej sprawiał, że osoby odwiedzające tego dnia wzgórze zasypiały, a po obudzeniu się czuły ogromny przypływ sił i radości, nie miał problemów ze spaniem przez następne kilka dni oraz dokonywał dosyć sporego wysiłku bez większego nakładu pracy. 

Jak po mefedronie. Z książki wyleciała karteczka z odręcznym pismem. Nie było ono najładniejsze, prawdopodobnie opisywało stan po odwiedzinach legendarnego wzgórza. Wszystko jasne. Zadzwoniłem do Andrzeja i opowiedziałem mu o wszystkim. Nie było jednak sensu, aby czekać do siódmego dnia siódmego miesiąca. Byłem gotowy ruszyć tam już dzisiaj i zobaczyć, jak wygląda wzgórze. Może faktycznie sanatorium w tamtym miejscu to będzie dobry pomysł?