25 Maj 2020, 23:17:27
Wasza Magnificencjo,
Szanowni Dyskutanci.
Mikroświatowa oświata daje możliwość wypróbowania rozwiązań, które postulowane są przed teoretyków edukacji od lat, a które dotychczas realizowane są tylko w ramach niszowych szkół funkcjonujących poza systemem, a i przeważnie z dala od naszej realnej ojczyzny.
Pozwolę sobie dać skrót kilku z teorii edukacji, które być może staną się dla kogoś bodźcem skłaniających do zaprojektowania rozwiązań dotyczących wirtualnego szkolnictwa (wyższego).
Na wstępie chciałbym wyjaśnić, że pedagogika nie dotyczy tylko dzieci i dedykowanych im szkół. Jednym z działów pedagogiki jest andragogika (zajmująca się kształceniem dorosłych), a innym pedagogika szkoły wyższej. W mikroświat z różnych względów, głównie chyba prestiżowych, istnieje tylko szkolnictwo wyższe, ale dotyczy one osób w różnym wieku i na różnych etapach realnej edukacji.
Przede wszystkim, w mikroświecie należy odrzucić teorię dystansu międzypokoleniowego, a jeżeli już chcielibyśmy do niej nawiązać, to mamy do czynienia z kulturą prefiguratywną w której ma miejsce duża dynamika zmian i potrzebą nowych kompeencji. Nie tylko starsi (czy to wiekiem realnym, czy stażem wirtualnym) mogą uczyć młodszych, transfer może mieć miejsce w każdym kierunku.
Style wychowania dzielimy zwykle na praktyki dyrektywne, praktyki niedyrektywne oraz praktyki krytyczne i emancypacyjne.
Praktyki dyrektywne opierają się na definiowaniu ucznia w kategoriach braku. W tym przypadku celem edukacji jest ucywilizowanie człowieka, narzucenie norm kulturowych, wprowadzeniu w obowiązującą kulturę oraz "oświecenie" ucznia. W myśl tego stylu uczeń jest dzikim, który dopiero potencjalnie może stać się wartościowym człowiekiem. Nawet pomimo braku szkolnictwa podstawowego w mikroświecie, rolę takich karcących nauczycieli często przyjmują starsi stażem obywatele, zwłaszcza w starym mikroświecie.
Praktyki niedyrektywne z kolei widzą w uczniu pełnowartościowy podmiot. Celem tej edukacji jest nauka poprzez rozwiązywanie trudności. Uczeń widziany jest jako osoba otwarta na nowe doświadczenia i dążąca do zrozumienia świata. Każdy mikronauta, który dłużej "wytrzymał" w mikroświecie musiał przejść coś w tym stylu, często pod okiem jakiegoś nieformalnego mentora. Tutaj pojawia się pytanie, czy możemy w jakiś sposób systemowo pomóc większej liczbie pojawiających się w mikroświecie osób poprzez interakcyjną edukację?
Z kolei praktyki krytyczne i emancypacyjne uznają za cel wychowania dekonstruowanie opresji. Sprzeciwiają się przemocy symbolicznej i praktykom dyscyplinarnym, które służą do neutralizowania różnorodności jednostek. Uznają szkołę za miejsce realizowania się stosunku władzy i uległości, mówią o "czarnej pedagogice" i uznają tak powszechne spychanie do strefy ciszy za instrument zniewalania ludzi. To najbardziej rewolucyjne podejście do pedagogiki w mikroświecie wyobrażałbym sobie jako dekonstruowanie mitów, które dają jednym panowanie nad innymi (właśnie przez zepchnięcie ich do strefy ciszy - ośmieszenie ich poglądów i zniechęcenie do ich wygłaszania) oraz wyciąganie osób dotychczas pozostających na uboczu do współdecydowania o losach swoich mikronacji.
Szanowni Dyskutanci.
Mikroświatowa oświata daje możliwość wypróbowania rozwiązań, które postulowane są przed teoretyków edukacji od lat, a które dotychczas realizowane są tylko w ramach niszowych szkół funkcjonujących poza systemem, a i przeważnie z dala od naszej realnej ojczyzny.
Pozwolę sobie dać skrót kilku z teorii edukacji, które być może staną się dla kogoś bodźcem skłaniających do zaprojektowania rozwiązań dotyczących wirtualnego szkolnictwa (wyższego).
Na wstępie chciałbym wyjaśnić, że pedagogika nie dotyczy tylko dzieci i dedykowanych im szkół. Jednym z działów pedagogiki jest andragogika (zajmująca się kształceniem dorosłych), a innym pedagogika szkoły wyższej. W mikroświat z różnych względów, głównie chyba prestiżowych, istnieje tylko szkolnictwo wyższe, ale dotyczy one osób w różnym wieku i na różnych etapach realnej edukacji.
Przede wszystkim, w mikroświecie należy odrzucić teorię dystansu międzypokoleniowego, a jeżeli już chcielibyśmy do niej nawiązać, to mamy do czynienia z kulturą prefiguratywną w której ma miejsce duża dynamika zmian i potrzebą nowych kompeencji. Nie tylko starsi (czy to wiekiem realnym, czy stażem wirtualnym) mogą uczyć młodszych, transfer może mieć miejsce w każdym kierunku.
Style wychowania dzielimy zwykle na praktyki dyrektywne, praktyki niedyrektywne oraz praktyki krytyczne i emancypacyjne.
Praktyki dyrektywne opierają się na definiowaniu ucznia w kategoriach braku. W tym przypadku celem edukacji jest ucywilizowanie człowieka, narzucenie norm kulturowych, wprowadzeniu w obowiązującą kulturę oraz "oświecenie" ucznia. W myśl tego stylu uczeń jest dzikim, który dopiero potencjalnie może stać się wartościowym człowiekiem. Nawet pomimo braku szkolnictwa podstawowego w mikroświecie, rolę takich karcących nauczycieli często przyjmują starsi stażem obywatele, zwłaszcza w starym mikroświecie.
Praktyki niedyrektywne z kolei widzą w uczniu pełnowartościowy podmiot. Celem tej edukacji jest nauka poprzez rozwiązywanie trudności. Uczeń widziany jest jako osoba otwarta na nowe doświadczenia i dążąca do zrozumienia świata. Każdy mikronauta, który dłużej "wytrzymał" w mikroświecie musiał przejść coś w tym stylu, często pod okiem jakiegoś nieformalnego mentora. Tutaj pojawia się pytanie, czy możemy w jakiś sposób systemowo pomóc większej liczbie pojawiających się w mikroświecie osób poprzez interakcyjną edukację?
Z kolei praktyki krytyczne i emancypacyjne uznają za cel wychowania dekonstruowanie opresji. Sprzeciwiają się przemocy symbolicznej i praktykom dyscyplinarnym, które służą do neutralizowania różnorodności jednostek. Uznają szkołę za miejsce realizowania się stosunku władzy i uległości, mówią o "czarnej pedagogice" i uznają tak powszechne spychanie do strefy ciszy za instrument zniewalania ludzi. To najbardziej rewolucyjne podejście do pedagogiki w mikroświecie wyobrażałbym sobie jako dekonstruowanie mitów, które dają jednym panowanie nad innymi (właśnie przez zepchnięcie ich do strefy ciszy - ośmieszenie ich poglądów i zniechęcenie do ich wygłaszania) oraz wyciąganie osób dotychczas pozostających na uboczu do współdecydowania o losach swoich mikronacji.
