24 Paż 2020, 23:24:42
Godzina 21:00. Od kilku godzin padał pierwszy w Volkianie śnieg. Tego roku zima zawitała tu wyjątkowo wcześnie. Lekki podmuch wiatru unosił płatki śniegu. Płyta postojowa krasnodarskiego lotniska pokrywała się powoli białym puchem. Stanowisko oświetlane było przez trzy lampy. Dokładnie takie same, jakie można było spotkać na ulicach. Ich żółte światło delikatnie padało na śnieżny dywan, zostawiając tylko długi cień kilku osób oczekujących na płycie. Ubrani w długie, czarne płaszcze przechadzali się, raz w jedną, po chwili w drugą stronę, drążąc ślady w świeżym śniegu. Kilkanaście metrów od nich z odpalonymi silnikami i kierowcami czekały czarne limuzyny. Swoimi światłami dodatkowo oświetlały tą ciemną płytę lotniska.
- Mieli być jakiś kwadrans temu... kurwa mać. Wespucci znów robi z nas kurwa darmowe taksówki po stolicy, dla jakichś jebanych gości, co ich nikt kurwa nie widział. Kto to jest w ogóle? - spytał jeden z mężczyzn, odpalając przy tym swojego papierosa, mocno się zaciągając. - Jest w kurwę zimno i mamy tu stać i czekać. Co oni kurwa? Korki mają? - wykrzyczał mocno dalej.
- Towarzyszu, sklejcie pizdę. To wasz zasrany obowiązek - odparł inny, dopalając swojego papierosa i rzucając niedopałka w śnieg, rozcierając go obcasem.
Kilka minut później stało się to, na co wszyscy czekali. Na lotnisku wylądował samolot pasażerski z tajemniczym gościem na pokładzie. Gdy był on już na wysokości stanowiska postojowego, wszyscy zebrali się w jakąś usystematyzowaną grupę, po czym oczekiwali na to, aż tajemniczy gość wyjdzie do nich do samolotu.
- Mieli być jakiś kwadrans temu... kurwa mać. Wespucci znów robi z nas kurwa darmowe taksówki po stolicy, dla jakichś jebanych gości, co ich nikt kurwa nie widział. Kto to jest w ogóle? - spytał jeden z mężczyzn, odpalając przy tym swojego papierosa, mocno się zaciągając. - Jest w kurwę zimno i mamy tu stać i czekać. Co oni kurwa? Korki mają? - wykrzyczał mocno dalej.
- Towarzyszu, sklejcie pizdę. To wasz zasrany obowiązek - odparł inny, dopalając swojego papierosa i rzucając niedopałka w śnieg, rozcierając go obcasem.
Kilka minut później stało się to, na co wszyscy czekali. Na lotnisku wylądował samolot pasażerski z tajemniczym gościem na pokładzie. Gdy był on już na wysokości stanowiska postojowego, wszyscy zebrali się w jakąś usystematyzowaną grupę, po czym oczekiwali na to, aż tajemniczy gość wyjdzie do nich do samolotu.
