![]() |
|
Zagubiony lot - Wersja do druku +- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu) +-- Dział: Kraje Koronne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=15) +--- Dział: Volkian (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=43) +---- Dział: Samorządy (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=224) +----- Dział: Obwód San Escobarski (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=228) +------ Dział: Los Bananos (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=249) +------ Wątek: Zagubiony lot (/showthread.php?tid=2090) Strony:
1
2
|
Zagubiony lot - Henryk Wespucci - 09 Sty 2020 Kolejny, nudny dzień w Los Bananos. Wieża kontroli lotów przy Porcie Lotniczym Los Bananos im. Emanuela Flamenco pogrążona była w rzeczywistości nadchodzącego coraz większymi krokami weekendu. Ze względu na planowaną przerwę techniczną na lotnisku, kontrolerzy już jutro mieli zacząć weekend, a właściwie to dzisiaj - kończąc pracę. Właściwie rutynowo podawali znane instrukcje, dla samolotów startujących i lądujących na lotnisku, jak i prowadzili samoloty przelatujące niedaleko wyspy. Wszystko tak, jak zwykle. Jednym z kontrolerów dzisiejszego wieczoru jest Stefano Morena. Młody kontroler, dopiero po zdaniu egzaminów państwowych w Krasnodarsku, uprawniających go do samodzielnego prowadzenia samolotów. Łącznie jako kontroler pracuje od dwóch lat. Do niedawna jednak musiał pracować pod opieką starszego, bardziej doświadczonego kontrolera. Dziś wykonuje swe obowiązki sam, jako kontroler obszaru lotniczego nad Los Bananos. Kontrolują oni loty tranzytowe przez przestrzeń powietrzną Volkianu, oraz kierują na odpowiednie ścieżki samoloty lądujące, oraz startujące. W dniu dzisiejszym oprócz Stefano, kontrolerem obszaru lotniczego był również 67 letni Waldemar Malicki, który jeszcze w tym roku miał przejść na zasłużoną emeryturę. - Synek, przejmiesz ten samolocik. Leci ze Zwierzogrodu, do Trizopolis. Nie myślałeś, żeby pracować w Krasnodarsku? Tutaj w sumie nie ma jakoś wielkiego ruchu. To posada dla emerytów, takich jak ja - zaśmiał się Waldemar. - Już przejmuję, nie myślałem. Tutaj jest mi dobrze, mam rodzinę przyjaciół. I jak na pierwsze lata kariery, taki ruch mi wystarczy - uśmiechnął się Stefano. Po chwili na ekranie Stefano pojawiła się kropka, symbolizująca samolocik. Miała ona oznaczenie VK7734. Standardowy przelot na dużej wysokości, nad przestrzenią powietrzną San Escobaru, żeby potem ją opuścić. Przez pół godziny właściwie nic ciekawego się nie działo. Co jakiś czas łączył się z tym, lub innym samolotem przelatującym w obszarze San Escobaru. W pewnym momencie jednak załoga lotu VK7734 poinformowała go o jakiś problemach. Sam nie był w stanie spytać za bardzo, bo nagle zamiast głosów pilotów usłyszał szum, jakby nastąpiła awaria radia. Próbował przez dłuższą chwilę nawiązać kontakt z samolotem, niestety na marne. Bacznie obserwował kropkę, przesuwającą się w stronę wyspy San Escobar. To trwało sekundy, a w jego mniemaniu wieczność. Gdy zobaczył znikającą z ekranu kropkę wpadł w panikę. Nigdy nie znalazł się w takiej sytuacji, właściwie nie wiedział za bardzo co ma dokładnie robić. Może to zwykła awaria i zaraz się wszystko naprawi - myślał. W końcu, wróciło do niego jeszcze raz zdroworozsądkowe myślenie, postanowił wywołać samolot jeszcze lat. - VK7734, tu wieża. Zgłoście się. VK7734, tu wieża. Zgłoście się - na wezwania odpowiedziała mu cisza. Absolutna cisza. Wreszcie postanowił wywołać inny samolot, przelatujący najbliżej feralnego lotu - EG1273, tu wieża Los Bananos. Spróbujcie nawiązać kontakt radiowy z VK7734. - Wieża, tu EG1273. VK7734 nie odpowiada na wezwania - odparł pilot. Wtedy już nie było wyboru. Szybko podziękował załodze, pobiegł w stronę swojego przełożonego, Waldemara Malickiego. Poinformował go o fakcie, zaginięcia samolotu. Ten natychmiast poinformował władze lotniska, oraz służby o tym fakcie. Nie pozostało nic innego, jak czekać na wiadomości. W tym czasie, Malicki nie szczędził słów swojemu podopiecznemu. - Jak kurwa mogłeś zgubić taki wielki samolot. Japierdolę, jeżeli coś się stanie to oboje się pożegnamy z tym stanowiskiem. Módl się, żeby się magicznie kurwa odnalazł... - wykrzyczał w złości emeryt. RE: Zagubiony lot - Adam Aleksander II - 09 Sty 2020 Tymczasem w biurze Służb Bezpieczeństwa Volkianu w Los Bananos...
Za biurkiem siedział lekko zaokrąglony mężczyzna po sześćdziesiątce, któremu od momentu, kiedy to pierwszy raz zawitał w tym biurze przybyło wiele lat, kilogramów i doświadczenia, jedynymi wadami jego długiej służby była postępująca łysina, coraz gorszy wzrok oraz zszargane nerwy. Kiedy Andriej Pustow, bo tak miał na imię, powtarzał swoje codzienne czynności, to jest popijał czarną, mocną kawę, palił escobarskie cygaro i kręcił swojego wąsa, który ,o dziwo, wciąż był bujny, chociaż równie dotknięty upływem czasu, jak jego właściciel, agent usłyszał dziwny, wysoki dźwięk. Nie był w stanie określić na początku skąd pochodzi,a nie pamiętał, żeby słyszał go wcześniej, po krótkich, lecz chaotycznych poszukiwaniach, pod stertą starych dokumentów, opakowań po pączkach i zużytych chusteczkach dostrzegł średnich rozmiarów stary telefon z tarczą "Pewnie kurwa..." powiedział na głos Pustow, po czym sięgnął po słuchawkę i zgodnie z kulturą volkiańską spytał:
-Czego chcecie mendy ludzkie? Nie wiecie, że w SBV nie mamy czasu na byle pogaduszki przez telefon?- w słuchawce telefonu przez chwilę słychać było jedynie głuchy sygnał i gdy Andriej miał już się rozłączyć, głos odpowiedział
-Samolot... Zniknął nam z radarów samolot- dosłyszeć się dało cichy, głos osoby, która miała się zaraz rozpłakać
-Jak mogliście do tego dopuścić? Jesteście wrzodem, pijawką, która wysysa krew Ludowi, by przetoczyć ją do zbutwiałego, burżuazyjnego organizmu. Jedziemy do was, jeżeli za piętnaście minut samolot się nie znajdzie, będziecie odpowiadać przed sądem- Pustow zakończył rozmowę rzucając telefonem o ścianę. Chwilę później znajdował się już w Wołdze, w drodze na lotnisko
Mniej więcej, kiedy czarny pojazd jadąc na sygnale mijał Park Narodowy Krasnypesok, jego kierowca i pasażer oraz kilkanaście osób poruszających się w tym samym czasie, tą samą trasą usłyszeli potężny hałas, jakby rakiety przelatywały tuż nad ich głowami. Chwilę po tym dostrzegli spore fragmenty maszyny spadającej na ziemie w bezwładzie.
-Dzwoń na lotnisko- powiedział do kierowcy Andriej- przekaż, że mamy ich samolot...- w myślach dodał już tylko "Lepiej, żeby się z tego wytłumaczyli"
RE: Zagubiony lot - Henryk Wespucci - 09 Sty 2020 Na lotnisku nadal nie mogli uwierzyć w to, co się właśnie działo. Wszyscy próbowali zrozumieć, co mogło się stać z tak dużym samolotem. Wiedzieli podświadomie, że to wszystko nie skończy się dobrze, jednak nadzieja umiera ostatnia. Tak samo Stefano, który został odsunięty od obobowiązków i czekał na przyjazd SBV. Gęsta atmosfera dała o sobie znać. Wszyscy chodzili poddenerwowani. W końcu odezwał się telefon stacjonarny, do którego natychmiast podbiegł Malicki. Po niecałych 15 sekundach odłożył nerwowo słuchawkę. Jego wyraz twarzy nie wróżył dobrych wieści. - Znaleźli samolot. Rozbił się na terenie parku narodowego. Zaraz na miejscu zjawią się ratownicy. Kurwa! - rzucił w akcie desperacji Waldemar. W tym czasie wszystkie służby już wiedziały. W stronę parku zadysponowano kilka zastępów OSP, oraz kilkanaście PSP z Los Bananos. Postanowiono także wezwać posiłki z Victoria Port. Milicja Obywatelska wspólnie ze Służbą Parku Narodowego miała zamknąć teren wokół parku, nie dopuszczając w pobliże katastrofy osób postronnych. Szpitale w Los Bananos przygotowywały się na przyjęcie rannych. Pierwsze karetki za kilka chwil odjadą, a w niebo wzbiją się śmigłowce Straży Pożarnej i Państwowego Ratownictwa Medycznego. Delegatura obwodowa SBV najprawdopodobniej przekaże informacje do centrali. Wyścig o ludzkie życie trwa. Każda sekunda jest ważna. Dojazd na miejsce jest utrudniony. To las tropikalny, do którego prowadzi kilka wewnętrznych dróg gruntowych. RE: Zagubiony lot - Adam Aleksander II - 10 Sty 2020 Gdy na miejscu zjawiły się służby, nie było kogo ratować. Część kadłuba, który spadła w centralnej części parku była praktycznie pozbawiona pasażerów, większość siedzisk pozostawała pusta lub nie było ich wcale. Oprócz tego, w odległości około stu metrów, w ziemię wryło się jedno ze skrzydeł. Reszta wraku nie została na razie znaleziona, prawdopodobnie szczątki porozrzucane są w innych rejonach wyspy. -Ale tu jest burdel... Gdzie jest kokpit?- to pytanie zadał Andrij Pustow, a zostało skierowane do dowódcy strażaków,którego ludzie w błyskawicznym tempie rozpoczęli przeczesywanie okolicznego lasu. -Jeszcze nie wiemy Towarzyszu Komendancie, jednak przypuszczamy, że może znajdować się na końcu szlaku...- nim mężczyzna zdołał dokończyć swoją wypowiedź, Pustow przerwał mu -Jakiego znowu szlaku?! Samolot rozbija się w biały dzień, na oczach cywili, a wy mówicie mnie tu jakimś szyfrem. Gadajcie do rzeczy!- burknął esbek Strażak zasugerował mu, żeby za nim poszedł. Gdy doszli do na szybko zorganizowanego sztabu, z którego kierowano akcją ratunkową, Andrijowi ukazały się liczne monitory, które przekazywały materiał wideo na żywo z kamer umieszczonych na płozach śmigłowców ratunkowych oraz małych, naramiennych kamer strażackich. Do tej pory, służby przeczesały jedynie teren parku, na którym można było znaleźć wiele porozrzucanych ciał, bagaży i części maszyny. Po zapoznaniu się z nagraniami, strażacy postanowili rozpocząć przeczesywanie lasu publicznego, wybrzeża oraz wód terytorialnych, do czego zaangażowali Straż Wybrzeża. RE: Zagubiony lot - Henryk Wespucci - 10 Sty 2020 Miejsce cały czas przeczesywały helikopter Straży Pożarnej, oraz dwa śmigłowce milicyjne z Komendy Obwodowej w Los Bananos. Na miejsce katastrofy zostali wezwani funkcjonariusze Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej, którzy przeczesywali metr, po metrze las publiczny, przyległy do Parku Narodowego. Teren Parku Narodowego przeszukiwali natomiast strażnicy parku, wspólnie ze strażakami, dogaszającymi tlące się elementy. Nad całością akcji poszukiwawczej, bo już tak można było o niej mówić, chociaż oficjalnie nie została podjęta informacja o zmianie formy działań, czuwała Delegatura Obwodowa Służby Bezpieczeństwa Volkianu w Los Bananos. To od nich zależało to, jakie kroki zostaną podjęte w pierwszej kolejności. Do czasu powiadomienia i przyjazdu centralnych organów, to właśnie SBV czuwało nad zbieraniem materiału dowodowego. RE: Zagubiony lot - Adam Aleksander II - 10 Sty 2020 Komendant biura Służb Bezpieczeństwa Volkianu postanowił oddalić się z miejsca katastrofy i wrócić do biura. Droga powrotna zdawała się być znacznie dłuższa niż gdy jechał na lotnisko, co powodowało, że denerwował się bardziej niż powinien. Gdy dotarł na miejsce, jak burza wpadł do budynku i od razu wykręcił numer alarmowy do Krasnodarska. Po krótkim oczekiwaniu usłyszał głos w słuchawce mówiący:
-Z tej strony Urszula Mila, konsultantka linii alarmowej Los Bananos-Krasnodarsk, cieszymy się, że postanowili Państwo skorzystać z naszych usług. W czym mogę pomóc?
-Oficer Andrij Pustow. Samolot rozbił się na wyspie, potrzebujemy dodatkowej ekipy poszukiwawczej na wodzie oraz kogoś, kto zbada na miejscu zabezpieczone przez nas materiały. Lepiej się kurwa pospieszcie, zanim zrobi się z tego syf, media już się zjeżdżają- odpowiedział Pustow
-Rozumiem, informacja ta zostanie przekazana odpowiednim służbom, które przejmą dowodzenia nad całą tą sytuacją.
Rozmowa była krótka i zwięzła. Na wyspę wyruszyli technicy mający za zadanie zbadać materiały dowodowe, które przechowywane będą w odpowiednim hangarze. Z okolicznych portów wypłynęły również jednostki wyposażone w sonary, które mają znaleźć fragmenty wraku, które ewentualnie wpadły do wody.
RE: Zagubiony lot - Henryk Wespucci - 10 Sty 2020 O telefonie dowiedziały się najwyższe władze Volkianu, w tym Prezydent Socjalistycznej Republiki Volkianu, który polecił Jurijowi Novakowi, szefowi służb specjalnych, oraz dyrektorowi biura politycznego Kancelarii Prezydenta polecieć natychmiast na miejsce, rządowym Iłem. Były Minister Wojny i Propagandy wiedział, jak postępować w takim przypadku, zebrał ze sobą grupę techników awiacji. Na miejscu tymczasem zaczęli zbierać się dziennikarze różnych redakcji, zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Oczekiwali od służb informacji i potwierdzenia wypadku. Niestety, nic takiego nie miało miejsca. Dziennikarze koczowali przed wjazdami na teren zamknięty, relacjonując wszystko to, co widzieli. A widzieli niewiele. Służby bezpieczeństwa dokładnie zabezpieczyły miejsce katastrofy i oddzieliły je od miejsc ogólnodostępnych. Tymczasem Minister Transportu wspólnie z Narodową Radą Awiacji ustala co to za samolot, oraz próbuje skontaktować się z przewoźnikiem, celem uzyskania dokładniej listy pasażerów, aby przesłać ją do służb w terenie. RE: Zagubiony lot - Adam Aleksander II - 12 Sty 2020 Trzy jednostki pływające z Marynarki Wojennej Volkianu, wspomagane przez korwetę FFN-K-31 wyruszyły na wody otaczające Los Bananos. Okręt centrali skierował się w stronę Samundy, ponieważ istnieje ryzyko, że ważne szczątki zostały tam zniesione przez prądy morskie. Tymczasem przewoźnik poinformował, że maszyna ta była cywilna i przewoziła około 189 pasażerów i 8 członków załogi. Gdy informacja ta dotarła do uszu ministra, postanowił poinformować najbliższych o zaistniałej sprawie w momencie, kiedy zostanie podana pełna lista pasażerów. RE: Zagubiony lot - Henryk Wespucci - 12 Sty 2020 Na miejscu zjawił się specjalny prezydencki wysłannik Prezydenta Volkianu, Jurij Novak. Wraz z sprowadzoną na miejsce grupą ekspertów natychmiast udał się do polowego centrum zarządzania akcją. Mieli dowiedzieć się dokładnie od jednostek, które pierwsze były na miejscu co dokładnie się stało, oraz jak obecnie przebiega akcja poszukiwawcza. Gdy tylko wszedł do namiotu strażaków odparł: - A co to kurwa ma być? Macie tu taki burdel że japierdolę. Nie potraficie przez parę godzin zgromadzić materiału dowodowego, wszystko kurwa sam mam robić. Macie kurwa jeśli będzie trzeba orać ten cały Park Narodowy w poszukiwaniu elementów wraku. Jeszcze dziś komisja ma dostać wszystkie elementy wraku, gotowe do oględzin. A. I co z ofiarami? Przeżył ktoś? Listę pasażerów powinniście za niedługo dostać, bo Minister Transportu ustala ostatnie nazwiska. Po otrzymaniu odpowiedzi Novak planował podjechać do Delegatury SBV w Los Bananos, bo przecież w polu pracować nie będzie. Dojazd tam jednak nie mógł być taki prosty. Ponad 20 różnych agencji medialnych już koczowało tutaj, jak i przed siedzibą SBV w Los Bananos, oczekując na jakiekolwiek informacje, oraz sam fakt potwierdzenia katastrofy. Do tej pory rząd, oraz władze terenowe zaprzeczały że doszło do jakiegokolwiek wypadku lotniczego. RE: Zagubiony lot - Adam Aleksander II - 13 Sty 2020 Pustow siedział na swoim biurku, z założonymi rękoma i patrzył się w próżnię, jakby szukał tam odpowiedzi na to, za jakie grzechy coś takiego musiało stać się akurat na jego służbie. Po chwili bezczynności sięgnął jeszcze raz po plik papierów, który znajdował się tuż obok niego, była to lista osób, które leciały fatalnym lotem. Nagle drzwi otworzyły się z trzaskiem, a do środka wszedł szef SBV. -Pustow, przekażcie listę natychmiast. Musimy zorientować się, czy ktoś spokrewniony z Partią leciał tym lotem- rozkazał Jurij -Macie- Andrij rzucił listę na biurko obok- nikt ważny nie zginął. Teraz największym naszym zmartwieniem jest brak czarnych skrzynek z zapisem lotu i banda medialnych pijawek, które tylko czekają na nas, aż wyjdziemy. Co im przekażemy? Novak przejrzał szybko listę, po czym rzucił: -Wymyślicie coś Pustow, wymyślicie. Ja tymczasem zajmę wasz gabinet, dopóki nie rozwiążemy tej sprawy Komendant wyszedł bez słowa z gabinetu, a następnie wyszedł naprzeciw morzu dziennikarzy i kamer, jaskrawe błyski lamp aparatów fotograficzny i ogólny chaos połączony z hałasem bardzo go zdenerwował. -Jakie jest oficjalne stanowisko rządu?- zapytał się jeden z reporterów -Co się stało z tym samolotem?- dodał drugi -Szanowni Państwo, trudno mi to mówić, lecz lot o numerach VK-7734 rozbił się w okolicznych lasach. Wstępne ustalenia dowodzą, że był to zamach przeprowadzony przez grupę zachodnich burżujów, imperialistów chcących osłabić Nasze Państwo! Lecz my będziemy silni, nie damy się rozbić.- odpowiedział Andrij, po czym wrócił do środka -Brawo Pustow!- zawołał Novak -Dzię...-chciał odpowiedzieć esbek, lecz przerwano mu -Myślałem, że jesteście tylko spasionym, bezużytecznym robalem, ale teraz wiem, że jesteście jeszcze głupi!- wykrzyknął Jurij -Nie rozumiem...- powiedział nieśmiało Andrij -Wiemy to. Teraz zajmiecie się dochodzeniem i lepiej, żeby dowody potwierdziły waszą teorię, inaczej staniecie przed sądem!- po tych słowach szef SBV wrócił do swoich spraw, a Pustow usiadł oniemiały |