23 Mar 2025, 18:36:06
Obywatele, obywatelki
Nieczęsto decyduję się na to, żeby napisać kilka słów w przestrzeni publicznej. Szczególnie poniekąd tych o pewnej ponurej powadze, kiedy ostatnie tygodnie stoją raczej w tematyce słonecznego trollowania, wszechobecnych past i emocjonalnych uniesien, głównie za sprawą dwóch rzeczy - ostatnich wyborów rządowych oraz (a nawet przede wszystkim), za sprawą Burka i jego rozprawy. Bo ta zresztą nie była czymś, na co powinniśmy sobie, jako dojrzałe społeczeństwo pozwolić. Cała sytuacja jest prozaiczna i śmieszna, tak mało istotna w naszym społeczeństwie, że napompowanie jej do rangi najciekawszego wydarzenia ostatniego półrocza zahacza o swego rodzaju komedię.
Sama zasadność czynu i wina nie ulega co prawda wątpliwościom, bo jednak mieliśmy do czynienia z czynem, który należy rozpatrywać w ramach wykroczenia lub przestępstwa (nie wiem, czy przestępstwo to nie za dużo powiedziane, sam raczej patrzyłbym na to co najwyżej w randze wykroczenia właśnie). Wokół tego wszystkiego mieliśmy natomiast teatr. Elegancki akt oskarżenia, całe postępowanie przygotowawcze, oskarżenie, rozprawę, posiedzenie niejawne i chciałoby się rzec, że na koniec jeszcze wyrok, ale nie. Po wyroku mamy jeszcze ułaskawienie, chociaż JKM Dagobert rozpatrywał sprawę i to on wydał ostateczny wyrok.
I o ile początek zapowiadał się na ciekawe przedstawienie, tak potem obsada spadła na psy. Mateusz odegrał swoją rolę perfekcyjnie, krzyki osiedla volkiańskiego też nie dały o sobie zapomnieć i odegrały znaczącą rolę w tej komedii. Rola oskarżonego i winnego też została odegrana w ciekawy sposób - niby przyznaje się do winy, ale jednak nikt go nie słucha, próbując udowodnić, że jest winny, udając że nic nie słyszeli.
A potem pojawili się aktorzy, którzy nie chcieli chyba grać w przedstawieniu. O ile próbowali grać w tej sztuce, tak zarówno JKM Dagobert, jak i Bolesław nie odegrali tej roli w sposób przełomowy, a moja rola w tym przedstawieniu w ogóle powinna zapisać się na kartach historii wyblakłymi literami, żeby nikt nie mógł o niej przeczytać jeszcze raz, bo nie byłem szczególnie zainteresowany rozprawą, ani nie wziąłem szczególnie aktywnego udziału w przesłuchaniach świadków, czy też koniec końców nie zająłem się sprawą w jakkolwiek należyty sposób.
Nie można też powiedzieć, że wyrok jest całkowicie poprawnie sformułowany. O ile proceduralnie jest to poprawne i przede wszystkim ważne - tak ubranie tego w słowa nie jest do końca zgodne z prawdą. Wyrok nie został podjęty jednomyślnie. Został on przesłany do weryfikacji, ale nie zdążyłem - zresztą nie tylko ja, koniec końców się do niego odnieść. I tutaj powiem całkowicie otwarcie - nie zgadzam się z wyrokiem, jaki zapadł. Uważam, że Burek powinien zostać uniewinniony, a nie ułaskawiony. Znaki, że do ułaskawienia dojdzie mieliśmy już w trakcie rozprawy, a nawet przed rozprawą.
A dlaczego tak uważam? Bo nie jesteśmy w Sarmacji. To jest chyba jedna z tych sytuacji, w których mogę powiedzieć szczerze, że cieszę się, że nie jesteśmy (aczkolwiek mam nadzieję to tylko kwestia czasu) jeszcze częścią Księstwa. Tam cyrk z ułaskawieniem by nie przeszedł, kara pewnie byłaby niższa, ale ryzykowalibyśmy straceniem bądź co bądź wartościowego, chociaż niepotrzebnie aż tak kontrowersyjnego obywatela. Bo jakby nie patrzeć, mamy narrację Trinitzu, mamy w tym momencie jedne z najlepszych map geograficznych na całym Pollinie, język winkulijski rozkwitł m.in. dzięki dużemu zaangażowaniu Burka. Pomógł on też w odkryciu i popularyzacji wiedzy historycznej - szczególnie na temat czarnokrajestanu. Mnie to wcześniej w żaden sposób nie interesowało i dopiero od momentu działań "burkowych" przyjrzałem się Czarnokrajestanowi trochę bliżej - szczególnie, że to częściowo pokrywały się one z terytorium ówczesnej Zanahorii.
Sama rozprawa to też był niezły cyrk, mowy końcowe to już wyraz znudzenia sytuacją przedłużającej się sprawy, której rozpatrywanie nie zajęłoby więcej niż kilka chwil gdybyśmy od razu sobie na ten temat porozmawiali na Discordzie (pomijając, że ja się udzieliłem z raz już pod koniec całej sprawy, może też z mniejszą merytoryką, niż powinno się tego oczekiwać).
W pewnym stopniu ta sprawa ukazuje również, jak mało istotne jest dla nas nasze obecne prawo i jak bardzo nieznaczące w kontekście więzów obywatelskich. Bo jednak Burek jest według swojej definicji "obywatelem Winkulii lepszego sortu". Ma dostępy do poufnych danych, jego głos jest brany pod uwagę przy podejmowaniu najważniejszych decyzji. I chociaż bardzo bym chciał zaprzeczyć samej teorii, tak wiem, że w tym wypadku jest to prawda. Chociaż niekoniecznie bym stawiał tutaj granicę pomiędzy "nami", a rodem Emrych, czy Ulrichem von Deenem. Jednak przemyślenia o tym, kto jest "obywatelem drugiego sortu" pozostawię już dla siebie.
Poniekąd uważam, że nam winkulijskie prawo nie jest potrzebne i w pewnym stopniu rozwiązaniem tego problemu jest integracja z Sarmacją, gotowe rozwiązania, które tylko czekają na to, aż je przyjmiemy. Szczególnie, że wiele nas łączy z sarmacką mentalnością i podejściem do dużej ilości spraw. Nasze prawo wcale nie jest wzorcem z którego Sarmacja mogłaby się uczyć - wręcz przeciwnie, to my przejęliśmy jej najgorsze nawyki techniki ustawodawczej. Bo nie udawajmy, nasze prawo nie jest idealne, a cała sprawa z Burkiem tylko to potwierdza - mnóstwo niedopowiedzeń, niejasne przepisy, nagminny brak terminowości. No i przede wszystkim, to nie jest coś, w co chcemy się bawić. Losowanie ławników z łapanki? To ci dopiero heca. Dosyć oczywiste jest, że w składzie orzekającym powinien być Henryk. To czy za mnie, czy za Bolesława (preferencyjnie jednak za mnie) to sprawa drugorzędna.
No i mi się wena na lanie wody skończyła. Można podyskutować, ale to jest mój punkt widzenia na całą sprawę. Kompletnie niepotrzebny, ale uznałem, że jak nie napiszę to mnie szlag trafi.
Pozdrawiam Fatimę i wszystkich jej ex.
![[Obrazek: 99527777916551826.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1054/99527777916551826.png)
Każdy Winkuliczyk ma te trzy cechy
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
