13 Kwi 2024, 23:27:36
Czcigodni Rektorzy!
Szanowni Studenci!
Z racji, że to mój pierwszy wykład, wygłoszony w tym pięknym gmachu Królewskiego Uniwersytetu, uniżenie przepraszam za ewentualną niefrasobliwość i błędy, naruszające powagę tej znamienitej instytucji. Naszła mnie albowiem refleksja i potrzeba podzielenia się nią z państwem, a wszyscy doskonale wiemy, że ostatnio z debatami u nas licho. Niestety okres nie pozwala nam, aby w pełni cieszyć się rozrywką jaką są mikronacje. Byłbym jednak bardzo zadowolony, gdybym chociaż w niewielkim stopniu ten stan rzeczy poprawił. Nie przedłużając więc, przejdźmy do właściwego tematu.
Nie ukrywam, temat ten wyniknął z tocznych rozmów o szlaku handlowym Desowa-Funan [3] [4]. Ale będzie nie tylko o tym. Temat ten jest o wiele szerszy i nie dotyczy tylko gospodarki, ale również pozycji politycznej. Jeśli spojrzymy na wszystkie inwestycje w gospodarkę, poczynione w ostatnim czasie, możemy dostrzec taką zależność. Chociażby wspomniany wcześniej szlak handlowy, który weźmiemy teraz na tapet. Szlak handlowy Desowa-Funan swoim ogromem obejmuję budowę tysięcy kilometrów lini kolejowej i autostrad. Obejmie on aż trzy państwa: Związek Winkulijski, Nową Ordę i Nan Di. Wszystkie te państwa zostaną wspólnie skomunikowane tym, oraz wieloma innymi, mniejszymi szlakami handlowymi. Oznacza to zwiększenie możliwości logistycznych, eksportowych i importowych. Produkty pochodzące z naszego kraju będą trafiały na półki sklepowe w odległej Nandzie i odwrotnie. To samo tyczy się budowy linii kolejowej Rutzelburg - Ruhn [1] oraz zawieszonego programu "Od morza do morza"[2]. Wszystkie te inwestycje bezsprzecznie niosą za sobą walory gospodarcze. Politycznie również na tym zyskamy. Przede wszystkim zwiększamy swoją pozycję na kontynencie, otwierając się na rynki zagraniczne i tworząc odpowiednie warunki ku temu. Niebawem do Królestwa Hawilandu wysyłane będą transporty z zaopatrzeniem i sprzętem wojskowym. Nasze towary powoli rozchodzą się po Nordacie, czyniąc z nas wartościowego dostawcę. Ponadto to, inwestycje skupione wokół kilku państw (szlak Desowa-Funan) są okazją do zaciśnięcia współpracy i poprawy swoich relacji. Nie minę się z prawdą, gdy napiszę, że nasze relacje z Nową Ordę i Nan Di będą o wiele lepsze, niż gdybyśmy nie zdecydowali się na podobną inwestycję. Swoją drogą, właśnie w taką stronę powinien zmierzać ten mityczny pannordatyzm. Temat ten pozostawię jednak na inną dyskusję. Mimo spadku aktywności, wkraczamy w szczególny okres dla naszego państwa. Przed nami wizja kilku strategicznych inwestycji infrastrukturalnych. Szlak handlowy Desowa-Funan to zaledwie początek. Na horyzoncie jest przecież możliwość rozwoju winkulijskich portów, co niesie za sobą otwarcie nowych morskich szlaków handlowych, oraz budowa mostu między Związkiem Winkulijskim i Nan Di. Na realizację wciąż czeka program "Od morza do morza" jeszcze bardziej ambitniejszy i porażający swoim ogromem. Gdyby tylko były odpowiednie chęci, Winkulia może stać za skomunikowaniem większości naszego kontynentu. Jednakże widzę w tym pewnie problem. Niestety w obecnym rządzie brakuje osoby, która mogłaby kontrolować te wszystkie projekty. Od początku kadencji stanowisko Ministra Gospodarki nie zostało obsadzone. Może oznaczać to tyle, że obecny Premier w swoim przekaniu stwierdził, że samodzielnie jest w stanie prowadzić te sferę życia państwa. Niestety, widząc obecną aktywność Premiera, obawiam się, że ta szansa może przejść nam koło nosa. Premier, przez brak czasu, nie jest w stanie doprowadzić do końca najistotniejszych zmian wewnątrz państwa, a tym bardziej skupić się na polityce gospodarczej.
A Szanowni Państwo co o tym uważają? Czy powinniśmy dalej inwestować w rozwój infrastruktury? Czy tego typu inwestycji mogą wpłynąć na naszą pozycję na kontynencie? Zachęcam do dyskusji.
Szanowni Studenci!
Z racji, że to mój pierwszy wykład, wygłoszony w tym pięknym gmachu Królewskiego Uniwersytetu, uniżenie przepraszam za ewentualną niefrasobliwość i błędy, naruszające powagę tej znamienitej instytucji. Naszła mnie albowiem refleksja i potrzeba podzielenia się nią z państwem, a wszyscy doskonale wiemy, że ostatnio z debatami u nas licho. Niestety okres nie pozwala nam, aby w pełni cieszyć się rozrywką jaką są mikronacje. Byłbym jednak bardzo zadowolony, gdybym chociaż w niewielkim stopniu ten stan rzeczy poprawił. Nie przedłużając więc, przejdźmy do właściwego tematu.
Nie ukrywam, temat ten wyniknął z tocznych rozmów o szlaku handlowym Desowa-Funan [3] [4]. Ale będzie nie tylko o tym. Temat ten jest o wiele szerszy i nie dotyczy tylko gospodarki, ale również pozycji politycznej. Jeśli spojrzymy na wszystkie inwestycje w gospodarkę, poczynione w ostatnim czasie, możemy dostrzec taką zależność. Chociażby wspomniany wcześniej szlak handlowy, który weźmiemy teraz na tapet. Szlak handlowy Desowa-Funan swoim ogromem obejmuję budowę tysięcy kilometrów lini kolejowej i autostrad. Obejmie on aż trzy państwa: Związek Winkulijski, Nową Ordę i Nan Di. Wszystkie te państwa zostaną wspólnie skomunikowane tym, oraz wieloma innymi, mniejszymi szlakami handlowymi. Oznacza to zwiększenie możliwości logistycznych, eksportowych i importowych. Produkty pochodzące z naszego kraju będą trafiały na półki sklepowe w odległej Nandzie i odwrotnie. To samo tyczy się budowy linii kolejowej Rutzelburg - Ruhn [1] oraz zawieszonego programu "Od morza do morza"[2]. Wszystkie te inwestycje bezsprzecznie niosą za sobą walory gospodarcze. Politycznie również na tym zyskamy. Przede wszystkim zwiększamy swoją pozycję na kontynencie, otwierając się na rynki zagraniczne i tworząc odpowiednie warunki ku temu. Niebawem do Królestwa Hawilandu wysyłane będą transporty z zaopatrzeniem i sprzętem wojskowym. Nasze towary powoli rozchodzą się po Nordacie, czyniąc z nas wartościowego dostawcę. Ponadto to, inwestycje skupione wokół kilku państw (szlak Desowa-Funan) są okazją do zaciśnięcia współpracy i poprawy swoich relacji. Nie minę się z prawdą, gdy napiszę, że nasze relacje z Nową Ordę i Nan Di będą o wiele lepsze, niż gdybyśmy nie zdecydowali się na podobną inwestycję. Swoją drogą, właśnie w taką stronę powinien zmierzać ten mityczny pannordatyzm. Temat ten pozostawię jednak na inną dyskusję. Mimo spadku aktywności, wkraczamy w szczególny okres dla naszego państwa. Przed nami wizja kilku strategicznych inwestycji infrastrukturalnych. Szlak handlowy Desowa-Funan to zaledwie początek. Na horyzoncie jest przecież możliwość rozwoju winkulijskich portów, co niesie za sobą otwarcie nowych morskich szlaków handlowych, oraz budowa mostu między Związkiem Winkulijskim i Nan Di. Na realizację wciąż czeka program "Od morza do morza" jeszcze bardziej ambitniejszy i porażający swoim ogromem. Gdyby tylko były odpowiednie chęci, Winkulia może stać za skomunikowaniem większości naszego kontynentu. Jednakże widzę w tym pewnie problem. Niestety w obecnym rządzie brakuje osoby, która mogłaby kontrolować te wszystkie projekty. Od początku kadencji stanowisko Ministra Gospodarki nie zostało obsadzone. Może oznaczać to tyle, że obecny Premier w swoim przekaniu stwierdził, że samodzielnie jest w stanie prowadzić te sferę życia państwa. Niestety, widząc obecną aktywność Premiera, obawiam się, że ta szansa może przejść nam koło nosa. Premier, przez brak czasu, nie jest w stanie doprowadzić do końca najistotniejszych zmian wewnątrz państwa, a tym bardziej skupić się na polityce gospodarczej.
A Szanowni Państwo co o tym uważają? Czy powinniśmy dalej inwestować w rozwój infrastruktury? Czy tego typu inwestycji mogą wpłynąć na naszą pozycję na kontynencie? Zachęcam do dyskusji.

