21 Paż 2019, 19:50:22
Około godziny 17:50 do elektrowni jądrowej przybyło kilkanaście zastępów Wojskowej Straży Pożarnej z pobliskich jednostek wojskowych. Miały one pomóc w walce z ogniem. Decyzję o wsparciu jednostek z RZP podjął Prezydent, natychmiast, kiedy dowiedział się o tej straszliwej awarii. Postanowienie Prezydenta nakazuje również natychmiastową ewakuację ludności z terenów odległych do 30 kilometrów od elektrowni. Za ewakuację odpowiedzialne są władze lokalne, którym ma pomóc wojsko. Dlatego też, zanim lokalne władze podały do informacji mieszkańców nakaz opuszczenia domostw, w pobliże miasta zaczęły przybywać kolejne autobusy podstawione przez wojsko, część pochodziła z wojskowych jednostek, cześć została przejęta przez żołnierzy od miejskich instytucji przewozowych, oraz osób prywatnych.
Kilkanaście minut po osiemnastej do Azymuckiej Góry przybyli z pomocą trzech wojskowych śmigłowców członkowie Państwowej Komisji ds. Minimalizowania i Usuwania Skutków Awarii Azymuckiej Elektrowni Jądrowej. Byli wśród nich - koribijczyk Leon Mohl, egvallandczyk - Sam Brewer, muratykanin - Aleksander Kostrzewa. Pracom komisji przewodniczyć miał natomiast znawca elektrowni atomowych, volkiańczyk - Władimir Rybakow. To właśnie on miał największe doświadczenie ze wszystkich. Znał się szczególnie na reaktorach tego typu, jakie zostały zbudowane tutaj - volkiański projekt RBMK. Chciał natychmiast porozmawiać z dyrektorem elektrowni jądrowej, dlatego zwrócił się do dwóch pracowników, którzy stali przed jednym z tymczasowych namiotów, rozłożonych dla dowodzących akcją gaśniczą.
- Chłopcy! Chcę rozmawiać z szefem tego burdl… znaczy się... wspaniałego przybytku. Macie mi go tu natychmiast ściągnąć. Poinformujcie, że towarzysz Rybakow nie będzie na niego długo czekał - zwrócił się do dwóch młodzieńców w ubraniach ochronnych, mających najwidoczniej chwilę przerwy w ratowaniu tej elektrowni. Sam natomiast udał się dla przygotowanego dla komisji namiotu.
Kilkanaście minut po osiemnastej do Azymuckiej Góry przybyli z pomocą trzech wojskowych śmigłowców członkowie Państwowej Komisji ds. Minimalizowania i Usuwania Skutków Awarii Azymuckiej Elektrowni Jądrowej. Byli wśród nich - koribijczyk Leon Mohl, egvallandczyk - Sam Brewer, muratykanin - Aleksander Kostrzewa. Pracom komisji przewodniczyć miał natomiast znawca elektrowni atomowych, volkiańczyk - Władimir Rybakow. To właśnie on miał największe doświadczenie ze wszystkich. Znał się szczególnie na reaktorach tego typu, jakie zostały zbudowane tutaj - volkiański projekt RBMK. Chciał natychmiast porozmawiać z dyrektorem elektrowni jądrowej, dlatego zwrócił się do dwóch pracowników, którzy stali przed jednym z tymczasowych namiotów, rozłożonych dla dowodzących akcją gaśniczą.
- Chłopcy! Chcę rozmawiać z szefem tego burdl… znaczy się... wspaniałego przybytku. Macie mi go tu natychmiast ściągnąć. Poinformujcie, że towarzysz Rybakow nie będzie na niego długo czekał - zwrócił się do dwóch młodzieńców w ubraniach ochronnych, mających najwidoczniej chwilę przerwy w ratowaniu tej elektrowni. Sam natomiast udał się dla przygotowanego dla komisji namiotu.
