26 Paż 2020, 21:37:22
Novak nie zdążył zareagować. Poczuł coś na swojej głowie. W tej właśnie chwili stracił przytomność, nie widząc za bardzo twarzy tych, którzy go atakowali. Furgonetka odjechała z piskiem w stronę wyjazdu z miasta, trudno było się spodziewać, co może się dziać dalej.
W tym czasie Henryk Wespucci, który wraz z grupą agentów SBV ewakuował się w ostatniej chwili niemal o włos unikając śmierci, lekko poobijany, przez próbujących go wyszarpać protestujących, znalazł się gdzieś w jakieś paskudnej okolicy. Nie pamiętał, żeby ostatnio był w tej dzielnicy, ale ostatecznie przypomniał sobie. Tu gdzieś była wojskowa bocznica kolejowa w Krasnodarsku, na której czekał na niego już skład rządowy, który miał ewakuować I Sekretarza ze stolicy. Z każdą chwilą robiło się coraz bardziej... gorąco. Pomimo nawoływać ze strony Żmigrodzkiego, lud stał się coraz bardziej wściekły. Coraz więcej osób próbowało dostać się do Krasnodarska, oczywiście bezskutecznie - nikt nie mógł wjechać i wyjechać z miasta z powodu blokady.
Po kilku minutach oczekiwania, 5 wagonowy skład specjalny z asystą Straży Ochrony Kolei, Służby Bezpieczeństwa Volkianu i obsadą wojskową odjechał w stronę Sarjeńska. Tam wydawało się być obecnie względnie bezpiecznie. Henryk usiadł wygodnie w swojej salonce, gdzie było już przygotowane dla niego stanowisko łączności. Miał połączyć się z Komitetem Centralnym i sprawdzić, jak sobie radzą. Myślał, że znajdzie tam jeszcze Novaka. Wykręcił odpowiedni numer i gdy ktoś odebrał odezwał się.
- Z tej strony Wespucci. Towarzyszu Novak, to wy? Jak wygląda sytuacja, proszę mnie meldować na bieżąco. Za kilka minut odbędę rozmowę telefoniczną z ministrem wojny w sprawie siłowego rozwiązania sprawy kolejarzy. Halo? Towarzyszu Novak? To wy? - mówił do słuchawki Wespucci.
W tym czasie Henryk Wespucci, który wraz z grupą agentów SBV ewakuował się w ostatniej chwili niemal o włos unikając śmierci, lekko poobijany, przez próbujących go wyszarpać protestujących, znalazł się gdzieś w jakieś paskudnej okolicy. Nie pamiętał, żeby ostatnio był w tej dzielnicy, ale ostatecznie przypomniał sobie. Tu gdzieś była wojskowa bocznica kolejowa w Krasnodarsku, na której czekał na niego już skład rządowy, który miał ewakuować I Sekretarza ze stolicy. Z każdą chwilą robiło się coraz bardziej... gorąco. Pomimo nawoływać ze strony Żmigrodzkiego, lud stał się coraz bardziej wściekły. Coraz więcej osób próbowało dostać się do Krasnodarska, oczywiście bezskutecznie - nikt nie mógł wjechać i wyjechać z miasta z powodu blokady.
Po kilku minutach oczekiwania, 5 wagonowy skład specjalny z asystą Straży Ochrony Kolei, Służby Bezpieczeństwa Volkianu i obsadą wojskową odjechał w stronę Sarjeńska. Tam wydawało się być obecnie względnie bezpiecznie. Henryk usiadł wygodnie w swojej salonce, gdzie było już przygotowane dla niego stanowisko łączności. Miał połączyć się z Komitetem Centralnym i sprawdzić, jak sobie radzą. Myślał, że znajdzie tam jeszcze Novaka. Wykręcił odpowiedni numer i gdy ktoś odebrał odezwał się.
- Z tej strony Wespucci. Towarzyszu Novak, to wy? Jak wygląda sytuacja, proszę mnie meldować na bieżąco. Za kilka minut odbędę rozmowę telefoniczną z ministrem wojny w sprawie siłowego rozwiązania sprawy kolejarzy. Halo? Towarzyszu Novak? To wy? - mówił do słuchawki Wespucci.
