03 Sie 2023, 16:25:53
Szelenya okiem Karla Ostterboerga
Pierwsze wzmianki o Szelenach pochodzą z XIII wieku. Opisuje je burgijski pisarz, publicysta i podróżnik – Karl Ostterboerg. Cytując jego dzieło „Wielkie podróże po nieznanym” tak opisuje Szelenyę pod względem rolniczym i krajobrazowym:
„Gdy wyszedłem wreszcie z górskich zboczy natrafiłem na pierwsze niecywilizowane ziemie południowe. A tam nie było ani jednego drzewa, ani jednego krzaka. Wszystko pokrywała seledynowa trawa i step. […] Po paru dniach wędrówki po tym terenie zauważyłem, że gleby są tutaj niezwykle płodne w przeciwieństwie do górskich gleb Burgii. Pomimo tego faktu nic tu nie rośnie oprócz trawy.”
Ostterboerg napotkał po paru miesiącach wędrówki pierwsze plemię szeleńskie, spotkanie te tak opisał:
„ […] Step nagle zamienił się w krainę jezior […] Przechodząc brzegiem jeziora, które postanowiłem nazwać Goetsee zobaczyłem dym, gęsty i czarny jak węgiel z naszych kopalni. […] Moja ciekawość świata stała się powodem nieprzemyślanej decyzji. Poszedłem w kierunku dymu, a przed mymi oczyma ukazały się kształty namiotów zrobionych ze skóry zwierzęcej. Idąc tak w ciekawości i zachwycie zarazem nawet nie poczułem jak coś delikatnie dotknęło mnie w plecy. Obróciłem się powoli i zobaczyłem dwóch zarośniętych mężczyzn średniego wzrostu, którzy wpatrywali się we mnie z zaciekawieniem.”
Ostterboerg poświęca w swych dziełach dwa rozdziały na opis podróży po Szelenyi. Opisuje wielokrotnie klimat oraz budowę terenu. Dzieli Szelenyę na dwie części: północną typowo stepową część o dobrych glebach oraz południe na którym dominują jeziora. Warty uwagi jest też opis spotkania z wodzem plemienia szeleńskiego.
„Stanąłem naprzeciw niego. Serce biło mi jak szalone, a zgromadzonych ludzi wyraźnie to bawiło. Wódź, bo podejrzewam, że ta funkcję pełni ten wysoki mężczyzna spojrzał na mnie złowrogo. Miał na oko 30 lat i długie czarne włosy jak całe plemię zresztą. Twarz jego znaczyły tatuaże i pomimo strasznego wyglądu emanował spokojem. […] Wypowiedział do mnie parę słów w swym dziwacznym języku. Język ów był bardzo zmiękczony, pełen dźwięków jak: ć,ś,ź. […] Po słowach wodza dwóch osiłków odprowadziło mnie do jakiejś prymitywnej klatki. […] Przesiedziałem tam dwa dni jedząc jedynie jakieś odpadki z ich stołów. Gdy myślałem że nadszedł mój kres wódz stanął obok klatki i otworzył ją. Spojrzałem niepewnie i wyszedłem. Patrzył za mną jak zacząłem odchodzić z obozowiska. Cały czas mierzył mnie wzrokiem. Nigdy chyba się nie dowiem czemu lub komu zawdzięczam życie. Wiem tylko, że ta przygoda uczyniła mnie ciekawszym i odważniejszym.
Fragment ten wzbudził postrach między Burgami. Barbarzyńskie plemiona z południa wydawały się przerażające, a wśród Burgów zaczęły chodzić słuchy o zbrojnej napaści na te tereny w celu zabezpieczenia granic i wszystkich mieszkańców. Sam Karl Ostterboerg nie uważał Szelenów za niebezpiecznych, co więcej krytykował taką postawę społeczeństwa, do której bądź co bądź przyczyniła się jego twórczość. Pisał dalej w swej książce:
„Ludy te (Szeleni dop. autora) poznałem bardzo dobrze mimo, że nie umiem z nimi rozmawiać. Bez wątpienia są inteligentni, a mówienie o nich jak o barbarzyńcach świadczy o ignorancji i braku wiedzy.”
Ten fragment nie zdobył już takiej popularności. Doprowadziło to pośrednio do pogromu Szelenów, ale o tym będzie oddzielny temat.
Na koniec dzisiejszego wykładu chciałbym wam, drodzy studenci przybliżyć chociaż częściowo postać Karla Ostterboerga.:
Karl Ostterboerg urodził się w małej wiosce burgijskiej o nazwie Vasterlgottland. Nie ustalono dokładnej daty urodzenia, a całość jego życia poznajemy tylko z twórczości. Do najbardziej znanych powieści należą: „Wielkie podróże po nieznanym”, „Deszcz ognia” , „Burgia moich lat”. Zasłynął z traktatów o aktualnej sytuacji kraju stanowiących jedne z nielicznych źródeł pisanych tego okresu oraz książkach podróżniczych. Zginął na jednej ze swych wypraw ok. 1280r.
