03 Kwi 2020, 21:25:11
Korzystając z okazji, chciałbym zaproponować własną, może nieco kontrowersyjną i kontrastującą wizję państwa, a raczej pewną myśl, która jednak będzie wymagała całkowitego przedefiniowania Federacji. Na wstępie chciałbym zmienić nazwę państwa, aby była bardziej odpowiednią dla charakter państwa, które obecnie widzimy. Proponuję w drodze poprawki do konstytucji powołać Federacyjną Republikę Winkulii i Volkianu (FRWiV), nie ma co się oszukiwać, iż obecne FN jest tworem sztucznym, bezpłciowym, a nawet bezkształtnym nie posiadającym niczego poza zastępem prowincji utrzymaujących to państwo przy życiu i oczekującym od nich całkowitego zaangażowania w struktury władz centralnych. Odpowiadając na pytanie powyżej: jak niby mielibyśmy uatrakcyjnić centrale? Cetrala to poprostu urzędy, Parlament i kilkanaście nudnych ustaw, których głównym zadaniem jest utrudnianie ludziom życia, ponieważ np. ustaw gospodarczych i tak nikt nie przestrzega, bo i w sumie gospodarka obiektywnie patrząc nie jest nam do niczego potrzebna, no może poza wyjątkiem tematu do luźnych rozmów.
Najlepiej będzie dla nas, jeśli pogodzimy się z tym iż nigdy nie będziemy państwem jednolitym, prowincje wręcz kontrastują ze sobą, budowanie wspólnoty opartej na ustawach i patriotyzmie konstytucyjnym spłonie na panewce jeśli nie porzucimy sztywnej struktury państwa pannordackiego, z jednej strony mówimy o potrzebuje budowania wspólnoty poprzez uatrakcyjnianie działalności w centrum i marginalizacje prowincji, a z drugiej chcemy budować państwo ponadnarodowe rozszerzające swoje wpływy na kontynencie i pochłaniające wciąż to nowe ziemię w celu urozmaicenia sobie wewnętrznie, jest to przedmiotowe traktowanie prowincji.
Proponuję zatem państwo oparte o jakieś konkretne etosy, posiadające swój własny niepowtarzalny klimat, a nie czczą gadanine o jakimś narodzie efeńskim, który wyglądałby w najlepszym razie groteskowo. Winkulia i Volkian to kontrastujące ze sobą organizmy, tak jak północne i południowe Włochy, jak Niemcy wschodnie i zachodnie jak dawna Czechosłowacja, ale tym samym tworzące przynajmniej pewne opary wspólnego klimatu.
Obecną Federacje nie tworzy cała Nordata, nawet jej czwarta część, tylko te dwie prowincje, zatem jak dla mnie całkowitym bezsesnem jest nazywanie naszego kraju Federacją Nordacką. Można byłoby też rozważyć zastąpienie dotychczasowego inkorporacyjnego systemu pozyskiwania obywateli i nowych terytoriów, który dał nam tylko pomówienia o imperializm, systemem państw stowarzyszonych zachowujących swoją niepodległość, ale politykę obronną, zagraniczną, forum oraz finanse byłyby podporządkowane rządowi RFWiV, z możliwością wypowiedzenia umowy stowarzyszającej. Aby uniknąć sytuacji jaka miała miejsce w dobie rządów Harlina można wprowadzić wymóg każdorazowego zatwierdzenia tego typu umowy w drodze referendum ogólnokrajowego.
Obie części państwa, zarówno winkulijska jak i volkiańska cieszyłyby się znaczną autonomią wewnętrzną, miałyby możliwość jak dotychczas stanowić własne prawo, posiadać własne służby, rząd, parlament organizować sobie ustrój według własnego uznania i rozporządzać własnym majątkiem i własnym terytorium. No i oczywiście rozwiązać federację, w co wątpię aby się kiedykolwiek stało, ze względu na dość silne powiązania naszych państw.
Żeby nie było, jest to jedynie luźna, może nawet miejscami niespójna myśl jaka dzisiaj przyszła mi do głowy, która nawet jeśli nie jest drogą sluszną (i może się z niej kiedyś wycofam jak to mam niekiedy w zwyczaju), to jednak powinna wam dawać do myślenia w kwestii tego jak ma wyglądać klimat Federacji Nordackiej, czy wciąż mamy udawać że istnieje jakiś naród efeński lub mamy go sztucznie hodować w probówkach?
Najlepiej będzie dla nas, jeśli pogodzimy się z tym iż nigdy nie będziemy państwem jednolitym, prowincje wręcz kontrastują ze sobą, budowanie wspólnoty opartej na ustawach i patriotyzmie konstytucyjnym spłonie na panewce jeśli nie porzucimy sztywnej struktury państwa pannordackiego, z jednej strony mówimy o potrzebuje budowania wspólnoty poprzez uatrakcyjnianie działalności w centrum i marginalizacje prowincji, a z drugiej chcemy budować państwo ponadnarodowe rozszerzające swoje wpływy na kontynencie i pochłaniające wciąż to nowe ziemię w celu urozmaicenia sobie wewnętrznie, jest to przedmiotowe traktowanie prowincji.
Proponuję zatem państwo oparte o jakieś konkretne etosy, posiadające swój własny niepowtarzalny klimat, a nie czczą gadanine o jakimś narodzie efeńskim, który wyglądałby w najlepszym razie groteskowo. Winkulia i Volkian to kontrastujące ze sobą organizmy, tak jak północne i południowe Włochy, jak Niemcy wschodnie i zachodnie jak dawna Czechosłowacja, ale tym samym tworzące przynajmniej pewne opary wspólnego klimatu.
Obecną Federacje nie tworzy cała Nordata, nawet jej czwarta część, tylko te dwie prowincje, zatem jak dla mnie całkowitym bezsesnem jest nazywanie naszego kraju Federacją Nordacką. Można byłoby też rozważyć zastąpienie dotychczasowego inkorporacyjnego systemu pozyskiwania obywateli i nowych terytoriów, który dał nam tylko pomówienia o imperializm, systemem państw stowarzyszonych zachowujących swoją niepodległość, ale politykę obronną, zagraniczną, forum oraz finanse byłyby podporządkowane rządowi RFWiV, z możliwością wypowiedzenia umowy stowarzyszającej. Aby uniknąć sytuacji jaka miała miejsce w dobie rządów Harlina można wprowadzić wymóg każdorazowego zatwierdzenia tego typu umowy w drodze referendum ogólnokrajowego.
Obie części państwa, zarówno winkulijska jak i volkiańska cieszyłyby się znaczną autonomią wewnętrzną, miałyby możliwość jak dotychczas stanowić własne prawo, posiadać własne służby, rząd, parlament organizować sobie ustrój według własnego uznania i rozporządzać własnym majątkiem i własnym terytorium. No i oczywiście rozwiązać federację, w co wątpię aby się kiedykolwiek stało, ze względu na dość silne powiązania naszych państw.
Żeby nie było, jest to jedynie luźna, może nawet miejscami niespójna myśl jaka dzisiaj przyszła mi do głowy, która nawet jeśli nie jest drogą sluszną (i może się z niej kiedyś wycofam jak to mam niekiedy w zwyczaju), to jednak powinna wam dawać do myślenia w kwestii tego jak ma wyglądać klimat Federacji Nordackiej, czy wciąż mamy udawać że istnieje jakiś naród efeński lub mamy go sztucznie hodować w probówkach?

