12 Lut 2020, 16:07:49
Ludziom wydaje się, że rząd Kostasa, pokonał mafię, ale w rzeczywistości nie naruszył jej głównych struktur — powiedział śmiejąc się "Kolostaso", jeden z najbliższych współpracowników Egvaleone w całym Dystrykcie kanugardzkim. — wszystko to jak wiesz jest propaganda tamtych kurew z rządu, ale to dla nas tym lepiej ponieważ czujność opinii publicznej i władz została uśpiona, kraj został zjednoczony, mamy olbrzymie możliwości! a w całym Egvallandzie pełno jest naszych ludzi, również w polityce, po śmierci Kostasa i odejściu Hohenburga nikt nas nie tknie! — zwrócił się do swego rozmówcy, którym był sławny na całą Winkulię szef mafii — Don Egvaleone. Obaj mężczyźni znajdowali się w restauracji na trzecim piętrze, luksusowego hotelu "Naczelnik" w Kanugardzie, do którego przybył powracający po prawie roku Egvaleone. Wystrój wnętrza pozostał w zasadzie niezmieniony od czasu kiedy Egvaleone musiał uciekać z kraju, wówczas jeszcze niepodległego.
***
Egvaleone i Kolostaso po obiedzie udali się do willi tego pierwszego na przedmieściach winkulijskiej stolicy, która formalnie nie należała do niego, a do jednego z podstawionych przez niego ludzi. Egvaleone uwielbiał jeździć konno, także więc obaj wybrali się na krótką przejażdżkę po jego dość okazałej posiadłości.
— po pierwsze musimy odbudować sieć naszych agentów w całym kraju, ale to nie będzie trudne, wystarczy przypomnieć im że ich lider powrócił do kraju i resztą sama się rozwiąże, po drugie jeżeli już mieszamy się w politykę, to bardziej dyskretnie, nie zabijamy policjantów i urzędników, a jeżeli już to w sposób bardziej dyskretny i wyrafinowany... Rozumiesz, nie?... No wiesz zamiast strzelanin jakieś małe o trucie czy coś...
— Rozmiem — odparł Kolostaso — dzisiaj zawiadomię wszystkich komu wiedzieć należy, że wracasz do gry, nasi wrogowie pewnie już wiedzą że tu jesteś, zatem trzeba działać szybko...
— świetnie, tylko powiedz mi jeszcze... jedną małą rzecz: kto obecnie zajmuje się walką z przestępczością zorganizowaną?
— niestety nikt z naszych, Kardacz który jest komendantem Folksguarde i dowódcą wojska, ale tym bym się akurat nie martwił, on ma poważniejsze zmartwienia niż walka z nami, jednak jest też czego się obawiać... Norbert Durec'qo ma powrócić do rządu i się zająć walką z przestępczością...
— skurwysyn, wypędził mnie z kraju na rok i omal nie zabił, już ja sprawię, że będzie wąchał kwiatki od spodu, gdyby miał dzieci to bym je porwał i szantażował, ale jak tak to jedyne co mi pozostaje to upozorować wypadek albo samobójstwo, to już zostawiam do waszej decyzji jak z nim postąpicie, ważne aby już więcej nie stał na drodze do realizacji naszych interesów...
C. D. N.
— po pierwsze musimy odbudować sieć naszych agentów w całym kraju, ale to nie będzie trudne, wystarczy przypomnieć im że ich lider powrócił do kraju i resztą sama się rozwiąże, po drugie jeżeli już mieszamy się w politykę, to bardziej dyskretnie, nie zabijamy policjantów i urzędników, a jeżeli już to w sposób bardziej dyskretny i wyrafinowany... Rozumiesz, nie?... No wiesz zamiast strzelanin jakieś małe o trucie czy coś...
— Rozmiem — odparł Kolostaso — dzisiaj zawiadomię wszystkich komu wiedzieć należy, że wracasz do gry, nasi wrogowie pewnie już wiedzą że tu jesteś, zatem trzeba działać szybko...
— świetnie, tylko powiedz mi jeszcze... jedną małą rzecz: kto obecnie zajmuje się walką z przestępczością zorganizowaną?
— niestety nikt z naszych, Kardacz który jest komendantem Folksguarde i dowódcą wojska, ale tym bym się akurat nie martwił, on ma poważniejsze zmartwienia niż walka z nami, jednak jest też czego się obawiać... Norbert Durec'qo ma powrócić do rządu i się zająć walką z przestępczością...
— skurwysyn, wypędził mnie z kraju na rok i omal nie zabił, już ja sprawię, że będzie wąchał kwiatki od spodu, gdyby miał dzieci to bym je porwał i szantażował, ale jak tak to jedyne co mi pozostaje to upozorować wypadek albo samobójstwo, to już zostawiam do waszej decyzji jak z nim postąpicie, ważne aby już więcej nie stał na drodze do realizacji naszych interesów...
C. D. N.

