![]() |
|
[DEBATA] Jak uwolnić potencjał mikroświatowej oświaty? - Wersja do druku +- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu) +-- Dział: Plac Pułkowników (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=1) +--- Dział: Inicjatywy i instytucje (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=4) +---- Dział: Królewski Uniwersytet Winkulijski im. Konstandinosa Karadzeferisa (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=531) +---- Wątek: [DEBATA] Jak uwolnić potencjał mikroświatowej oświaty? (/showthread.php?tid=2847) |
[DEBATA] Jak uwolnić potencjał mikroświatowej oświaty? - Erik Otton von Hohenburg - 25 Maj 2020 Szanowni,
Jako, że misją naszego ośrodka uniwersyteckiego jest przede wszystkim stworzenie przestrzeni do toczenia debat i rozmów, których zasadniczym celem jest podniesienie poziomu nauki w mikroświecie, jak i podniesienie poziomu Mikronacji wogóle i lepsze ich dostosowanie do współczesnych, dynamicznie zmieniających się realiów, postanowiłem przedstawić szerokiej publiczności autotematyczną, może nieco naiwną dyskusje realizowaną pod szyldem naszej uczelni, czyli jak uwolnić potencjał mikroświatowej oświaty? Czy obecny system uniwersytecki oparty na kalkowaniu znanego nam ze świata realnego system nauczania i na stosowanej w nim metodologii ma w naszych warunkach sens? W moim odczuciu nie, a jest wręcz szkodliwy ponieważ przyznawanie tytułu magistra czy doktora nie niosącego za sobą jakiejkolwiek merytorycznej wartości przez osoby nie mające nic wspólnego z nauczniem uniwersyteckim (łącznie ze mną!), czyni tą zabawę niepoważną i przyczynia się do tego, iż idea szkolnictwa jakiegokolwiek szczebla w mikroświecie przyjmuje charakter pustej fanaberii o marginalnym dla danego państwa znaczeniu. Ku pocieszeniu należy zauważyć, iż dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu JE prof. Swarzewskiego idea uniwersytecka nabrała wymiaru międzynarodowego i powoli, ale jednak konsekwentnie prestiż szkolnictwa wyższego jest podnoszony, przez inicjatywy takie jak Liga Bluszczowa, rozwój zainicjowanego przez niego systemu myśli mikrofiliozoficznej i serii wykładów jej poświeconych oraz debaty uniwersyteckie. Jakkolwiek słuszna wydaje mi się ścieżka zmierzająca do ukierunkowania dzialności uniwersyteckiej w stronę dzialności naukowej i publicystycznej, kosztem działalności dydaktycznej rozumianej w sposób tradycyjny, o tyle jednak wciąż uważam że nie osiągnęliśmy maksimum wykorzystania potencjału drzemiącego w idei mikroświatowego szkolnictwa. Nim jednak głębiej przyjrzymy się samej problematyce systemu oświaty, warto zastanowić się nad tym jakie korzyści przyniesie państwom polskiego Mikroświata dobrze rozwinięty i staranie zorganizowany system szkolnictwa wyższego, powinniśmy przede wszystkim zwrócić uwagę na aspekt honorowy z jakimś się wiąże dzialność uniwersytecka i naukowa oraz zestawić go z honorami wiążącymi się z posiadaniem tytułu arystokratycznego czy szlacheckiego. W realnych państwach o ustroju republikańskim posiadanie tytułu Doktora bądź też Profesora jest poważnym argumentem legitymizujacym dążenie danej jednostki do władzy i potwierdzającym jej kompetencje do sprawowania funkcji głowy państwa czy szefa rządu. Podobnie do pewnego momentu w państwach o ustroju monarchistycznym posiadanie tytułu arystokratycznego lub przynajmniej szlacheckiego było w zasadzie jedyną drogą do otrzymania urzędu państwowego. Nie sposób nie zauważyć, iż tytulatura szlachecka czy arystokratyczna w mikronacjach jest zdecydowanie bardziej popularna i niesie za sobą ogromne możliwości narracyjne związane z odtwarzaniem obyczajów europejskich elit z czasów wczesnej Nowożytności bądź też średniowiecza, czego nie można powiedzieć o współczesnym wykorzystaniu narracji związanej z posiadaniem tytułu naukowego bądź też bycia studentem krajowej czy zagranicznej uczelni. Zdaje sobie sprawę z tego, że przyrównywanie tytułów naukowych do tytulatury arystokratycznej i szlacheckiej przez niektórych może zostać odebrane, za całkowicie niesłuszne i w jakiś sposób godzące w idee uniwersyteckie, niemniej jednak jako mikronauci, czyli obywatele państw wirtualnych oraz ich przywódcy powinniśmy skupić się na praktycznym i skutecznym wykorzystaniu szkół wyższych i polityki przyznawania przez nich tytułów naukowych do napędzania aktywności i stworzenia niszy w której dzialność mogłoby zaangażować się zdecydowanie więcej osób. W tym miejscu pozwolę sobie zasugerować następujące propozycje podniesienia poziomu wykorzystania potencjału mikronacyjnych uczelni. Zasadniczo mam tylko jeden konkretny postulat, czyli podkoloryzowanie fabularne działalności uniwersyteckiej i zerwanie ze sztywnym programem edukacyjnym — studenci nie musieliby zdawać egzaminów lub w ekspresowym tępię tworzyć prac doktorskich, a zamiast tego porostu zapisywaliby się na studia i uczestniczyli w fabularnych uroczystościach i imprezach studenckich, zrzeszaliby się w związki i stowarzyszenia o charakterze mniej lub bardziej politycznym i kierowali działaniami narracyjnych studentów, po upływie jakiegoś czasu otrzymywałoby się dyplom ukończenia studiów (jak mi się zdaje, tu jednak należałoby jeszcze raz przemyśleć kwestie tytułów, ponieważ nawet przy najlepiej skonstruowanym systemie weryfikacji osiągnięć danego studenta, dyplom magistra nie niosłby za sobą niczego co można byłoby wykorzystać fabularnie). Tytuły wyższego szczebla powinny być oparte w powszechnej akceptacji społecznej i powinny być wyznacznikiem pewnych rzetelnych umiejętności w organizowaniu fabularnego życia naukowego, może nawet obywatele powinni mieć prawo pozbawić lub nie uznawać profesury danej osoby za brak obycia, czy też poszanowania dla innych. Państwo powinno zbudować także politykę wobec uczelni w taki sposób aby również osoby i instytucje prywatne obieły częściowo swym mecenatem dzialność uniwersytetów, mogłaby następować np. wymiana fabularnych badań o raportów na potrzeby narracji gospodarczej, lub też sam mecenat mógłby podnosić sam w sobie niejako prestiż danego dworu arystokratycznego. Jest to w zasadzie wszystko, co chciałem na tą chwilę państwu zaprezentować, mam nadzieję że temat ten nie został przeze mnie wyczerpany i że jest to temat dostaecznie dobry do głębszej polemiki, do czego w szczególności zachęcam, jeżeli widzą Państwo powody do tego aby się zgodzić bądź też nie zgodzić się z moją argumentacją, lub też dodać jakieś rozwiązanie od siebie. Dziękuję za wytrwanie do końca tej wypowiedzi, mającej raczej charakter publicystyczny niż naukowy. RE: [DEBATA] Jak uwolnić potencjał mikroświatowej oświaty? - Andrzej Płatonowicz Ordyński - 25 Maj 2020 Wasza Magnificencjo, Szanowni Dyskutanci. Mikroświatowa oświata daje możliwość wypróbowania rozwiązań, które postulowane są przed teoretyków edukacji od lat, a które dotychczas realizowane są tylko w ramach niszowych szkół funkcjonujących poza systemem, a i przeważnie z dala od naszej realnej ojczyzny. Pozwolę sobie dać skrót kilku z teorii edukacji, które być może staną się dla kogoś bodźcem skłaniających do zaprojektowania rozwiązań dotyczących wirtualnego szkolnictwa (wyższego). Na wstępie chciałbym wyjaśnić, że pedagogika nie dotyczy tylko dzieci i dedykowanych im szkół. Jednym z działów pedagogiki jest andragogika (zajmująca się kształceniem dorosłych), a innym pedagogika szkoły wyższej. W mikroświat z różnych względów, głównie chyba prestiżowych, istnieje tylko szkolnictwo wyższe, ale dotyczy one osób w różnym wieku i na różnych etapach realnej edukacji. Przede wszystkim, w mikroświecie należy odrzucić teorię dystansu międzypokoleniowego, a jeżeli już chcielibyśmy do niej nawiązać, to mamy do czynienia z kulturą prefiguratywną w której ma miejsce duża dynamika zmian i potrzebą nowych kompeencji. Nie tylko starsi (czy to wiekiem realnym, czy stażem wirtualnym) mogą uczyć młodszych, transfer może mieć miejsce w każdym kierunku. Style wychowania dzielimy zwykle na praktyki dyrektywne, praktyki niedyrektywne oraz praktyki krytyczne i emancypacyjne. Praktyki dyrektywne opierają się na definiowaniu ucznia w kategoriach braku. W tym przypadku celem edukacji jest ucywilizowanie człowieka, narzucenie norm kulturowych, wprowadzeniu w obowiązującą kulturę oraz "oświecenie" ucznia. W myśl tego stylu uczeń jest dzikim, który dopiero potencjalnie może stać się wartościowym człowiekiem. Nawet pomimo braku szkolnictwa podstawowego w mikroświecie, rolę takich karcących nauczycieli często przyjmują starsi stażem obywatele, zwłaszcza w starym mikroświecie. Praktyki niedyrektywne z kolei widzą w uczniu pełnowartościowy podmiot. Celem tej edukacji jest nauka poprzez rozwiązywanie trudności. Uczeń widziany jest jako osoba otwarta na nowe doświadczenia i dążąca do zrozumienia świata. Każdy mikronauta, który dłużej "wytrzymał" w mikroświecie musiał przejść coś w tym stylu, często pod okiem jakiegoś nieformalnego mentora. Tutaj pojawia się pytanie, czy możemy w jakiś sposób systemowo pomóc większej liczbie pojawiających się w mikroświecie osób poprzez interakcyjną edukację? Z kolei praktyki krytyczne i emancypacyjne uznają za cel wychowania dekonstruowanie opresji. Sprzeciwiają się przemocy symbolicznej i praktykom dyscyplinarnym, które służą do neutralizowania różnorodności jednostek. Uznają szkołę za miejsce realizowania się stosunku władzy i uległości, mówią o "czarnej pedagogice" i uznają tak powszechne spychanie do strefy ciszy za instrument zniewalania ludzi. To najbardziej rewolucyjne podejście do pedagogiki w mikroświecie wyobrażałbym sobie jako dekonstruowanie mitów, które dają jednym panowanie nad innymi (właśnie przez zepchnięcie ich do strefy ciszy - ośmieszenie ich poglądów i zniechęcenie do ich wygłaszania) oraz wyciąganie osób dotychczas pozostających na uboczu do współdecydowania o losach swoich mikronacji. |