26 Cze 2019, 02:05:12
Szanowni Dalerianie,
Mieszkańcy i Obywatele Federacji Nordackien
Zdecydowałem się na to krótsze bądź dłuższe przemówienie, ze względu na wiele czynników, wśród nich również powagą sytuacji, jak również jednoczesny jej komizm. Mam tutaj oczywiście na myśli sprawę Dalerii, bo po co pisałbym przemówienie właśnie w tym miejscu? Gdyby to dotyczyło innej sprawy, dobrałbym adekwatne ku temu miejsce.
Wyjmując przysłowiową drzazgę z oka, ale nie swojego - a Arcadia warto najpierw zauważyć własną. Wiem, że powinienem zareagować na zła sytuację Dalerii już dawno, jak również nie dopuścić do sytuacji, gdzie pomiędzy FN, a Arcyksięciem Arkadiem Norbertem jest tak ogromna przepaść ideowa, że synergia jest całkowicie niemożliwa. Coż, powiedzieć mi wypada, przepraszam za spóźnienie. Powinienem się pojawić z chęciami do działania już dawno, powinienem działać, kiedy jeszcze Arkadiowi wrogiem FN nie był. Powinienem złapać wiatr w żagle i podzielić się nim w Federacji miesiące temu - tymczasem ja zająłem się karierą w Hasselandzie. Bije się w pierś i przepraszam. Widzę swoją belkę w oku, więc drzazgi też mogę się dopatrywać.
Zatem dochodząc do meritum. Tak, Arcadio też nie jest bez winy w obecnej sytuacji. Już od dawna zamierzał odłączyć Dalerię. Ze swoimi planami się nie ukrywał, jednak na tym się skończyło. Dopóty nie zainteresowałem się Daleria, było dobrze, nawet wspierałem pomysł, chociaż nie zapewniałem wsparcia personalnego. Jednak sprawy stały, cichły i stwierdziłem, że Daleria wcale nie zamierza wychodzić z Federacji - bo niczym Teutonia bez Sarmacji nie ma racji bytu i dobrze o tym wie. Zdecydowałem się zatem na reinkarnację, ożywienie czy kto jak to nazwie, Dalerii. Przedstawiłem swój plan, zgoła inny od tego, który powstawał dla Learven na przestrzeni kilku lat. Zaniepokojony tym, że kraj, którego ojcem założycielem zwać siebie mogę pozostał bez władcy.
Jednak to nie tylko chęć ratowania krainy, która mogłem kreować. To właśnie wizja tego, że mogę w końcu wykreować coś dokładne tak, jak sobie wymarzyłem, bez żadnych ograniczeń mnie pociągnęła dalej. To własne dzięki tej wizji zdecydowałem się podjąć wyzwanie ożywienia Dalerii. Przedstawiłem plan, dosyć szeroko w sumie zakrojony, a nawet napisałem wstępny projekt konstytucji. Na co to wszystko? Żeby uratować Dalerię przed całkowitym upadkiem?
Tak się składa jednak, że nie. Dlaczego? Bo pojawia się ktoś, kto ma zupełne inną wizję. Wizję niepodległej Dalerii. Tak, mówię o Arcadiu, który dopiero gdy ktoś zainteresował się na poważnie odnowa, renesansem Dalerii postanawia wprowadzić w zycie swoje skrywane od dłuższego czasu plany i zniszczyć to, co podniszczało. Plany o ostatnim pogrzebie Rzeszy Książęcej.
I nie miałbym nic przeciwko tym planom, gdyby nie fakt, że własne w tym momencie postanowiłem ożywić trupa i to jest tak na prawdę jedyny motyw, ku któremu działania Arcadia zostały pobudzone.
Wiecie co teraz poczułem? Brodrię. Oraz Komitet Odrodzenia Brodrii, który funkcjonował u nas na forum. Po sporach powstało cokolwiek? Ani jedną, ani druga strona nie zdecydowała się na dalsze działania i tak Brodria nie odrodziła się.
To samo czeka i Learven/Dalerię. Dlatego też stwierdziłem, że nie ma sensu o to dalej walczyć. Dalerii pisana jest... Śmierć. A jeżeli będzie ona sama pisać sobie historię, to będzie to śmierć długa i powolna.
Dlatego też informuje, że więcej się Dalerią nie zamierzam przejmować. Mam wiele innych miejsc do działania, w których zostać to może zauważone. Jeszcze skłonny byłbym z Arcadiem negocjować, ale chyba zapomniał, kto chce Dalerię odnawiać. Zaczal negocjować, tak. Ale nie ze mną. Z Kamiljanem. Dlatego też informuje, że koniec. Pójdę jeszcze do RZP, zobaczę, co tam da się zrobić, a jeżeli ostatecznie i tam nie zagrzeje ciepłej posadki, to wracam do domu.
Co więcej. Od tej pory zamierzam dokonać wszystkiego, by tylko Daleria więcej nie zajmowała przestrzeni Federacji Nordackiej. Chcą niepodległości, niech ją mają. Zobaczymy, czy wyjdzie jej to na zdrowie - a zapewniam, że nie. Dodatkowo Daleria i tak jest obecnie bezpłciowa, bezideowa i beznarracyjna. Nie widzę sensu, aby trzymać te tereny. Ktoś chciał je zaorać, ale tutaj jestem przeciwny. Bo znowu będzie, że niszczymy kulturę cudzych krajów i znowu na nas koślawo za granicą będą patrzyć. No bo co z tego, że nie ma żadnej kultury, ale niszczą. Zostawmy więc Dalerię sama sobie i niech wyjdzie. A jak nie będzie chciała drzwiami, to przez okno ...
Mieszkańcy i Obywatele Federacji Nordackien
Zdecydowałem się na to krótsze bądź dłuższe przemówienie, ze względu na wiele czynników, wśród nich również powagą sytuacji, jak również jednoczesny jej komizm. Mam tutaj oczywiście na myśli sprawę Dalerii, bo po co pisałbym przemówienie właśnie w tym miejscu? Gdyby to dotyczyło innej sprawy, dobrałbym adekwatne ku temu miejsce.
Wyjmując przysłowiową drzazgę z oka, ale nie swojego - a Arcadia warto najpierw zauważyć własną. Wiem, że powinienem zareagować na zła sytuację Dalerii już dawno, jak również nie dopuścić do sytuacji, gdzie pomiędzy FN, a Arcyksięciem Arkadiem Norbertem jest tak ogromna przepaść ideowa, że synergia jest całkowicie niemożliwa. Coż, powiedzieć mi wypada, przepraszam za spóźnienie. Powinienem się pojawić z chęciami do działania już dawno, powinienem działać, kiedy jeszcze Arkadiowi wrogiem FN nie był. Powinienem złapać wiatr w żagle i podzielić się nim w Federacji miesiące temu - tymczasem ja zająłem się karierą w Hasselandzie. Bije się w pierś i przepraszam. Widzę swoją belkę w oku, więc drzazgi też mogę się dopatrywać.
Zatem dochodząc do meritum. Tak, Arcadio też nie jest bez winy w obecnej sytuacji. Już od dawna zamierzał odłączyć Dalerię. Ze swoimi planami się nie ukrywał, jednak na tym się skończyło. Dopóty nie zainteresowałem się Daleria, było dobrze, nawet wspierałem pomysł, chociaż nie zapewniałem wsparcia personalnego. Jednak sprawy stały, cichły i stwierdziłem, że Daleria wcale nie zamierza wychodzić z Federacji - bo niczym Teutonia bez Sarmacji nie ma racji bytu i dobrze o tym wie. Zdecydowałem się zatem na reinkarnację, ożywienie czy kto jak to nazwie, Dalerii. Przedstawiłem swój plan, zgoła inny od tego, który powstawał dla Learven na przestrzeni kilku lat. Zaniepokojony tym, że kraj, którego ojcem założycielem zwać siebie mogę pozostał bez władcy.
Jednak to nie tylko chęć ratowania krainy, która mogłem kreować. To właśnie wizja tego, że mogę w końcu wykreować coś dokładne tak, jak sobie wymarzyłem, bez żadnych ograniczeń mnie pociągnęła dalej. To własne dzięki tej wizji zdecydowałem się podjąć wyzwanie ożywienia Dalerii. Przedstawiłem plan, dosyć szeroko w sumie zakrojony, a nawet napisałem wstępny projekt konstytucji. Na co to wszystko? Żeby uratować Dalerię przed całkowitym upadkiem?
Tak się składa jednak, że nie. Dlaczego? Bo pojawia się ktoś, kto ma zupełne inną wizję. Wizję niepodległej Dalerii. Tak, mówię o Arcadiu, który dopiero gdy ktoś zainteresował się na poważnie odnowa, renesansem Dalerii postanawia wprowadzić w zycie swoje skrywane od dłuższego czasu plany i zniszczyć to, co podniszczało. Plany o ostatnim pogrzebie Rzeszy Książęcej.
I nie miałbym nic przeciwko tym planom, gdyby nie fakt, że własne w tym momencie postanowiłem ożywić trupa i to jest tak na prawdę jedyny motyw, ku któremu działania Arcadia zostały pobudzone.
Wiecie co teraz poczułem? Brodrię. Oraz Komitet Odrodzenia Brodrii, który funkcjonował u nas na forum. Po sporach powstało cokolwiek? Ani jedną, ani druga strona nie zdecydowała się na dalsze działania i tak Brodria nie odrodziła się.
To samo czeka i Learven/Dalerię. Dlatego też stwierdziłem, że nie ma sensu o to dalej walczyć. Dalerii pisana jest... Śmierć. A jeżeli będzie ona sama pisać sobie historię, to będzie to śmierć długa i powolna.
Dlatego też informuje, że więcej się Dalerią nie zamierzam przejmować. Mam wiele innych miejsc do działania, w których zostać to może zauważone. Jeszcze skłonny byłbym z Arcadiem negocjować, ale chyba zapomniał, kto chce Dalerię odnawiać. Zaczal negocjować, tak. Ale nie ze mną. Z Kamiljanem. Dlatego też informuje, że koniec. Pójdę jeszcze do RZP, zobaczę, co tam da się zrobić, a jeżeli ostatecznie i tam nie zagrzeje ciepłej posadki, to wracam do domu.
Co więcej. Od tej pory zamierzam dokonać wszystkiego, by tylko Daleria więcej nie zajmowała przestrzeni Federacji Nordackiej. Chcą niepodległości, niech ją mają. Zobaczymy, czy wyjdzie jej to na zdrowie - a zapewniam, że nie. Dodatkowo Daleria i tak jest obecnie bezpłciowa, bezideowa i beznarracyjna. Nie widzę sensu, aby trzymać te tereny. Ktoś chciał je zaorać, ale tutaj jestem przeciwny. Bo znowu będzie, że niszczymy kulturę cudzych krajów i znowu na nas koślawo za granicą będą patrzyć. No bo co z tego, że nie ma żadnej kultury, ale niszczą. Zostawmy więc Dalerię sama sobie i niech wyjdzie. A jak nie będzie chciała drzwiami, to przez okno ...
![[Obrazek: 99527777916551826.png]](https://kustosz.stempel.org.pl/1054/99527777916551826.png)
Każdy Winkuliczyk ma te trzy cechy
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
Leocki kunszt, sarmacką elegencję i edelwajski splendor
~JKW Mateusz I
