15 Wrz 2019, 17:48:52
Volkiańczycy, którzy przybyli wczoraj późnym wieczorem, przywieźli ze sobą z Volkianu deszczową pogodę. Ulewa, jaka nigdy nie miała miejsca, spowodowała, że wiele lokalnych dróg stało się nieprzejezdnych. Taka pogoda, nie budziła żadnego wrażenia u przybyłych robotników. Pracowało się w końcu w gorszych warunkach. Lokalni mieszkańcy nie podzielali jednak tego zdania. Zanim dotarli na miejsce, stanęli w jakieś wiosce, w sklepie starszej pani. Mówiła, że za Waksmana było lepiej, że się żyło, że wody mniej było. A teraz, jest za dużo wody. No trudno się mówi...
Natychmiast po przybyciu, robotnicy wzięli się do pracy. Zaczęli od wyładunku materiałów, oraz ogrodzenia miejsca budowy. Resztę instrukcji miał przekazać im on.... Tak! On! Inżynier Sadowski, przybyły wprost z Socjalistycznej Republiki Volkianu. Miał osobiście pokierować tymi pracami. Robotnicy cieszyli się, że to on, a nie ktoś innych. Sadowski może i był wymagającym szefem, ale sam też umiał wziąć łopatę i zapierdalać.
Po godzinie 16ej, na plac budowy zajechał inż. Sadowski, swoją czarną niczym smoła Wołgą. Natychmiast oburzył się, czemu to wszystko nie jest gotowe, na wczoraj powinno być. Korzystając z okazji, wyjął paczkę papierosów, wyciągając jednego, pożyczając "ogień" od jednego z pracowników. A jakże inaczej, zapomniał zabrać zapalniczki.
- Towarzyszu, gdzie idziecie z tym? To ma iść tam! Nosz kutwa! Tak się nie da pracować! - denerwował się co chwile Sadowski...
Natychmiast po przybyciu, robotnicy wzięli się do pracy. Zaczęli od wyładunku materiałów, oraz ogrodzenia miejsca budowy. Resztę instrukcji miał przekazać im on.... Tak! On! Inżynier Sadowski, przybyły wprost z Socjalistycznej Republiki Volkianu. Miał osobiście pokierować tymi pracami. Robotnicy cieszyli się, że to on, a nie ktoś innych. Sadowski może i był wymagającym szefem, ale sam też umiał wziąć łopatę i zapierdalać.
Po godzinie 16ej, na plac budowy zajechał inż. Sadowski, swoją czarną niczym smoła Wołgą. Natychmiast oburzył się, czemu to wszystko nie jest gotowe, na wczoraj powinno być. Korzystając z okazji, wyjął paczkę papierosów, wyciągając jednego, pożyczając "ogień" od jednego z pracowników. A jakże inaczej, zapomniał zabrać zapalniczki.
- Towarzyszu, gdzie idziecie z tym? To ma iść tam! Nosz kutwa! Tak się nie da pracować! - denerwował się co chwile Sadowski...

![[Obrazek: signature_qsahasr.png]](https://s6.ifotos.pl/mini/signature_qsahasr.png)