03 Kwi 2020, 21:38:24
Pewnie wyjdę na plemiennego, egoistycznego nacjonalistę, ale prawdę mówiąc, to byłbym gotów zgodzić się na stworzenie państwa unitarnego, jeśli będę miał pewność, że Egvalland nie rozpłynie się w toku dziejów, nie podzieli losów takich samych jak Koribia w ZKRM, będąca na łasce jednego człowieka i pierwotne założenia winkulijskiej narracji, ustroju, kultury, finansów zostaną zachowane (krótko mówiąc zostanie zachowana autonomia), i przetrwają wszystkie zawirowania polityczne czy też moje (całkowicie teoretyczne) odejście. Jeszcze chętniej bym się zgodził jakby były zrealizowane moje postulaty z poprzedniego postu.

