09 Sty 2020, 22:49:39
Tymczasem w biurze Służb Bezpieczeństwa Volkianu w Los Bananos...
Za biurkiem siedział lekko zaokrąglony mężczyzna po sześćdziesiątce, któremu od momentu, kiedy to pierwszy raz zawitał w tym biurze przybyło wiele lat, kilogramów i doświadczenia, jedynymi wadami jego długiej służby była postępująca łysina, coraz gorszy wzrok oraz zszargane nerwy. Kiedy Andriej Pustow, bo tak miał na imię, powtarzał swoje codzienne czynności, to jest popijał czarną, mocną kawę, palił escobarskie cygaro i kręcił swojego wąsa, który ,o dziwo, wciąż był bujny, chociaż równie dotknięty upływem czasu, jak jego właściciel, agent usłyszał dziwny, wysoki dźwięk. Nie był w stanie określić na początku skąd pochodzi,a nie pamiętał, żeby słyszał go wcześniej, po krótkich, lecz chaotycznych poszukiwaniach, pod stertą starych dokumentów, opakowań po pączkach i zużytych chusteczkach dostrzegł średnich rozmiarów stary telefon z tarczą "Pewnie kurwa..." powiedział na głos Pustow, po czym sięgnął po słuchawkę i zgodnie z kulturą volkiańską spytał:
-Czego chcecie mendy ludzkie? Nie wiecie, że w SBV nie mamy czasu na byle pogaduszki przez telefon?- w słuchawce telefonu przez chwilę słychać było jedynie głuchy sygnał i gdy Andriej miał już się rozłączyć, głos odpowiedział
-Samolot... Zniknął nam z radarów samolot- dosłyszeć się dało cichy, głos osoby, która miała się zaraz rozpłakać
-Jak mogliście do tego dopuścić? Jesteście wrzodem, pijawką, która wysysa krew Ludowi, by przetoczyć ją do zbutwiałego, burżuazyjnego organizmu. Jedziemy do was, jeżeli za piętnaście minut samolot się nie znajdzie, będziecie odpowiadać przed sądem- Pustow zakończył rozmowę rzucając telefonem o ścianę. Chwilę później znajdował się już w Wołdze, w drodze na lotnisko
Mniej więcej, kiedy czarny pojazd jadąc na sygnale mijał Park Narodowy Krasnypesok, jego kierowca i pasażer oraz kilkanaście osób poruszających się w tym samym czasie, tą samą trasą usłyszeli potężny hałas, jakby rakiety przelatywały tuż nad ich głowami. Chwilę po tym dostrzegli spore fragmenty maszyny spadającej na ziemie w bezwładzie.
-Dzwoń na lotnisko- powiedział do kierowcy Andriej- przekaż, że mamy ich samolot...- w myślach dodał już tylko "Lepiej, żeby się z tego wytłumaczyli"
Adam Aleksander II
Perzys iksis nāmorghūlilaros
