14 Lut 2020, 22:25:49
Dziś przedstawiam wam nową książkę pod tytułem ,,Moda na Ampracz". Zapraszamy do czytania:
Odc.1 Ukradłem jej chłopaka
Pewnego wspaniałego dnia zwanymi Walentynkami, Alojzy wstał z łóżka. Ogólnie Alojz miał 17 lat i dziś musiał iść do szkoły. Potem jak przybył do szkoły i otworzył drzwi, zobaczył Monikę. Trzeba przyznać była w złym humorze, a zresztą zobaczcie sami dlaczego:
-Alojz: Cześć Monika
-Monika: O proszę, witam. Nie zapomniałeś przypadkiem o czymś?
-Alojz: A o czym miałem zapomnieć?
-Monika: Dziś są walentynki geniuszu.
-Alojz: Gdzie się walą tynki??!!
-Monika: Przecież to jest święto.
-Alojz: Ale jakie święto? Że tynk nam na głowę zaraz spadnie?
-Monika: Nie, po prostu walentynki to te święto zakochanych o których ci mówiłam.
-Alojz: A faktycznie, coś tam wspominałaś. Ale co to ma wspólnego ze mną?
-Monika: No masz może coś dla mnie?
-Alojz: Jak pytasz o te wczorajsze bułki to je Marian zjadł
I wtedy przychodzi Marian:
-Marian: Ja nic nie zjadłem, wypraszam sobie!
-Alojz: A co same się zjadły niby?
-Marian: Nie. Po prostu bułkami nakarmiłem królika
-Alojz: Po pierwsze króliki nie jedzą bułek. A po drugie ty nie masz królików.
-Monika: Nie chcę wam przeszkadzać, ale Alojz.
-Alojz: Słucham ciebie Moniko.
-Monika: Nie o bułki mi chodziło. Masz dla mnie jakiś prezent?
-Alojz: Jak to prezent?
-Marian: E nie słuchaj jej. Ona miała na myśli present, te słowo z angielskiego co oznacza prezydent.
-Monika: Wy tak na serio... A ogółem Alojz nie wierzę że zapomniałeś. Masz szczęście że kupiłam bilety do kina, idziesz dziś ze mną na film?
-Alojz: A jaki to film?
-Monika: Komedia Romantyczna
-Marian: E tam. Tragedie romantyczne są ciekawsze. Choć Alojz po szkole na fantę, będzie fajnie.
-Alojz: No ciężki wybór
-Monika: To już mnie nie kochasz?
-Alojz: Jak nie kocham? Nie rozumiem
-Marian: No bo wiesz, to co ma się motyle w brzuchu i te sprawy.
-Alojz: Fuj!! Ja nie chcę mieć motyli w brzuchu! Obraziłaś mnie Monika, idę z Marianem na fantę.
-Monika: Wiesz co, słaby jesteś. Pójdę sama, ale liczyłam że będziesz o mnie w walentynki pamiętał.
I wtedy zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcję. Wtedy jedynie Marian dodał:
-Marian: No to jesteśmy umówieni na fantę, ziom!
Koniec odc.1
Odc.1 Ukradłem jej chłopaka
Pewnego wspaniałego dnia zwanymi Walentynkami, Alojzy wstał z łóżka. Ogólnie Alojz miał 17 lat i dziś musiał iść do szkoły. Potem jak przybył do szkoły i otworzył drzwi, zobaczył Monikę. Trzeba przyznać była w złym humorze, a zresztą zobaczcie sami dlaczego:
-Alojz: Cześć Monika
-Monika: O proszę, witam. Nie zapomniałeś przypadkiem o czymś?
-Alojz: A o czym miałem zapomnieć?
-Monika: Dziś są walentynki geniuszu.
-Alojz: Gdzie się walą tynki??!!
-Monika: Przecież to jest święto.
-Alojz: Ale jakie święto? Że tynk nam na głowę zaraz spadnie?
-Monika: Nie, po prostu walentynki to te święto zakochanych o których ci mówiłam.
-Alojz: A faktycznie, coś tam wspominałaś. Ale co to ma wspólnego ze mną?
-Monika: No masz może coś dla mnie?
-Alojz: Jak pytasz o te wczorajsze bułki to je Marian zjadł
I wtedy przychodzi Marian:
-Marian: Ja nic nie zjadłem, wypraszam sobie!
-Alojz: A co same się zjadły niby?
-Marian: Nie. Po prostu bułkami nakarmiłem królika
-Alojz: Po pierwsze króliki nie jedzą bułek. A po drugie ty nie masz królików.
-Monika: Nie chcę wam przeszkadzać, ale Alojz.
-Alojz: Słucham ciebie Moniko.
-Monika: Nie o bułki mi chodziło. Masz dla mnie jakiś prezent?
-Alojz: Jak to prezent?
-Marian: E nie słuchaj jej. Ona miała na myśli present, te słowo z angielskiego co oznacza prezydent.
-Monika: Wy tak na serio... A ogółem Alojz nie wierzę że zapomniałeś. Masz szczęście że kupiłam bilety do kina, idziesz dziś ze mną na film?
-Alojz: A jaki to film?
-Monika: Komedia Romantyczna
-Marian: E tam. Tragedie romantyczne są ciekawsze. Choć Alojz po szkole na fantę, będzie fajnie.
-Alojz: No ciężki wybór
-Monika: To już mnie nie kochasz?
-Alojz: Jak nie kocham? Nie rozumiem
-Marian: No bo wiesz, to co ma się motyle w brzuchu i te sprawy.
-Alojz: Fuj!! Ja nie chcę mieć motyli w brzuchu! Obraziłaś mnie Monika, idę z Marianem na fantę.
-Monika: Wiesz co, słaby jesteś. Pójdę sama, ale liczyłam że będziesz o mnie w walentynki pamiętał.
I wtedy zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcję. Wtedy jedynie Marian dodał:
-Marian: No to jesteśmy umówieni na fantę, ziom!
Koniec odc.1
